Właściwie można się było spodziewać, że jest tylko kwestią czasu, kiedy w sprawie śmierci Leppera zabierze głos adwokat Kaczmarka, człowiek o twarzy konia i duszy szczura, jak go ktoś bez specjalnej fantazji, ale za to celnie określił.
No i zagaił.
"- Andrzej Lepper w wywiadzie z panem Sakiewiczem publicznie, poprzez wywiad, napluł sobie w twarz i oświadczył coś innego niż to, co oświadczał przez ostatnie 4 lata. Jeżeli coś takiego powiedział, to pytanie jest następujące, co go do tego skłoniło? - pytał Giertych. - Jak udało się uzyskać redaktorowi tego typu słowa, bo nie wynikały one na pewno z nagłej miłości Leppera do Jarosława Kaczyńskiego. Co miało z tym związek? Pieniądze? Szantaż? Czy nagłe olśnienie? - kontynuował.
Były minister zaznaczył też, że gdyby był politykiem PiS-u to ujawniłby te słowa i ten wywiad zaraz przed wyborami, po wakacjach sejmowych. - Jeśli Lepper miał świadomość, że za chwilę ukaże się wywiad, w którym on sam sobie pluje w twarz, to tu rodzi się wiele pytań - mówił. - Jeżeli tego typu znakomity redaktor biegnie do prokuratury na drugi dzień po śmierci lidera Samoobrony, z informacją tego typu, to ja bym badał wersję odwrotną tego, co on próbuje przedstawić opinii publicznej - stwierdził Giertych."
Giertych ujawnia w ten sposób podstawowy chyba wątek, jaki będzie eksploatowany w propagandzie mającej z jednej strony odwrócić uwagę od wyrażonych w rozmowie z Sakiewiczem obaw Leppera o swoje życie, a z drugiej połączyć - choćby najodleglejszą - winę PIS z jego śmiercią.
Oczywiście będzie to realizowane równolegle do "pracy" prokuratury pod światłym, jak poranna zorza spod Smoleńska, nadzorem GenProk Seremeta, która ujawni w toku drobiazgowego postępowania, że prokurator Ślepokura był geniuszem.
Ten wątek równoległej wersji propagandowej dotyczy pytania - "Dlaczego Lepper w ogóle udzielił tego wywiadu oraz czemu się w nim sam oskarżył?"
To jest pytanie, na które rzeczywiście niełatwo znaleźć odpowiedź pod warunkiem, że odrzuci się najprostsze wyjaśnienie. Lepper, jak sam mówił, bał się o swoje życie i szukał pomocy i ochrony. Jeśli nie dla siebie, to przynajmniej dla swojej rodziny. Wszędzie, nawet u diabła Kaczyńskiego, skoro dobrze wiedział, że w swoim środowisku na nic takiego nie może liczyć.
Pierwszą, najprymitywniejszą wersję, właśnie Długi Romek przedstawił. PIS wymusił na Lepperze przyznanie się do winy. Potem Lepper pod presją PIS popełnił samobójstwo. Jakim cudem? Biciem, pieniędzmi, szantażem? Wszystko jedno, jeśli sondaże pokażą, że to działa, metoda będzie kontynuowana.
Jeśli to się posypie, jak raport Millera, prawdopodobnie zostanie wersja zapasowa. Nieco gorsza, ale na przykład zaspokajająca potrzeby odbiorców żądnych sensacji i elementów spiskowych, a jest takich odbiorców niemało.
W tej wersji okaże się, że cały wywiad był montażem, w którym Lepper świadomie chciał wciągnąć Kaczyńskiego w z góry ustawioną grę, mającą go skompromitować. Twórcy tego montażu zapewne nie spodziewali się jednak, że Sakiewicz o niczym nikomu nie powie lub że Kaczyński nie da się wciągnąć w tę grę. A nie spodziewali się, bo byli to amatorzy, czyli sam Lepper z Filipkiem.
Ten drugi scenariusz ma kilka słabości, z których najważniejszą jest dowartościowanie PISu, ale ma także jedną, ogromną zaletę. Likwiduje niebezpieczeństwo związane z koniecznością potraktowania serio wyrażonych przez Leppera w wywiadzie obaw o jego życie.
Zawsze wiedziałem, że do nacenniejszych "pereł w esbeckiej koronie" jej twórcy zaliczają "najprawdziwszą, najbardziej konserwatywną i najgłębiej wierzącą prawicę".
Dlatego Giertychowi przypadł ten zaszczyt.
Inauguracji.
Inne tematy w dziale Polityka