Blog
Jerzy Żyżyński
Jerzy Żyżyński
Jerzy Żyżyński Profesor nauk ekonomicznych, poseł na Sejm RP
0 obserwujących 10 notek 24388 odsłon
Jerzy Żyżyński, 28 października 2013 r.

O co chodzi z tym OFE

 (tekst oparty na wystąpieniu w sejmowej debacie na temat OFE)

Sprawa systemu emerytalnego i funduszy emerytalnych – to obszar gigantycznych nieporozumień. I niezupełnie ma tu zastosowanie stare powiedzenie, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze… niezupełnie, bo – tu chodzi o gigantyczne pieniądze.

Ale na początku wyjaśnijmy sobie cztery podstawowe kwestie:

- po pierwsze, zadaniem i celem systemu emerytalnego powinno być rozwiązanie problemu dochodów – godnych dochodów – osób niezdolnych do pracy, które z powodu podeszłego wieku zakończyły swą aktywność zawodową – a nie kwestia budowania giełdy, zasilenia finansowego, inwestycji kapitałowych itd.;

- po drugie, system emerytalny jest częścią czegoś szerszego: systemu zabezpieczenia społecznego – i zgodnie z art. 67 Konstytucji państwo jest zobowiązane do zbudowania i utrzymania takiego systemu zabezpieczenia społecznego, którego celem jest dostarczenie wszystkim, którzy ze względu na chorobę, inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego – nie są w stanie osiągać dochodów na utrzymanie własną pracą;

- po trzecie, system kapitałowy OFE nie jest systemem zabezpieczenia społecznego, nie zabezpiecza pozycji człowieka po przejściu na emeryturę, jest to natomiast powierzanie ich losu, warunków ich życia  w podeszłym wieku – hazardowi, grom giełdowym i może z dużym prawdopodobieństwem doprowadzić do masowego ubóstwa starych, chorych  ludzi;

- po czwarte, system kapitałowy OFE to zły, wręcz haniebny, eksperyment przeprowadzony na organizmach słabych państw, w krajach o słabym systemie ekonomicznym i niedojrzałej demokracji, gdzie łatwo jest przy pomocy nachalnej propagandy oszukiwać obywateli; cały mechanizm skorumpowanego wtłaczania tym krajom systemu kapitałowego opisał Mitchell A. Orenstein w książce „Prywatyzacja emerytur”, gdzie pokazał dojmującą rolę transnarodowych grup interesów.

Osią tego nowego systemu jest totalna dezinformacja sterowana przez grupy interesów – jak wiadomo najlepszy interes to zarabiać na obracaniu cudzymi pieniędzmi. Ale co to znaczy pieniądze, większości wmówiono, że w OFE gromadzone są ich pieniądze – i z uporem powtarza się tezę, że rząd okrada emerytów zabierając im ich pieniądze z OFE, by łatać nimi budżet.

Nie zamierzam bynajmniej bronić tego rządu, bo nie jestem jego miłośnikiem, wręcz przeciwnie, z wielu powodów odnoszę się do niego krytycznie, ale muszę powiedzieć, że w tej sprawie idzie w dobrym kierunku (choć nie rozwiązuje go do końca), natomiast ze strony grup interesów związanych z systemem kapitałowym wciąż lansuje się fałszywe, dezorientujące ludzi tezy.

Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że w OFE nie ma żadnych pieniędzy, jest …tylko kłopot. Jest kłopot, bo wszystkie pieniądze przekazane do OFE przez ZUS są natychmiast inwestowane w różne papiery wartościowe (to się nazywa „budowaniem portfela inwestycyjnego”), a wartość tych papierów określa giełda, czyli gra popytu na te papiery, zgłoszeń chęci zakupu, i ich podaży – jaką oferują sprzedający.

I cały problem polega na tym, że swego czasu twórcy systemu OFE nie przedstawili żadnej rzetelnej analizy tej gry popytu i podaży, nie zbadali ryzyk, jakie wiążą się z powiązaniem systemu emerytalnego z rynkiem kapitałowym. Było to wysoce nieodpowiedzialne, popełnili kardynalny błąd – bo przecież w tym systemie OFE są z jednej strony instytucjami kupującymi papiery wartościowe, gdy pieniądze otrzymane od ZUS-u inwestują na giełdzie (mogą przy tym jednocześnie sprzedawać i kupować, by kształtować tak zwany portfel inwestycyjny – potocznie nazywa się to „grą na giełdzie”), z drugiej strony staną się sprzedającymi, gdy przyjdzie wypłacać emerytom ich emerytury.

Na rynku finansowym, na który wkroczyły OFE z pieniędzmi przyszłych emerytów musi się zatem toczyć stały zrównoważony obrót – ale z przewagą popytu na walory finansowe – by podtrzymać ich cenę. I problem polega na tym, że polityka tego rządu jest nastawiona na wspieranie form zatrudnienia potocznie nazwanych „umowami śmieciowymi”, co nieuchronnie zaszkodzi temu rynkowi, bo zwiększy ryzyko spadku wartości papierów notowanych na giełdzie – można nawet powiedzieć, że jest pewne, że tak się stanie. Jest tak, bo jeśli pracodawcy mają zielone światło na zatrudnianie pracowników na takich zasadach, aby płacone były jak najniższe składki emerytalne, to jeszcze bardziej osłabiony zostanie strumień pieniędzy, który mógłby zasilić popyt na rynku finansowym. Po to, by utrzymać cenę walorów, obronić przed ich spadkiem wtedy, gdy pojawi się związana z konicznością wypłaty emerytur podaż tych papierów,  niezbędny jest strumień oszczędności kierowany na rynek finansowy finansujący popyt na nie. Tu musi być stale podsycana równowaga na korzyść popytu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Tematy w dziale