Wałbrzych to przede wszystkim porażka SLD.
Jej kandydat przegrał, a to przecież ta partia wydobyła na światło dzienne i nagłośniła aferę z kupowaniem głosów podczas zeszłorocznych wyborów.
Fatalny jest również wynik PIS, choć kandydata starał się na miejscu poprzeć sam Jarosaław Kaczyński.
Polska lokalna bardzo nie lubi, gdy się o niej w "wielkim świecie" źle mówi. A "wielki świat" to dla niej główne wydania dzienników najważniejszych stacji telewizyjnych.
Pierwszą i najdłużej trwającą reakcją jest zawsze obrona "swoich" i zwarcie szeregów.
Tak było np. w Olsztynie, gdzie przecież oskarżany m.in. o gwałt, były prezydent przegrał ostatnie wybory dopiero w drugiej turze i to zaledwie o kilka punktów procentowych. Tak się stało w ostatnią niedzielę w Wałbrzychu, gdzie popierany przez oskarżaną o fałszerstwa wyborcze PO wygrał w pierwszej turze.
Oczywiście że pomogła mu powściągliwość mediów, które - jeśli się to porówna np. z "dorszem Pitery" lub "laptopem Ziobro" - o wałbrzyskiej aferze prawie w ogóle nie informowały. Oczywiście, zmasowana kampania formalnie dystansującego się od PO, "niezależnego" kandydata pod hasłem walki z wyborczymi przekrętami, ale nie zapominającego o "zasługach" poprzednika (patrz zdjęcie poniżej) zrobiła swoje, dezorientując część wyborców, którym się takie numery nie podobają. Dołożyły swoją cegiełkę słabość kandydata PIS i jego kampanii.

Ale nie wolno traktować wałbrzyskich wyborców jak dzieci. Oni w większości, podobnie jak np. wyborcy Stokłosy, wybrali pewien model świata, w którym łapówka czy kupowanie głosów wyborców to w sumie nic zdrożnego. No, jak już złapią za rękę, wystarczy przeprosić, ale w zasadzie nic nie mamy przeciwko, jakby ktoś nam za głosowanie zapłacił. "Każdy głos na wagę łapówki". A już na pewno nie pozwolimy siebie i "swoich" z powodu takich "głupot" obrażać.
Ten rodzaj uodpornionego na wszelkie, związane z pieniędzmi w polityce afery elektoratu powinien dać do myślenia opozycji. Zwłaszcza wobec wciąż mocnych w jej szeregach tendencji, aby na pierwszy plan kampanii wyborczej wysunąć sprawy funkcjonowania polskiego państwa i demokracji na przykładzie rozmaitych afer czy skandali.
Warto przy tym podkreślić, że to wcale nie jest betonowy elektorat PO, nie składa się on z samych zdeklarowanych złodziei czy aferzystów, a co więcej bardzo wielu z jego członków potrafi rozróżnić między "nieważną" jego zdaniem aferką, a wielkim skandalem. Tak jak między łapówkami krążącymi wśród polityków i biznesmenów, a na przykład łapówkami, jakich żądają lekarze.
Lepiej jednak w oczach takiego elektoratu wyjść na oszołoma, próbującego doprowadzić nawet do awantury w stosunkach z Rosją, niż ośmieszać się umoralnianiem przy pomocy wizji przekupnej polityki i biznesu. Ten pierwszy potrafi bowiem wzbudzić respekt i szacunek, ten drugi nie ma na to żadnych szans.
Czy Wałbrzych to Polska w pigułce?
Otumaniona w stopniu pozwalającym zrobić z nią wszystko, czego tylko dilerzy zapragną?
Zobaczymy w październiku.
Inne tematy w dziale Polityka