12 obserwujących
212 notek
165k odsłon
  183   1

Czy pamiętacie co było każdego roku o tej porze za rządów Platformy?

Styczeń 2012:

Do pieczątkowego protestu przystąpiło około 75 proc. lekarzy. PZ podkreśla, że lekarze zaprzestają stawiania pieczątek z myślą o pacjentach, a za zamieszanie obwinia rząd, który - zdaniem Porozumienia - wprowadził niedopracowane przepisy ustawy refundacyjnej. Prezes PZ Jacek Krajewski ocenił, że "rząd doprowadził do największego kryzysu w polskiej służbie zdrowia".

Ustawa o refundacji leków wprowadziła jednoznacznie bezpośrednią odpowiedzialność lekarza za skutki finansowania leków refundowanych ze środków publicznych. Lekarze poz odsyłają swoich pacjentów do specjalistów. Lekarze zdają sobie sprawę, że masowe odsyłanie chorych po stosowne zaświadczenia może sprawić, że w efekcie chory będzie miał jeszcze bardziej utrudniony dostęp do lekarzy specjalistów, działających w ramach systemu ubezpieczenia zdrowotnego. Zdaniem prof. Leszka Czupryniaka, prezesa Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, który udzielił wypowiedzi dla „Rynku zdrowia”, wprowadzone przepisy to nic innego, jak tworzenie barier w dostępie do lecznictwa: „Teraz może skończyć się tak, że część przewlekle chorych pacjentów, z powodu kolejek nie uzyska recepty i nie wykupi na czas leku”.

Trwa zamieszanie w aptekach. Zdezorientowani pacjenci zgłaszają się do nich z receptami opieczętowanymi przez protestujących lekarzy. Niektóre z placówek odmawiają jednak wydania leków.

Styczeń 2013:

Zbójecka polityka oszczędzania.  Zastraszenie medyków stało się skutecznym narzędziem zmniejszającym wydatki NFZ. Duża część lekarzy w ramach protestu nie podpisała umów. Pacjenci nie leczeni, lekarze niezadowoleni, zarządy placówek zdesperowane, Narodowy Fundusz Zdrowia bierny, Ministerstwo Zdrowia… No właśnie, co myśli i robi Ministerstwo Zdrowia? Zajmuje się dopłatami do leków, ściganiem ewusiowych przestępców, wyceną procedur w pediatrii, incydentalną reorganizacją medialnie ważnych szpitali, elektroniczną dokumentacją medyczną i szeregiem innych ważnych spraw, którymi Ministerstwo Zdrowia nie powinno się zajmować. To powinny robić określone służby i instytucje.

Szpitale i specjalistyka ambulatoryjna mają kontrakty z NFZ mniejsze od swoich możliwości. Kończy się to co roku nadwykonaniami i pustymi łóżkami lub zamkniętymi gabinetami pod koniec roku.

styczeń 2014:

 Lekarze mają duży problem ze zdobyciem większej ilości druków ZLA z zakładów ZUS. W chwili obecnej muszą opuszczać swoje stanowisko pracy i dwa, trzy razy w tygodniu jechać klika, lub kilkadziesiąt kilometrów do ubezpieczyciela po druki. "Obecna sytuacja jest chora, dlatego my tylko chcemy poinformować pacjentów, bo powinni być na to przygotowani, że mogą nie otrzymać zwolnienia na druku ZUS ZLA. Pacjent oczywiście nic tu nie zawinił, a znowu dostanie rykoszetem."

Wiceminister zdrowia, odchodzi z resortu. Odejście wiceministra to protest przeciwko decyzjom Arłukowicza. W ocenie posła i lekarza Czesława Hoca, członka sejmowej Komisji Zdrowia decyzja wiceministra jest konsekwencją nieudolności i wielkiego bałaganu, oraz braku koncepcji zarówno w rządzie, jak i resorcie zdrowia. - Począwszy od premiera Tuska poprzez ministra Arłukowicza i innych ministrów cały czas uprawiana jest socjotechnika czy marketingowe zagrywki, a to systemowi ochrony zdrowia nie służy. Przypomnę i podkreślę, że już odhumanizowano medycynę, pozbawiono jej misji, pozbawiono jej służby, włączono elementy zysku i jednocześnie nie ma już pacjenta – jest procedura. Nic dziwnego, że niektórzy już się nie widzą, albo nie załapują się na tą marketingową politykę - dodaje.

Styczeń 2015:

Dramat chorych! Wciąż są zamknięte przychodnie. Trwa koszmarny bałagan w służbie zdrowia. Wraz z nowym rokiem w życie weszła nowa ustawa o opiece zdrowotnej, a tysiące lekarzy nie ma jeszcze podpisanej umowy z NFZ. Targi między lekarzami a ministerstwem trwają, a pacjenci są zdezorientowani i w wielu miejscach w kraju całują klamkę w gabinecie. Przypominam ministrem zdrowia jest Bartosz Arłukowicz. Odbyły się kolejne negocjacje między protestującymi lekarzami, a Ministerstwem Zdrowia. I znów zakończyły się fiaskiem. Kara dla lekarzy, którzy zdecydują się zamknąć gabinety, może sięgać nawet do pół mln zł!

 „Mam nadzieję, że lekarze otworzą gabinety” – mówił w radiu TOK Fm wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. Z kolei prezes Porozumienia Zielonogórskiego wyraził nadzieję, że „ministerstwo pójdzie po rozum do głowy". Na razie umów nie ma ok. 8-10 tys. lekarzy, czyli niemal 1/3 ogółu zatrudnionych.

To tylko połowa kadencji i wąski wycinek zainteresowania (we wszystkich innych było podobnie) wyjątkowo nieudolnych rządów Platformy i PSL. Każdego roku o tej porze w styczniu było wyczekiwanie podpiszą, nie podpiszą i kiedy będzie można bezpiecznie w końcu udać się do lekarza. O żadnej pandemii nikt jeszcze na szczęście nie słyszał, bo trudno sobie wyobrazić co byłoby wtedy. Po zmianie ekipy rządzącej natychmiast problemy zniknęły i udało się zapomnieć o tych corocznych styczniowych "atrakcjach". I ci sami ludzie dziś licząc na powszechną amnezję Polaków urządzają happeningi z bochenkami chleba próbując przekonać o nieudolności rządzących. Jak mawiają piekło zamarzło.

Źródła internet.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale