"Na konferencji prasowej przedstawiciel kibiców z "Wiary Lecha" Jarosław Pucek (który jest członkiem PO) stwierdził, że spotkanie z premierem było "niezwykle szczere" a do dalszej współpracy ma dojść już po wyborach. Pucek określił spotkanie w kategoriach sportowych jako "sparing zakończony wysokobramkowym remisem".
Szczerze powiedziawszy, jeśli w spotkaniu z premierem z PO, skonfliktowanych z nim kibiców reprezentuje członek PO, to coś mi się wydaje, że kibole dali się zrobić rządowi w jakąś ustawkę.
Może tylko ci z Lecha, nie wiem, ale dla ich dobra przedstawiciele wszystkich klubów powinni to sobie powyjaśniać, bo od tego członka wręcz bije wola kompromisu ze wskazaniem na jego partię.
I będzie jak w tej bajce o łysych owieczkach, które wilk do boju z nim samym poprowadził.
Zastanawia mnie także, jak to w końcu jest z tymi kibolami, czy one zawsze są bandyckie i łyse? Niezależnie od tego, czy pisowskie, czy peowskie?
Bo jeśli nie, to już wiemy po co Sikorski w Białymstoku za telefon się złapał. Żeby zapytać, czy tych kibiców wolno mu wyzywać.
Inne tematy w dziale Polityka