4 obserwujących
11 notek
18k odsłon
  527   0

Paradoksy nauki: ELEKTROMAGNETYZM do poprawki czyli gdzie tkwi błąd w teorii Maxwella

"Bardzo ważną rzeczą w nauce jest nie tyle uzyskiwanie nowych faktów, co odkrywanie nowego sposobu myślenia o nich." - William Lawrence Bragg.

"Każdy inteligentny głupiec potrafi uczynić rzeczy większymi i bardziej skomplikowanymi (...). Potrzeba odrobiny geniuszu i wiele odwagi, aby posunąć się w przeciwnym kierunku." - Albert Einstein.

"W nauce próbuje się mówić do ludzi w taki sposób, żeby każdy mógł zrozumieć coś, czego wcześniej nie wiedział. W poezji jest dokładnie na odwrót." - Paul Dirac.

Trzy powyższe cytaty pochodzą z książki "50 teorii fizyki które powinieneś znać" Joanne Baker.

"Niesztuka COŚ wymyśleć, sztuką jest wymyśleć coś co jest zgodne z rzeczywistością." - Kasjopejanin

"Diabeł tkwi w szczegółach a ja te szczegóły znam." - Kasjopejanin

"Rozumieć znaczy wiedzieć dlaczego." - Kasjopejanin

Przymierzałem się do napisania niniejszej notki kilkakrotnie w trosce aby nie przesadzić z krytyką, wylewając dziecko wraz z kąpielą. Trochę to trwało lecz nie żałuję minionego czasu, gdyż udało mi się ustalić jak się rzeczy mają w kwestii pól elektrycznego i magnetycznego oraz ich interakcji, czyli dojść (jak mniemam) do prawdy. Będzie to zarazem krytyka teorii elektromagnetyzmu autorstwa Jamesa Clerka Maxwella, zgodnie z powyższym tytułem notki. Krytyka wzięła się stąd, że mam zupełnie inny pogląd na temat rozchodzenia się fal elektromagnetycznych stojący w sprzeczności z powszechnie uznanym przez świat naukowy, a będący głównie schedą po Maxwellu.

Celem niniejszej notki jest wykazanie, że równania dotyczące elektromagnetyzmu wyprowadzone przez Jamesa Clerka Maxwella są co najmniej wątpliwe, a wnioski dotyczące natury fal elektromagnetycznych, które zostały wyciągnięte przez Maxwella na podstawie jego równań opisujących zachowanie i zależności pól elektrycznych i magnetycznych, są całkowicie odmienne i sprzeczne z ustaleniami zawartymi w mojej NTW. Poniżej postaram się odpowiedzieć dlaczego tak myślę i przedstawić tok swojego rozumowania.

OPIS I ANALIZA PROBLEMU

Jak powszechnie wiadomo, fale elekromagnetyczne są rozchodzącym się ze stałą prędkością zaburzeniem przeplatających się pól: elektrycznego i magnetycznego. Moje dociekania w tym zakresie przeczą tej teorii, więc słynne równania elektromagnetyzmu opisujące zachowania i wzajemne zależności wymienionych pól (z których tak dumny jest świat nauki) nie mogą być poprawne, skoro na ich podstawie powstała teoria rozchodzenia się fal elektromagnetycznych. Co prawda teoria moja nie została jeszcze potwierdzona przeze mnie doświadczalnie (lecz częściowo potwierdzona przez astronomów) i może się okazać błędna, zdecydowałem się jednak o niej napisać, ze szczególnym uwzględnieniem różnic między nimi, ponieważ wiele powiązanych ze sobą faktów tej teorii wskazuje na jej poprawność. Najważniejsze jest znalezienie przyczyn będących źródłem danego zjawiska, dojście do prawidłowych podstaw nim rządzących.

Wielu fizyków, jak choćby wielki Newton, poprzestawali na pobieżnym opisie (przeważnie w postaci reguł matematycznych) danego zjawiska bez głębszego wnikania w podstawy i przyczyny, zadowalając się odpowiedzią na pytanie "Jak" a nie "Dlaczego". Moim skromnym zdaniem robiąc w ten sposób popełniają poważny błąd. Nie trzeba się przy tym bać stawiania ryzykownych hipotez i budowania modeli zjawisk, począwszy od opisów najdrobniejszych elementów otaczającego nas świata jak atomy, a skończywszy na największych jak choćby Wszechświat, ponieważ w końcu i tak w wyniku rozwoju nauki stosującej gęste sito zgodności doświadczalnej z teorią zostanie odsiana "Prawda" od "błędów plew".

