Olbrzymi PR-owski sukces rządu na Euro 2012™, czyli oddanie do "przejezdności" autostrady A2 między Łodzią a Warszawą wszystkie media opiewają jako gigantyczny sukces. Piszą o wiekopomnej chwili gdy w końcu Warszawa została podłączona do europejskiej sieci autostrad i od jutra (a może i od dzisiaj!) pojedziemy aż do Lizbony ciągle jadąc autostradami.
Kłopot w tym, że wcale nie dostaliśmy upragnionej autostrady a jedynie autostradę niedokończoną, po której dzięki specjalnej ustawie będzie można przejechać prywatnymi autami. I to tylko takimi do 3,5t. Na większej części odcinka nie Miejsc Obsługi Pasażerów, stacji benzynowych czy ekranów akustycznych. Najważniejszy i jedyny na tej trasie węzeł "Wiskitki" wraz z obwodnicą Żyrardowa łączący A2 z Drogą Krajową nr 50 w ogóle nie istnieje. Najważniejszy, bo łączy A2 z obwodnicą Warszawy. Mało kto wie, ale istnieje tzw. duża obwodnica Warszawy przeznaczona dla przewozów towarowych. Tędy ciężarówki omijają nasze miasto.
Pytanie najważniejsze, czyli co z A2 po Euro pozostaje na razie bez odpowiedzi. Dostajemy różne informacje o tym co właściwie położono na A2, zwłaszcza na odcinku "C". Można zlaleźć informacje, że jest to już ostatnia warstwa ścieralna. Czy ostatnia oznacza, że położono wszystkie warstwy ścieralne, czy zaledwie pierwszą z ostatniego typu warstw? Tego nie wiadomo. Pojawiają się jedynie informacje, że A2 będzie w budowie aż do października a braki asfaltu będą uzupełniane przy częściowym wstrzymywaniu ruchu np. na jednym z pasów. Niestety wszystko wygląda na to, że oklaski i zachwyty są zdecydowanie przedwczesne. Zaraz po ostatnim gwizdku robotnicy znów wrócą na "przejezdną" budowę.
***
Artykuł ukazał się również na warszawskim blogu "Warszawa na patelni":


Komentarze
Pokaż komentarze