Najpierw trochę historii.
W 2006 r. mianowana na swój urząd przez rząd PIS prezes UKE Anna Streżyńska rozpoczęła walkę z dyktującym najwyższe w Europie i jedne z najwyższych na świecie ceny usług telefonicznych i internetowych monopolem (TPSA) i oligopolem (Plus, Era, Idea).
Pamiętacie jeszcze 69 gr za minutę i po 140 zł za najtańszy miesięczny plan korzystania z komórki oraz za Internet o prędkości 1MB?
W wypadku telefonii komórkowej, bo na tym chcę się skoncentrować, pomysłem Streżyńskiej było wymuszenie konkurencji na świetnie do tej pory współdziałającej na szkodę klienta "starej trójcy", poprzez między innymi wprowadzenie do gry czwartego operatora - Play.
Wszyscy pamiętamy, jak po jego wejściu na rynek w pierwszych miesiącach 2007 r. gwałtownie poleciały w dół ceny usług i wreszcie skończyły się legendarne "promocje" w branży komórkowej, tak skomplikowane, aby klient nie mógł się zorientować, że w zasadzie będzie płacił nie mniej, ale więcej.
Jednym z filarów sukcesu Play było wsparcie go przez kapitał chiński (kredyt tamtejszych banków) oraz współpraca z chińską firmą Huawei, dostarczającą przede wszystkim sprzęt do budowy własnej sieci transmisyjnej. Była to chyba pierwsza na tę skalę próba zaangażowania się kapitału chińskiego w Polsce.
Kolejne lata pokazały, że jednak nie do końca udana. Za rządów Tuska Huawei zaczął bowiem stawiać fabryki na Węgrzech, a nie - choć miał taki zamiar - w Polsce.
Po wyborach 2007 r. Streżyńska została na stanowisku, nadal tocząc boje przede wszystkim z głównym monopolistą rynku telekomunikacyjnego - TPSA - i z coraz większym trudem osiągając, jeśli w ogóle, zamierzone cele. W maju tego roku jej kadencja dobiegła końca i choć nadal pełni obowiązki prezesa UKE, jej przyszłość jest niewiadomą.
Tym bardziej, że sama Streżyńska ma jak się wydaje dość walki z rządem - chodzi tu przede wszystkim o medialnego pupila Grabarczyka, a także ABW, blokującą bez podania powodu dostęp do warunkujących dalszy rozwój polskiej telekomunikacji, powojskowych częstotliwości - o realizację swoich zadań.
Więcej w rozmowie ze Streżyńską.
Tymczasem jeszcze Solorz nie zdążył sfinalizować zakupu Plusa za gigantyczne pieniądze, o których posiadanie nie podejrzewałby właściciela Polsatu nawet jego największy sympatyk, a już rozpoczęły się zabiegi, mające prawdopodobnie na celu przejęcie przez Plusa "czwartego niesfornego" czyli Playa.
Byłby to faktyczny koniec konkurencji na polskim rynku telefonii komórkowej i mobilnego Internetu.
Wszystko rozstrzygnie się w najbliższych wyborach. Bowiem jeśli nie dojdzie do zasadniczej zmiany, w tej chwili idziemy prostą drogą do odtworzenia sytuacji sprzed 2005 r., w której na przykład "prywatyzowano" monopol na rynku telekomunikacyjnym, sprzedając go francuskiej, państwowej firmie przy udziale kapitału "polskiego" (Kulczyk), który swoje akcje kupił na kredyt otrzymany od owej francuskiej firmy, by je po paru latach Francuzom odsprzedać.
Ceny połączeń i Internetu nie wrócą zapewne do poprzedniego poziomu, ale ich relacje wobec cen europejskich, a przede wszystkim ceny nowych usług, związanych z transferem danych i mobilnym Internetem znów wylądują na szarym końcu europejskich stawek.
Lemingi od "skóry, fury i komóry" - wy także powinniście trzymać się za portfele. Telekomunikacja to dla waszych ulubieńców zbyt łakomy kąsek, aby na stałe zrezygnowali z grabieży waszych zasobów.
Inne tematy w dziale Polityka