KAP1 KAP1
104
BLOG

25. Zabawa i rozumienie admina

KAP1 KAP1 Technologie Obserwuj notkę 27

Tichy napisał : "Można się śmiać z kogoś, mozna do kogoś. Można się bawić w coś, kimś, lub czymś. Bawić w naukę? To rzeczywiście niepoważne. Bawić nauką - samo zdrowie." czym sprawił mnie w stan zadumy, bo czym jest tak naprawdę zabawa?

Wczoraj dobrze się bawiłem w Sheratonie, po prostu siedząc przy barze i rozmawiając. Obok mnie ktoś chyba bawił się jeszcze lepiej, próbując wielokrotnie wejść na bar, by na nim zatańczyć, czym powodował "złą" zabawę menadżera baru, który musiał delikwenta wielokrotnie doprowadzać do porządku, a wszak "klient nasz pan". W tym samym czasie barmanki dobrze się bawiły wchodząc na scenę i tańcząc z tamburynem, puszczając oko do menadżera.

Zauważyłem, że liderka zespołu - blondynka dobrze się bawiła śpiewając i tańcząc z przodu, podczas gdy główny i naprawdę niesamowity głos wydawała z siebie brunetka schowana głęboko z tyłu, również dobrze się bawiąc. A nad nimi, w kłębach dymu widać było stożki światła takie same, jak w mojej pierwszej notce poświęconej doświadczeniu Younga.

Słysząc opowieść o człowieku z naprzeciwka, że wygląda jak Freddy Krueger zrozumiałem, że moi znajomi dobrze bawili się jego kosztem, a on dobrze się bawił tym, że w jego stronę spoglądały co chwila kobiety, którymi był zainteresowany.

Apogeum zabawy wynikającej z niezrozumienia pokazane jest w poniższym filmie. Uprzedzam, że są w nim wulgaryzmy, lecz proszę mi wierzyć, że wszystko co w nim jest pokazane oddaje rzeczywistość w wielu firmach (nie wiem jak jest w innych krajach, ale w Polsce to widzę na codzień).

Głównym bohaterem filmu jest administrator sieci komputerowej, który świetnie się bawi grając z w sieciową grę komputerową (prawdopodobnie z innymi podobnymi sobie administratorami). Bohater ten przestaje się dobrze bawić, gdy rozrywkę w pracy przerywa mu pracownik działu handlowego zwracając uwagę, że strona nie działa.

Zniecierpliwiony admin unika odpowiedzi na pytanie, dlaczego jego wewnętrzny numer telefonu nie działa, tłumacząc, że jest to zależne od VOIP, co było jego specyficznym żartem-zemstą za przerwanie gry. Sprzedawca oczywiście nic nie zrozumiał, ale kontynuował rozmowę opowiadając śmieszny jego zdaniem dowcip, czym wprowadził admina w zażenowanie. Ten szybko sprawdził stronę i powiedział krótko - działa, a potem jeszcze wykonał bezsensowną czynność polegającą na sprawdzeniu, czy serwer internetowy apache jest na pewno uruchomiony. Po co sprawdzać, skoro strona działa? Czy oni nie używają żadnego monitoringu serwera?

Standardowa odpowiedź admina - "u mnie działa. Zresetuj swój komputer i to trzy razy". Ten trzykrotny reset to kolejny dowcip, który o dziwo został przyjęty przez handlowca za dobrą monetę. W tym punkcie nasza historia osiąga apogeum. Sprzedawca nie rozumie sytuacji, ale proponuje reset serwera Admin również poświęcił ani chwili czasu na zrozumienie sytuacji sprzedawcy, ale dla swojego świętego spokoju, nie zastanawiając się nad konsekwencjami mówi "OK, jak chcesz mogę zresetować coś, co dobrze działa". A może robi to dla sadystycznej zabawy?

I w tym momencie następuje przebłysk, który może prowadzić do wzajemnego zrozumienia, gdy handlowiec nagle mówi, że główna strona przestała działać. Dla admina jest to oczywiste, bo przecież zresetował serwer - a dla handlowca już nie. O co więc w tym chodzi? Ano sprzedawca miał na myśli "jakąś" stronę, a admin "tą konkretną", którą administrował - "Ach! Więc strona działała!".

Wtem dzwoni szef, admin próbuje się wykręcić z tego co sam przed chwilą zrobił

  • Ty wyłączyłeś stronę?
  • Nie
  • A Nancy mówiła, że tak
  • Och, to znaczy tak.
  • Dlaczego to zrobiłeś?! [...]  Nie dostałeś mojego emaila o tym, aby nie zamykać serwera ze stroną?

