09.08.2010, Warszawa, godz.23.00.
Pod pałacem prezydenckim stoją tysiące młodych ludzi. Wielu z ciekawości, wielu dla "lansu", jeszcze inni dla "zaimponowania" drugim. Zbieranina tysięcy dusz, które odeszły od Pana Boga daleko, daleko. Setki duszyczek, które nigdy nie miały okazji żyć w chrześcijańskiej wspólnocie.
Niektórzy z manifestujących są zamroczeni alkoholem lub 'dragami'. Bardziej odważni, ci którzy chcą zwrócić na siebie uwagę, trzymają transparenty. Ich treść taka, jak stan umysłów autorów. Nie widać w tym tłumie braterskiej miłości bliźniego, nie widać braterstwa wspólnotowego. Dominuje podsycana przez szatana złość, nienawiść, egoizm.
Jednak nagle sytuacja zmienia się diametralnie! Od strony Zamku Królewskiego nadciąga bardzo duża grupa ludzi. Kim oni są? Czy to może zapowiadani bojówkarze posła PO?
W zebranym, wielotysięcznym tłumie następuje chwila napięcia, a po sekundach zupełnej konsternacji.
Ta kilkudziesięciosobowa grupa to… księża!!! To kapłani, którzy przez megafony zaintonowali "Boże coś Polskę", a po odśpiewaniu pieśni weszli w tłum i zaczęli ewangelizować dziewczęta i młodzieńców. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach przez megafony kapłani zaczęli tłumaczyć rolę i znaczenie Krzyża dla wszystkich ludzi: wierzących i niewierzących, przypomnieli w skrócie słowa Ojca Świętego Jana Pawła II kierowane do Polaków. Zadali retoryczne pytanie: gdzie jest pokolenie JP2?
Tłum przeciwników Krzyża zaczął stopniowo maleć. Jednak ci, którzy zostali, prowadzili z kapłanami gorące dyskusje o sprawach wiary. Kilka osób poprosiło o spowiedź świętą. Zniknęły transparenty obrażające chrześcijan. Pół godziny po północy z kilkuset gardeł na całą Warszawę popłynęła pieśń "Abba Ojcze".
09 sierpnia okazał się bardzo radosnym dniem! Zstąpił Duch Święty i odnowił oblicze ziemi, tej ziemi. Za sprawą pięknej i odważnej posługi kapłańskiej bardzo wielu młodych ludzi zrozumiało znaczenie wiary, wielu zostało nawróconych.
NIESTETY TAK NIE BYŁO. A MOGŁO BYĆ…


Komentarze
Pokaż komentarze (1)