Wracając po tej krótkiej dygresji na temat metodologii fizyki do tematu, mamy taką oto sytuację, że pola elektryczne i magnetyczne są opisywane jako byty o nieznanej strukturze przenoszące przez próżnię bez pośrednictwa oddziaływania na odległość, przy czym ich źródłem są różnoimienne ładunki elektryczne, także o nieznanej strukturze. Nie będę wchodził w szczegóły dotyczące podstaw elektrodynamiki zakładając podstawową wiedzę o niej u czytelników (przedstawioną w wielu miejscach, jak choćby TUTAJ), wspomnę tylko, że zgodnie z równaniami elektrodynamiki Maxwella (które powstały jako uogólnienie teoretyczne doświadczeń Faradaya oraz zostały rzekomo potwierdzone doświadczalnie przez Hertza), na których jak nadmieniłem oparta jest współczesna wiedza na ten temat, mówią one między innymi i w uproszczeniu, że zmianom jednego pola towarzyszy powstanie drugiego pola i vice versa. Powstawanie fal elektromagnetycznych polega z kolei na generowaniu zmiennych pól elektrycznych przez drgające elektrony, czemu towarzyszą oczywiście zmiany pola magnetycznego, a zmiany pola magnetycznego powodują powstanie zmiennego pola elektrycznego i tak dalej, i w ten sposób rozchodzą się fale elektromagnetyczne. Tak jednak być nie może i spróbuję to uzasadnić. Zgadzam się z drugim członem równań mówiącym o powstawaniu stałego (bądź zmiennego) pola magnetycznego w wyniku przepływu stałego (bądź zmiennego) prądu elektrycznego. Nie zgadzam się natomiast z pierwszym członem równań Maxwella mówiącym o powstawaniu pola elektrycznego poprzez zmienne pole magnetyczne. Wszystko sprowadza się do źródeł powstawania pól i ich natury oraz polega nie na interakcji samych pól, lecz na interakcji pól z elektronami (w ogólności z ładunkami). Z moich rozważań wynika mianowicie, że pole elektryczne będące czterowymiarowym wirem substancji przestrzennej, powstające w obecności niezrównoważonych ładunków elektrycznych, posiada wektor momentu bezwładności elektrycznej (jeśli znajduje się w spoczynku względem układu odniesienia) prostopadły do "płaszczyzny" trójwymiarowej przestrzeni. Jeśli takie pole się porusza, jak w przypadku prądu elektrycznego, powstaje pole magnetyczne będące z kolei dipolowym wirem trójwymiarowym, którego źródłem jest składowa przestrzenna wektora momentu bezwładności pola elektrycznego. Pole magnetyczne nie zależy jednakże tylko od pola elektrycznego i może powstać także gdy ładunki są zrównoważone, lecz wtedy część ładunków musi mieć zgodny kierunek zrzutowanej na 3-wymiarową przestrzeń składową wektora momentu bezwładności elektrycznej (jak to się dzieje w przypadku magnesu trwałego). Pochodzi ono wtedy od elektronów walencyjnych których orbity bądź osie obrotów (bo nie wiem czy się one obracają wokół jądra czy są nieruchome) są odchylone w pewnym stałym kierunku w stosunku do pozostałych elektronów w atomach np. żelaza. Współcześni fizycy (jak choćby Feynman) tłumaczą powstawanie pola magnetycznego istnieniem niesparowanego spinu elektronów w ferromagnetykach, lecz taka koncepcja nie jest mi potrzebna, a ponadto spin jako dodatkowa (trójwymiarowa) oś wirowania wydaje mi się niemożliwa (chyba że możliwe są dwie niezależne stałe osie obrotów w przypadku obiektów czterowymiarowych). Nawiasem mówiąc słynne doświadczenie Sterna-Gerlacha z rozpraszaniem wiązki atomów srebra w niejednorodnym polu magnetycznym wcale nie dowodzi istnienia spinu atomu tylko jest dowodem tego, że obojętny elektrycznie atom ma niezerową składową przestrzenną pola elektrycznego B co powoduje, że zachowuje się jak maleńki magnes (dipol magnetyczny) i stąd wynika dyspersja wiązki (patrz ostatni rysunek poniżej). Tak więc można powiedzieć uogólniając, że pole magnetyczne jest 3-wymiarową składową przestrzenną 4-wymiarowego pola elektrycznego (traktowanych jako wiry substancji przestrzennej) ujawniającą się w pewnych szczególnych przypadkach (np. w przypadku prądu elektrycznego) lub po prostu samym 3-wymiarowym wirem (jak w przypadku magnesu trwałego).

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie