Nie dało się (na razie) sprowokować piłkarskich kibiców.
Być może uda się za to sprowokować (przypadkowo?) kolejarzy.
Związkowcy Przewozów Regionalnych i zarząd spółki nie osiągnęli porozumienia w negocjacjach na temat podwyżek płac oraz zmian w funkcjonowaniu spółki. Strona związkowa zapowiada strajk generalny na kolei, jeśli dzisiaj, do godz. 20 nie uda im się osiągnąć porozumienia z pracodawcą.
Podczas konferencji prasowej szef związku wyraźnie jednak podkreślił, że podwyżki (związkowcy chcą 280 zł) nie są jedynym żądaniem i powodem do ewentualnego strajku. Powołując się na przykład aresztowanego na dwa miesiące maszynisty, oskarżanego o doprowadzenie do katastrofy w Babach, sam oskarżył władze spółek kolejowych oraz władze rządowe o doprowadzenie polskich kolei do takiego stanu, w którym bezpieczną jazdę mogą zapewnić wyłącznie działający czasem w warunkach prawie kaskaderskich kolejarze i maszyniści. Maszyniści, których później używa się jako kozłów ofiarnych i traktuje jak terrorystów, aresztując na kilka miesięcy.
Skwitował to krótko - "Nie damy z maszynisty zrobić terrorysty!".
Pokazał również cały plik pism wysyłanych do rozmaitych władz, w tym także do premiera Tuska, w których wskazywano na problemy w funkcjonowaniu, zapewnieniu bezpieczeństwa i organizacji ruchu kolejowego w Polsce. Pism na które strona związkowa nie otrzymała żadnej odpowiedzi. W wypadku Tuska - od stycznia tego roku.
W drugim, powrotowym szczycie sezonu wakacyjnego szykuje nam się strajk kolei.
W medialnej scenografii pod hasłem - "Żądają więcej pieniędzy" i usłużnymi ekspertami "od pilotów i od wojska" tym razem "wyjaśniającymi" wszystkim, że największym problemem polskich kolei są niedouczeni, tępi i wiecznie pijani kolejarze oraz maszyniści.
Inne tematy w dziale Polityka