29 obserwujących
451 notek
348k odsłon
  13828   0

Przykładowy wrotycz

Nazwa zioła wspaniała: wrotycz pospolity... Są to te jakby przerośnięte rumianki na wysokich badylach, z żółtymi główkami kwiatów "bez płatków", o charakterystycznym, intensywnym, kamforowym zapachu. Można wyczytać, i to w raczej rzetelnych źródłach, istne cuda o tym pospolitym zielu - działa silnie i wieloukładowo, przez co zdaje się być istnym panaceum na wszystko. Przesada? Niekoniecznie - zioła bogate w rozmaite substancje aktywne biologicznie (alkaloidy, flawonoidy, olejki eteryczne - należą do najczęściej występujących) mają to do siebie, że działają wieloukładowo. Poza tym tzw. leki galenowe (napary, nalewki, maceraty itd.) dostarczają, prócz substancji czysto leczniczych, także rzadkich minerałów, cennych substancji odżywczych - co przy długotrwałym stosowaniu jakiejś mieszanki ziołowej potrafi dać wręcz spektakularne efekty.

Tak, wrotycz jest trujący - zjedzenie dużej ilości zapewne źle się skończy. Z długotrwałym stosowaniem też raczej bym uważał, podobno nawet jaskółcze ziele "rozwala wątrobę" przy długotrwałym stosowaniu. Pamiętajmy jednak, że to samo (albo i znacznie gorzej) zrobi nam permanentnie przyjmowany, pospolity lek od bólu głowy (nie mówiąc o typowym antybiotyku!). Zioła więc, szczególnie te o silnym działaniu, wymagają po prostu wiedzy i ostrożności (a najlepiej - konsultacji specjalisty). Niektóre działają wręcz piorunująco, mogą zabić szybko i na śmierć po zjedzeniu, przykładowo, kilku jagódek. Jednak te same zioła, odpowiednio dawkowane, potrafią zdziałać cuda. Po pierwsze, pokazują swoją moc tam, gdzie klasyczna farmacja jest często bezradna - w przypadku schorzeń przewlekłych. Po drugie jednak, te silne, "trujące" zioła potrafią zdziałać także cuda pierwszego rzędu - czyli okazać się bardzo pomocnymi w leczeniu... nowotworów. Zapadły mi w pamięć słowa z książki opracowanej przed laty przez akademików, farmaceutów i lekarzy - że leku na raka wciąż nie wymyślono i tym bardziej trzeba uważnie badać tradycje ludowej fitoterapii oraz poznawać coraz dokładniej rośliny lecznicze gdyż niewykluczone, że właśnie tam znajdziemy tak poszukiwany lek. Wiemy już, że znaleźliśmy - pewne raki skórne niszczy bez śladu sok ze świeżo zerwanego, pospolitego wilczomlecza (bardzo silnie trującego!) stosowany miejscowo, zewnętrznie, a jak najpoważniejsze grona onkologiczne rekomendują do stosowania preparat oparty na alkaloidach z pospolitego jaskółczego ziela oraz jakimś od dawna znanym farmaceutyku syntetycznym - próby kliniczne wypadały wręcz zdumiewająco i zostały znakomicie udokumentowane.

Wracając więc do wrotyczu... Herbatek z tego ziela wolałbym unikać, coś jest w tej goryczy takiego że wolę jej unikać - choć nie wątpię w szerokie i silne działanie jej składników na wiele układów ludzkiego i zwierzęcego organizmu. Ale z jednego powodu już dziś, po paru zaledwie tygodniach prób, uważam go za roślinę cudowną. Nic nie pomogło mojej chorej na uciążliwe atopowe zapalenie skóry żonie tak, jak odwar ze świeżo zmielonego wrotyczu (ziele + kwiaty) z dodatkiem skrzypu stosowany w kąpieli (zwykłej kąpieli w wannie). Pewne pozytywne efekty, często naprawdę wyraźne, dawały kąpiele w uczepie trójlistkowym, jeżówce purpurowej czy siemieniu lnianym. Ogólnie kąpiele ziołowe ratowały jej tyłek - na standardowe leczenie sterydami jest od dziecka bardzo oporna, zwykle nic nie pomagają. Swego czasu wyszła z paskudnego stanu dopiero po potężnej dawce cyklosporyny (immunosupresant dla rakowców i przeszczepowców). Powiem tak - jest tylko jeden lek, który daje podobnie spektakularny efekt w zaostrzonych stanach AZS. Jest to właśnie kąpiel w odwarze ze zmielonego wrotyczu pospolitego (szklankę mielonki gotujemy przez 5 minut w garnku wody, a całość do wanny).

Dla mnie wrotycz może sobie zawodzić jako panaceum na większość pospolitych chorób i przypadłości (choć raczej NIE zawodzi, z tego co zdążyłem zaobserwować), zastępujące co najmniej połowę leków kupowanych w aptece. Mi wystarczy, że daje taki niezwykły efekt w leczeniu AZS - już to czyni zeń cudowną roślinę. Nazbierałem tego całe naręcze, namieliłem, podzieliłem na woreczki (1 woreczek = 1 kąpiel) i zamroziłem. Dozbieram jeszcze. Piszę to dla ludzi szukających niekiedy w desperacji skutecznych leków na AZS czy łuszczycę. Trafiłeś tu przez google? Wypróbuj wrotycz! I nie bój się jego właściwości toksycznych - nasze babcie zbierały trzmielinę i wrotycz i żyły 100 lat, a my, bojący się tych ziół, dożywamy ledwie siedemdziesiątki...

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale