Tym razem odrzucając propozycję Gilowskiej przeprowadzenia debaty na temat aktualnych, najważniejszych problemów ekonomicznych Polski na gruncie akademickim.
Pod pretekstem, że Polsce trzeba teraz "debaty politycznej".
I to mówi członek rządu, którego szef nawołuje - "Nie róbmy polityki"?
Zapewne wzorem owej "debaty politycznej" jest dla Rostowskiego to, co ostatnio wyprawiał z Tuskiem podczas takiej debaty w Sejmie. Trudno się dziwić, że na to Gilowska nie ma ochoty.
Natomiast jaka debata ekonomiczna byłaby dla Polski i polskiej polityki gospodarczej przed wyborami istotniejsza i pożyteczniejsza od spotkania aktualnego i poprzedniego ministra finansów?
I niech Rostowski nie kręci, że mógłby się z Gilowską spotkać i debatować, jak ta ustąpi z RPP. Na jej usunięciu z tego gremium bardzo im zależy, a gdyby Gilowska to zrobiła, Wincenty z całą pewnością by się - jak to z tchórzami bywa - natychmiast rozchorował.
Nawiasem, jakoś Rostowskiemu i innym nie przeszkadza polityczne zaangażowanie innych członków Rady Polityki Pieniężnej. Na przykład wchodzący w skład Rady Gospodarczej przy Premierze Bogusław Grabowski.
Inne tematy w dziale Polityka