2 obserwujących
22 notki
6291 odsłon
344 odsłony

Wprowadzenie do magii. Uzurpacja koncepcyjna

Wykop Skomentuj6

Proszę najpierw obejrzeć, celem przypomnienia, poniższy filmik:


W związku z takimi ograniczeniami wydawałoby się naturalnym weryfikowanie hipotez za pomocą intrumentarium naukowego oraz bezwzględne żegnanie się z koncepcjami, które nie sprawdzają się w doświadczeniach.

Wydawałoby się…

Bo w rzeczywistości jest tak, że niesprawdzalność przekombinowanych teorii jest tłumaczona właśnie tym, że jeszcze o wszystkim nie wiemy, ale już niedługo, niedługo…

Serio!

Tutaj podam kilka takich koncepcji.


Teoria strun… a także teoria superstrun, m-teoria etc. etc. Jeżeli ktoś chce, zapoznawanie się z nią najlepiej zacząć od omówienia w Wikipedii. Teoria ta, z racji prób jej matematycznego zinterpretowania, przyniosła wiele dobrego dla samej matematyki. Co do opisywania przez nią rzeczywistości, jest zupełną bajką. Nie dość, że ma wszelkie cechy spekulacji, to jeszcze doświadczenia, które miały ją udowodnić, bez żadnej wątpliwości ją obalają. Nie zmienia to jednak nastawienia jej zwolenników, którzy odrzucają wszelką krytykę.

Ostatnim z doświadczeń, które obalają teorię strun (i kilka innych też) jest próba stwierdzenia rozpraszania energii fal grawitacyjnych w innych wymiarach. Okazją po temu była obserwacja GW170817 w falach grawitacyjnych i elektromagnetycznych. Zdarzenie to powstało w ostatnich minutach zderzenia dwóch gwiazd neutronowych galaktyki soczewkowej NGC 4993, które spiralnie zbliżały się do siebie. Jednym z pytań, na które odpowiedziano przy tej okazji było: czy fale grawitacyjne o dużej długości fal i fotony o krótkiej częstotliwości doświadczają tej samej liczby wymiarów czasoprzestrzeni? W trakcie projektowania tej obserwacji oczekiwano zmniejszenia się amplitudy obserwowanych fal grawitacyjnych, wskutek ich „wyciekania” do dodatkowych wymiarów, zakładanych przez teorię superstrun, wieloświata i innych takich. W przeciwieństwie do fal grawitacyjnych, fale elektromagnetyczne miał zachować normalny rozkład, wynikający z odległości. Celem tych obserwacji było jednoznaczne uwiarygodnienie teorie zakładających istnienie wielu innych wymiarów.

Ku zaskoczeniu naukowców, niczego takiego nie zaobserwowano, z czego został wyciągnięty wniosek, że w promieniu 20 megaparseków od Ziemi[1] nie istnieją żadne takie wymiary[2].


Teoria wieloświata sprowadza się twierdzenia, że w każdym kwancie czasu[3] i przestrzeni[4] powstaje tyle wszechświatów, ile zaszło wówczas możliwych zdarzeń. Ponieważ od początku Wszechświata upłynęło 14 mld lat, możemy łatwo oszacować, że do chwili obecnej powstało co najmniej 8×10245 Wszechświatów. Powstały oczywiście z niczego, co jest nieco zaskakującym twierdzeniem w ustach wszystkich ateizujących naukowców, dla których kamieniem obrazy jest istnienie Boga, który stworzył (jeden) świat z niczego. Takim naukowcem był także sam twórca tej koncepcji, Hugh Everett III.

Również w tym wypadku nie istnieją żadne dowody na potwierdzenie, a takie, które się nimi wydawały[5], okazały się w końcu nie przekraczać błędu statystycznego. Nie ma również dowodów na przyciąganie grawitacyjne innych Wszechświatów.

Jeżeli jednak lubisz takie rozważania, zapraszam do Wikipedii.


Teoria wieloczasu zakłada istnienie przestrzeni czasowej, czyli przeszłości i przyszłości, do których można dostać się „wehikułem czasu”, lub przynajmniej obserwować je skomplikowanymi przyrządami.

Podróż do przeszłości jest niebezpieczna, ponieważ może spowodować nieuchronne paradoksy czasowe[6]. Istnieją różne rozwiązania tych niebezpieczeństw, wśród których można wymienić teorię wieloświata (patrz wyżej), exczasowość wehikułu czasu[7] czy też istnienie bufora, wynikającego z niejednoznaczności analogicznej do Heisenbergowskiej[8]. Ta ostatnia sprawia, że mający powstać paradoks płynnie wpasowuje się w strukturę czasu.

Teoria wieloczasu wzięła się z błędnej interpretacji teorii względności. Należy pamiętać, że teoria względności nie usuwa uniwersalnego czasu Newtona[9], tylko dopisuje do niego możliwość zmiany prędkości następstw zdarzeń fizycznych w poszczególnych układach. Dokładniej, względna prędkość przemian fizycznych jest odwrotnie proporcjonalna do względnej prędkości lub masy układu obiektów.

Jeżeli ktoś poleci kosmolotem z prędkością (względem nas) przyświetlną, to i tak trafi do naszego czasu, tyle że młodszy. O podróży w czasie można by było mówić, gdyby taki podróżnik trwale pozostawał w dniu jutrzejszym, wciąż dla nas niedostępnym. Tylko że nic takiego nie istnieje. Nie ma żadnej przyszłości, istnieje tylko wieczna teraźniejszość, którą psychologicznie  definiujemy jako granicę pomiędzy antycypacją a wspomnieniem. Nie da się fizycznie zdefiniować tej teraźniejszości, ponieważ jest ona wartością fundamentalną[10]. Można się w niej poruszać szybciej lub wolniej, ale to wszystko. Przeszłość też nie istnieje, to tylko nasza pamięć nas zwodzi. Podróż w przeszłość jest niemożliwa, bo nie ma dokąd.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie