karlin karlin
332
BLOG

300 miliardów obiecanek Tuska

karlin karlin Polityka Obserwuj notkę 3

Ostatnie tygodnie kampanii wyborczej to dla plantatorów gruszek na wierzbie czas próby ostatecznej. Festiwal obietnic galaktycznych, miotanych w stronę wyborców z energią eksplodującego wulkanu.

Zgodnie z zasadą, że jeśli nie zdołają przekonać, to przynajmniej ogłuszą.

Lecą więc w naszą stronę stare, okrągłe meble, kawałki gruzu z niewybudowanych i już rozpadających się autostrad i stadionów, dzieci z piłkarskich boisk z ptaszkiem w nazwie, doskonale zarabiający lekarze z ostrymi narzędziami w dłoniach oraz zadowolone pampersem kasjerki z hipermarketów.

A z drzew, zamiast liści, z szumem sypią się pieniądze.

Jeśli nie wyskakują z sykiem spomiędzy łupków.

Na temat legendarnych juz 300 miliardów, jakie mielibyśmi pod światłym przewodem (lub tym przewodem związani) wydoić z Unii, najlepszy chyba komentarz można zobaczyć na tym filmiku. Tych, którzy "Batmana - Mrocznego Rycerza" nie oglądali informuję, że gość z telewizora prowadzi negocjacje z siedzącymi wokół stołu gangsterami, a osobnik z makijażem najnowszej gwiazdy TVP był w wersji kinowej najbardziej szalony i najgorszy.

Tych zaś, którzy już zaczęli liczyć, zachęcam aby nie przestawali.

W kraju, w którym za publiczne pieniądze praktycznie wszystko buduje się kilkakrotnie drożej, niż przeciętnie w Europie, 300 mld to już nie jest 300 mld, tylko kilkakrotnie mniej.

W kraju, w którym jak się coś za publiczne pieniądze zaczyna, to właściwie nigdy nie wiadomo,  kiedy się skończy, realny dostęp dla wszystkich do efektów wydatkowania owych miliardów jest czysto księżycowy. 

Efekty tego liczenia są bowiem najważniejsze. Te pieniądze ma dostać Polska. Raczej trudno przekonać kogokolwiek, że jak się rządząca ekipa zmieni, to Polska nic nie dostanie. Może niektorych uda się przekonać, że dostanie mniej. Czy aby na pewno - kilka  razy mniej?

Ja oczywiście wiem, że nie o myślenie i kalkulację odbiorców obietnic tutaj przede wszystkim chodzi. Nikt przecież nie będzie kalkulował zysków z pobytu na festynie czy w lunaparku. Co więcej, wszyscy doskonale wiedzą, że tam raczej trzeba trochę wydać. 

Ale na figurę skaczącej przez płonące koło akrobatki zwrócą uwagę przynajmniej mężczyźni. Wszyscy zaś na to, czy w owo koło trafi. 

Prawdopodobnie także nikt nie będzie zachwycowny, gdy w teatrze grozy lub w tłumie obserwującym fajerwerki zostanie pozbawiony portfela lub zegarka.

Czy ten ktoś zapamięta, kto go na festyn zaprosił, to pytanie bez znaczenia, jeśli w tej chwili sobie tego nie przypomni.

karlin
O mnie karlin

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka