karlin karlin
558
BLOG

Homo sovieticus ludens

karlin karlin Polityka Obserwuj notkę 12

Homo ludens.

"W oknach nie zostało ani jednej całej szyby. Nie od kul wyleciały - powytłukiwano je snać naumyślnie kolbą, kijem, pięścią, z sołdackiej chandry, dla zbytku. W pokojach wszystka posadzka była dokładnie wyważona, klepka po klepce wydarta ze spojeń. W pośrodku izby, niegdyś jadalnej, pozostała kupa popiołu i węgli po ognisku, wznieconym z połamanych mebli. Komu i po co przydał się ten ogień - niewiadome; było lato, upał dokuczał nawet w nocy, a dla uwarzenia strawy znajdowała się obok dobrze urządzona kuchnia. Wszystkie meble, szafy, kredensy, leżały w drzazgach, szczapach i strzępach. Nogi co krok deptały po szkle, ścielącym się od roztrzaskanych luster. Tapety tu i ówdzie powydzierano pasami od sufitu aż do podłogi, ściany okryto szeregiem odręcznych napisów i rysunków kredą, węglem lub dziegciem, utrzymanych w stylu owych prymitywów, które zdobią mury i parkany moskiewskich koszar, więzień i fabryk. Doborowa biblioteka, składająca się z paru tysięcy starannie oprawionych ksiąg, przedstawiała zwichrzoną kupę podartych, zetlonych szpargałów. (...)

I co wogóle szczególniej mię uderzyło w całym tym rozgromionym domu, to mnogość tego specyficznie moskiewskiego zostawiania po sobie zelżywej, śmierdzącej pamiątki: w każdym kącie, w pośrodku każdego pokoju, na parapetach okien, na rozprutych materacach łóżek, na potłuczonej klawiaturze rozbitego fortepianu. Szczególna to chuć robić ze wszystkiego kloakę. Jeśli ślad obecności tych ludzi jest taki, cóż dopiero dziać się musi w nich samych, pomyślałem..."

Niekończące się, poniżające szydertswa, wyzwiska, chamstwo. Później, już po tragedii, dołączają krzyże z puszek po piwie "Lech", oddawanie moczu na znicze, wyśmiewanie, plucie, bicie starszych, modlących się kobiet. 

Zaufani i podlizujący się władzy księża niech nie liczą na taryfę ulgową. Obrażanie "transu religijnego" może wkroczyć także do ich światyni, na ich mszę. A umiłowana przez nich wladza? Odpowie w taki sposób, jak w wypadku zakłócającego procesję Bożego Ciała gościa, przebranego za motyla:

"Co prawda uznać można, iż Paweł Hejncl realizując dające mu rozgłos, artystyczne przedsięwzięcie mógł przewidzieć i godził się na to, że jego zachowanie może zakłócić nastrój skupienia i transu religijnego oraz być subiektywnie postrzegane przez niektórych uczestników procesji jako obraza ich uczuć religijnych, to jednak zachowanie realizowane w tej postaci zamiaru nie jest penalizowane."

Asesor Mariusz Kuśnierek ma przed sobą przyszłość.

Przy czym to nie tylko stopniowo dziczejący i na dzicz chowany lud sowiecki wielkimi krokami zbliża się do swojego, przywołanego w pierwszym cytacie, wzorca z Siewernoje.

Rzecz dotyczy również urzędników, w tym wypadku komunalnych.

"Zamiast pilnować „ognia pamięci” na Kopcu Powstania, funkcjonariusze Straży Miejskiej rozpalili grilla i urządzili sobie piknik. Jak informuje portal Fronda.pl oddelegowani do pilnowania „ognia pamięci” funkcjonariusze Straży Miejskiej pilnowali grilla i piekących się na nim kiełbasek, które następnie spożyli."

W czym problem, ktoś powie. Mogli przypiekać kiełbaski na tym "ogniu pamięci". Byłoby taniej.

Że co? Że przesada? Że to jednak w sposób oczywisty nie są bolszewicy z 1920 r.?

A jesteście pewni, że zauważymy, kiedy się w nich przeistoczą?
  

karlin
O mnie karlin

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka