Zdumiewające osiągnięcie. Wytarto dzisiaj praktycznie wszelki zapis, dźwięk, niemalże każdy piksel i bit informacji z głównych mediów informacyjnych.
Na ten temat.
Nic się nie stało, bracia i siostry, nic się nie stało.
Taka cisza ma jednak swój zapach.
To mieszanina strachu i hipnotyzującej wielu zapowiedzi burzy, która może nie nadejść. Bo przecież nie musi, prawda? Zdają się mówić przykurczeni spadkobiercy skórzanych kurtek i kaszkietów.
Nikogo jak widać nie przekonały "wyjaśnienia" ABW. Przynajmniej nie na tyle, aby ich użyć jako realnego neutralizatora informacji o tym, że są dowody, iż rząd Donalda Tuska potraktował Prezydenta Polski jak terrorystę.
Nie przekonały nawet samej ABW, która - najwyraźniej wciąż solidnie ogłuszona - na razie zrezygnowała z rutynowych w takich sytuacjach i podejmowanych natychmiast śledztw w sprawie "przecieku", opartych na oskarżaniu dziennikarzy, publikujących niewygodne informacje.
Może zresztą nie chodzi o podsłuchiwanie Lecha Kaczyńskiego, ale o całość dokumentów i informacji, do jakich dotarła Gazeta Polska?
Kto wie, czy ktoś z informatorów GP na przykład nie zdecydował się, jak przyjdzie co do czego, zeznawać? A tu, Panie, do końca nawet nie wiadomo, kto i co może powiedzieć, oraz co naprawdę wpadło w ręce tym oszołomom?
No i chyba najważniejsze.
Jeśli wśród informacji, jakie zdobyli, są takie z których można wywnioskować, dla kogo naprawdę te wszystkie podsłuchy były zbierane i komu przekazywane, to czy ON się nie wścieknie i na przykład nie ujawni wszystkim, co zamontowano w salonce prezydenckiego Tu-154?
Najbliższe godziny będą więc dla tajnych służb jawnie już III RP rządzących obfite w emocje i pracę.
"Póki ciemno, głucho wszędzie,
Spieszmy się w tajnym obrzędzie"
Jednak zamieść pod dywan całego mieszkania raczej się nie da.
Chyba że opozycja również pozwoli się zahipnotyzować wszechwładzą tego co tajne, a więc niedosiężne.
Inne tematy w dziale Polityka