"Szef sztabu wyborczego PO Jacek Protasiewicz w odpowiedzi na list szefa frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) Jana Zahradila potwierdził na antenie Radia Zet, że premier przeprosi za swoje słowa wypowiedziane na konwencji Platformy Obywatelskiej w Gdańsku."
Całość rozpoczęła się na wyjątkowo, nawet jak na standardy PO histerycznej kowencji wyborczej PO, na której Donald Tusk "odpłynął" w stylu Palikota.
Dalszy ciąg można sobie przeczytać tutaj, na Salonie24, we wpisie Jarosława Kaczyńskiego.
Pikanterii dodaje całej sprawie fakt, że Jan Zahradil napisal list ze słowami oburzenia do Jarosława Kaczyńskiego i nie zażądał w nim przeprosin od Donalda Tuska.
Tych przeprosin domagał się Jarosław Kaczyński.
I Donald Tusk przeprosi.
Czyżbyśmy byli świadkami czegoś epokowego?
Bez przesady, Donald Tusk na pewno się na zachodnie standardy zachowań i języka nagle nie nawrócił.
Wystraszył się jedynie tego, że na owym Zachodzie mogą zauważyć, iż on tych standardów nie trzyma.
A tym wszystkim, którzy płakali gdy Ziobro powiedział kilka ostrych słów o Tusku i jego rządzie w europarlamencie jeszcze raz przypominam, że Tusk i jego kompania na pewno nie marzy o stanowiskach sekretarzy rejkomu u Wielkiego Wschodniego Brata, tylko o ciepłych posadkach w Unii.
I tam właśnie leży bat na nich pogrzebany.
Inne tematy w dziale Polityka