Dialog jest naprawdę fascynujący. Czy to nie jest oczywiste, że serwery internetowe powinny działać nonstop? Czy szef naprawdę musi o tym informować administratorów? Przykład salonu24 świadczy o tym, że czasami widocznie musi, bo niektórzy administratorzy są specjalistami od stosowania uników w celu maskowania swojego braku profesjonalizmu.

Admin, mówiąc "poczekaj...", w tym samym czasie błyskawicznie loguje się na skrzynkę pocztową szefa, usuwa jego email i mówi "no ja go nie widzę". Na co szef zagląda do swojej skrzynki i odpowiada "a to dziwne, nie widzę go tutaj; w porządku; widocznie nie wysłałem Ci go; cóż napisałem Ci aby nie resetować, bo strona nie podniesie się bez wyłączenia jej z sieci".

Co to za serwer, który wymaga resetu sprzętowego? Odpowiedź jest prosta - administratorzy nie rozumieją jego konfiguracji i zamiast naprawić usterkę, po prostu go za każdym razem wyłączają i włączają. Kolejny etap zabawy z niezrozumienia następuje w kolejnej rozmowie admina z handlowcem "słuchaj... strona się nie podnosi, ponieważ kazałeś mi ją zdjąć w niewłaściwy sposób".

W tym samym czasie admin dzwoni do technika w serwerowni i nakazuje chwilowe odłączenie zasilanie. Oczywiście jak to już w tym filmie bywa, obaj się kompletnie nie rozumieją, co się kończy niepotrzebnym resetem wielu serwerów. Zestresowany admin chciał odreagować w swojej grze sieciowej, lecz w tym momencie (co było do przewidzenia!) zostaje wyrzucony z gry, bo ten serwer również został wyłączony.

Wraca więc do rozmowy z handlowcem i informuje go o twardym resecie serwera, gdy nagle ten się pyta:

  • Ile razy go restartował?
  • Raz.
  • Myślę, że powinien jeszcze spróbować kilka razy.
  • Hahahahahaha

Podczas gdy, admin nie wytrzymał już i roześmiał się rubasznym śmiechem z niezrozumienia sprzedawcy, ten śmiertelnie poważnie mówi:

  • Mamy kwartalne spotkanie dotyczące sprzedaży za dwie minuty. Muszę się dostać do strony czy do internetu, czy czegotamkolwiek. Dlatego dzwoniłem do Ciebie w nadziei, że ją przywrócisz.

W tym momencie admin w końcu zrozumiał, że pracuje w konkretnej firmie z konkretnymi ludźmi, a to, co dla niego jest zabawą, dla innych zabawą może nie być. Zrozumiał też w końcu, że aby rozwiązać problem, trzeba go najpierw zrozumieć, więc w końcu łączy się ze zdalnym pulpitem sprzedawcy, by osobiście sprawdzić co było przyczyną braku połączenia ze stroną. Czy nie mógł tego zrobić wcześniej?

Dalsza część filmu jest równie zabawna, można się świetnie bawić z niezrozumienia ludzi w nim uczestniczących. lecz ja wrócę do tego, co napisał Tichy i napiszę krótko: aby coś rozumieć, trzeba zrozumieć. Powtarzanie doświadczeń bez zrozumienia nie prowadzi do rozumienia. Można powtórzyć doświadczenie polegające na resecie serwera - założyć, że wykonanie twardego resetu serwera spowoduje jego działanie i tak się rzeczywiście wydarzy, lecz nijak nie przybliży to resetującego serwer do zrozumienia co było przyczyną tego, że serwer nagle zadziałał.

Atej, którego nie lubię za te jego wypowiedzi obrażające innych ludzi na salonie ma rację, gdy mówi o tym, że nawet "małpa" może powtórzyć doświadczenie, a jak się ją odpowiednio wytrenuje, to może wykuć na blachę wszystkie wzory i potem je wielokrotnie bezmyślnie powtarzać, lecz NIE JEST TO ROZUMIENIE. Tak jak nie jest rozumieniem bezmyślne wykonywanie resetu komputera, nie znając przyczyny jego niedziałania.

A ja przeprowadzając doświadczenie z dyfrakcją chcę rozumieć zjawiska, które się po drodze, podczas przeprowadzania tego doświadczenia wydarzają, bo jest to najlepsza droga prowadząca do rozumienia. Napisałem o pewnym zjawisku świetlnym, którego nie rozumiałem, chociaż już w końcu po przeprowadzeniu krótkiego śledztwa rozumiem. Newdem zapytał o pewne zjawisko świetlne. Wiedźma Margo zapytała o pewne zjawisko świetlne. A jaka była odpowiedź salonowych naukowców? 

KAP1
O mnie KAP1

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Technologie