Józef Brynkus
Wasze sprawy są moimi!
7 obserwujących
331 notek
230k odsłon
  995   0

Paradoks dezubekizacyjnej ustawy

Fot. Stowarzyszenie Patriotyczne im. Księdza Adolfa Chojnackiego
Fot. Stowarzyszenie Patriotyczne im. Księdza Adolfa Chojnackiego

Potraktowanie ich może być swego rodzaju papierkiem lakmusowym intencji przyświecających ustawodawcom udowadniając, że ustawa nie jest aktem zemsty politycznej (jak sugerują niektórzy b. funkcjonariusze UB/SB i ich spadkobierc), ale stanowi rzeczywiste zadośćuczynienie krzywd oraz przywraca społeczne poczucie sprawiedliwości w zakresie swego działania.

A jednak wobec wymienionego już Kazimierza Sulki zastosowano restrykcyjne działanie ustawy, mimo iż zupełnie odmiennie potraktowano go po wprowadzeniu poprzedniej tzw. „ustawy dezubekizacyjnej”, czyli nowelizacji zawartej w ustawie z dnia 23 stycznia 2009 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin, oraz ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin. W preambule ustawy z 2009 r. podkreślono, że jej przepisy uchwala się m.in.:

„wyróżniając postawę tych funkcjonariuszy i obywateli, którzy ponosząc wielkie ryzyko stanęli po stronie wolności i krzywdzonych obywateli”.

I Kazimierza Sulkę uznano za spełniającego kryterium współpracy z osobami działającymi na rzecz niepodległości Państwa Polskiego, jako jednego z bardzo nielicznych byłych funkcjonariuszy komunistycznej SB, pozostawiając mu prawo do pobierania wyliczonego wcześniej uposażenia. Nowelizacja z 2016 r. wspomnianej preambuły nie zniosła i nie zmieniła, a pomiędzy rokiem 2009 a 2017 nie zaszły żadne wydarzenia, ani nie odnaleziono żadnej dokumentacji, która pozwalałaby podważyć fakty historyczne. A jednak…

Czego dokonał K. Sulka? Ujawnił plan zamachu na ks. Adolfa Chojnackiego oraz szereg innych przestępczych działań funkcjonariuszy SB i MO m.in. z Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Bielsku-Białej oraz Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Suchej Beskidzkiej. K. Sulka aresztowany został 12 grudnia 1986 r. pod fałszywym zarzutem kryminalnym, dla uniemożliwienia ujawnienia posiadanych przez niego – z racji pełnionej służby w SB – informacji i planów działania struktur podległych IV Departamentowi MSW PRL. W więzieniach Polski Ludowej przebywał ponad dwa lata, do wiosny 1989 r. Uznany został w 1987 r. przez Komisję Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność” za więźnia politycznego PRL, a przez Komitet Helsiński w PRL w 1988 r. za tzw. więźnia sumienia. Ale zanim nastąpiło jego aresztowanie przekazał ks. Janowi Umińskiemu, działaczowi opozycji, kapelanowi NSZZ „Solidarność”, Konfederacji Polski Niepodległej oraz kombatantów Armii Krajowej, ostrzeżenie o prowadzonej wobec niego inwigilacji. Sulka odmówił wykonania rozkazu zamordowania (przeprowadzenia zamachu i eliminacji) ks. A. Chojnackiego i zagroził ujawnieniem tego planu. Później, już z więzienia, mimo bardzo ścisłej i dolegliwej izolacji udało mu się przekazać informacje:

– o planowanym zamachu na ks. Chojnackiego,

– podjętej przez SB próbie zamachu na biskupa Albina Małysiaka

– oraz o innych przestępczych działaniach SB wobec Kościoła.

Dzięki Informacjom Sulki po 1990 r. możliwe było postawienie zarzutów kilku funkcjonariuszom SB i posadzenie ich na ławie oskarżonych.

W sprawę tuszowania ujawnionych przez K. Sulkę informacji (tajemnic służbowych komunistycznego MSW) zaangażowani byli osobiście: minister Czesław Kiszczak, wiceministrowie MSW generał Zbigniew Pudysz, Szef SB MSW gen. Henryk Dankowski oraz szef Zarządu Polityczno-Wychowawczego MSW Czesław Staszczak, a także Dyrektor Departamentu IV MSW gen. Tadeusz Szczygieł i Dyrektor Zarządu Ochrony Funkcjonariuszy MSW (nazywanego bezpieką w bezpiece) pułkownik Sylwester Gołębiewski. Jak widać, prowincjonalny funkcjonariusz aresztowany pod kryminalnym pretekstem był dla resortu wielkim problemem.

Dzisiaj pozbawia się Kazimierza Sulkę renty na równi z mordercami Błogosławionego Ks. Jerzego Popiełuszki. A mogłoby się wydawać, że są granice absurdu. W więzieniu w Barczewie K. Sulkę przetrzymywano w drastycznych warunkach, w celi sąsiadującej z celą, której mieszkańcem był najwyższy rangą spośród morderców Księdza Jerzego. Pułkownik Adam Pietruszka, bo o nim mowa, miał w celi telewizor, luksusowe alkohole i inne świadectwa uprzywilejowanej pozycji. Na widzenia doprowadzano mu „dziewczynki” czy inne znajome panie. K. Sulce dawano do zrozumienia, że jako zdrajca resortu żadnych przywilejów mieć nie będzie.

Nienawiść funkcjonariuszy resortu do „renegata” była tak wielka, że gdy po opuszczeniu więzienia i przemianach w Polsce starał się o pracę w Policji, funkcjonariusze SB zrobili wszystko, aby mu to uniemożliwić.

Dzisiaj wdowa po szefie oprawców MSW, Czesławie Kiszczaku pobiera wielotysięczną emeryturę „nieuszczerbioną” przez ustawę dezubekizacyjną. Za to ten, który dla Kiszczaka był problemem i zdrajcą, a rentę miał małą ze względu na fakt aresztowania za niewykonanie zbrodniczego rozkazu, podlega dezubekizacji, jakby był najlojalniejszym funkcjonariuszem SB. To paradoks, który wpisuje obecne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji niepodległego państwa polskiego, jako kolejne ogniwo w łańcuchu struktur i ludzi represjonujących i szykanujących b. funkcjonariusza SB Kazimierza Sulkę z powodu ujawnienia przez niego zbrodniczych tajemnic komunistycznego resortu.

Czy na pewno o to chodziło projektodawcom ustawy dezubekizacyjnej?

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP

Fot. Stowarzyszenie Patriotyczne im. Księdza Adolfa Chojnackiego

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka