Szczerze powiedziawszy, jeśli w spotkaniu z premierem z PO, skonfliktowanych z nim kibiców reprezentuje członek PO, to coś mi się wydaje, że kibole dali się zrobić rządowi w jakąś ustawkę.
Może tylko ci z Lecha, nie wiem, ale dla ich dobra przedstawiciele wszystkich klubów powinni to sobie powyjaśniać, bo od tego członka wręcz bije wola kompromisu ze wskazaniem na jego partię.
I będzie jak w tej bajce o łysych owieczkach, które wilk do boju z nim samym poprowadził.
Zastanawia mnie także, jak to w końcu jest z tymi kibolami, czy one zawsze są bandyckie i łyse? Niezależnie od tego, czy pisowskie, czy peowskie?
Bo jeśli nie, to już wiemy po co Sikorski w Białymstoku za telefon się złapał. Żeby zapytać, czy tych kibiców wolno mu wyzywać.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)