karlin karlin
345
BLOG

Rocznice nadziei i "rocznice hańby"

karlin karlin Polityka Obserwuj notkę 2

Tragiczne wydarzenie, które przyniosło morze krwi i ogrom cierpień, albowiem każda wojna jest z gruntu zła i nikomu nie przynosi dobra.

Porażeni bezmiarem nienawiści, żywionej wobec nich przez polską szlachtę, ziemiaństwo, warstwy średnie oraz ogłupionych religijną propagandą chłopów i robotników, radzieccy żołnierze po prostu musieli robić polskim obszarnikom, ich rodzinom oraz wszystkim, których napotkali na swej drodze to, co im robili.

Obłąkani żądzą męczeńskiej nobilitacji księża, biegający w kółko po polach bitew.

Prawdziwą hańbą tej wojny jest męczeńska śmierć z rąk Polaków ponad 20 tysięcy bezbronnych, radzieckich jeńców wojennych.

Wiązanki, składane ukradkiem na Grobie Nieznanego Żołnierza.

Tak, w telegraficznym skrócie mogą wyglądać medialne obchody Święta Wojska Polskiego za jakiś czas, jeśli oni wygrają.

Nie przypadkiem bowiem już po paru latach swoich rządów zaczęli stawiać pomniki bolszewickim bandytom. Pomniki, na których postawienie nie zdecydowali się nawet rządzący Polską przez kilkadziesiąt lat komuniści.

Oczywiście o ile to święto będzie jeszcze w kalendarzu.

Bo zastąpienie go na przykład Świętem Pojednania, podczas którego oddziały rosyjskie, niemieckie i polskie będą wspólnie maszerowały po Placu Piłsudskiego, to całkiem nowoczesne wyzwanie.

W tym scenariuszu obchody rocznicy Powstania Warszawskiego będą już wyłącznie pretekstem do "narodowej pokuty i rekolekcji" nad hańbą jego zbrodniczej klęski, odprawianych przez świeckich i duchowych, medialnych szamanów.  

To są oczywiście wizje skrajne, suflowane nam przez niektóre media być może po to, aby przygotować ich pozycję do kolejnej odsłony spektaklu pod tytułem walka "Chamów" z "Żydami" (wzystkich, którzy nie wiedzą, co te terminy znaczą, odsyłam do lektury) jako jedynej, dostępnej Polakom wersji politycznej rywalizacji. 

Wówczas to skromne uroczystości, ale jednak z udziałem urzędników państwowych, w których (jak obecnie) nie będzie się wspominało z kim to Polacy w 1920 r. walczyli, będą konfrontowane z medialnymi komentarzami, wskazującymi na w gruncie rzeczy militarystyczny i nacjonalistyczny, "hańbiący" Polskę wymiar tego święta. 

Zaprzyjaźnieni z władzą księża, tak jak dzisiaj w programie 1 Polskiego Radia, podczas homilii "zapomną" o dzisiejszym święcie. W zakamarkach medialnego świata pojawią się wspominki, ukazujące wyłącznie horror męki i umierania podczas wojennych bitew i zawieruchy. 

Zainteresowani dostaną porcję kosmopolitycznej nowoczesności, walczącej z tym, czego się - choć w gruncie rzeczy sami nie wiedzą czemu - brzydzą. Złaknieni będą nasyceni substytutem patriotyzmu i narodowej dumy, który przełkną bez oporów, nie będąc w stanie odróżnić go od autentyku.

A nam pozostaje modlitwa o kolejny "Cud nad Wisłą" i wszelkie działania, jakie oprócz modłów, wówczas dla zwycięstwa podjęto i jakie teraz podjąć należy.

Bowiem jeśli komuś się wydaje, że historia nie potrafi zataczać kręgów, jak sęp krążący nad ofiarą, już popełnił samobójstwo, choć jeszcze o tym nie wie. 

karlin
O mnie karlin

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka