Oj, Panie senatorze, tak trudno się zorientować, że oni po prostu marzą o tym, żeby ich policję i oddziały antyrozruchowe zaczęła otaczać tak ponura sława jak stare, dobre ZOMO. Jeszcze niejednego gliniarza w związku z tym narażą i jeszcze niejedną osobę (oby tylko) pobiją.
A co w tym czasie robią kibice?
Każdy, kto ma choćby blade pojęcie o relacjach między kibicami Legii i Górnika, i to od dziesięcioleci, powinien się nad ostatnim zdaniem powyższej informacji zadumać.
Obie informacje to kolejny dowód na to, że Polska już nie tylko stoi na głowie, ale że opuszczona w dół kiecka nie odsłania tego, na co wszyscy czekają, ale jedynie senatora, wciągającego "sproszkowaną aspirynę".
Wprowadzona w funkcje czysto lokajskie policja zajmuje się prowokowaniem wybranych do sprowokowania grup społecznych, a ochroną porządku podczas imprez sportowych, świąt narodowych i ważnych rocznic oraz ratowaniem poszkodowanych podczas katastrof zajmą się kibole.
Co ciekawe, okazuje się, że to jest nie tylko polska specyfika. W Londynie podczas ostatnich zamieszek, właśnie cieszący się zazwyczaj złą sławą kibice jednej z drużyn piłkarskich, widząc tchórzliwość wycofującej się policji, ruszyli do pogonienia rabujących i niszczących sklepy ulicznych band i do ochrony cudzego mienia.
A wracając na polskie podwórko - im więcej policyjnych prowokacji, tym większa wśród kibiców, nawet tych od pokoleń się nienawidzących, solidarność i poczucie wspólnoty. Tym większa także chęć do działań symbolicznych i edukacyjnych (obchodzenie świąt narodowych, porządkowanie renowacja pomników i cmentarzy, itp.). Tym większa pewność, że wszystko co się wokół nich i wobec nich dzieje, to czysta, wyrastająca z historii polityka, od której nie uciekną.
Wszystko to, choć oczywiście starannie przemilczane w mediach głównego nurtu, będzie sprzyjało integracji środowiska, jego samoświadomości i determinacji.
Donaldinho raczej nie spreparuje sobie budzącego postrach swą ponurą legendą ZOMO-bis. Nie te czasy, nie te środki. Może za to wychować takie grupy do walki z tym "ZOMO" na ulicach, o jakich mogliśmy w 1982 r. tylko marzyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)