"Córka zmarłego posła wystąpiła o ekshumację ciała ojca jesienią zeszłego roku. - Pierwsza kwestia to obrażenia, które odniosły ofiary, a na ich podstawie próba odpowiedzenia sobie na pytanie, jaki był przebieg katastrofy i druga bardzo istotna kwestia to to, czy w ogóle została wykonana sekcja, chociaż niewiele to wniesie, bo nikt nie ma już chyba cienia wątpliwości, że dokumenty, który przyszły ze strony Federacji Rosyjskiej, nie poświadczają wykonania sekcji zwłok - powiedziała Małgorzata Wassermann. - Co za tym idzie, podważymy w zasadzie całą wiarygodność materiału rosyjskiego - dodała."
Napiszę to bardzo ostrożnie, bo nie chciałbym w tej akurat sprawie przeszarżować.
Jeśli Małgorzata Wassermann nie przedstawia jedynie swoich oczekiwań i nadziei, lecz opiera się na wiarygodnych oświadczeniach wiarygodnych dla niej osób, a jest to w końcu prawnik i chyba zdaje sobie sprawę z wagi swoich słów, to po ekshumacji ciało jej ojca zostanie poddane badaniom, których domaga się rodzina.
Jeśli zostaną one przeprowadzone rzetelnie, to osiągnięcie efektu, opisanego w tytule tej notki stanie się faktem.
Nie mówiąc już o tym, jakie informacje lub pytania może przynieść analiza charakteru obrażeń i wynikającego z nich przebiegu katastrofy.
Wtedy rzeczywiście ruszy lawina.
Inne tematy w dziale Polityka