Kierunek-Wschód
Informujemy o wydarzeniach w Rosji, na Białorusi i Ukrainie. Bezpieczeństwo, geopolityka, społeczeństwo. 24/7. Bez cenzury.
4 obserwujących
5 notek
13k odsłon
1769 odsłon

Matrioszka z walizką tańczy tango w ambasadzie - Jak rosyjscy dyplomaci przemycali kokainę

Autor: Łukasz Bugajski
Autor: Łukasz Bugajski
Wykop Skomentuj3

W październiku 2016 roku Kowalczuk zadzwonił Rogowa i – podobnie jak w przypadku jego poprzednika – poprosił o przesłanie swoich rzeczy osobistych (w tym walizek) specjalnym samolotem wojskowym, który miał przybyć na lotnisko w urugwajskim Montevideo. Rogow próbował spełnić tę prośbę, zwracając się do attaché wojskowego, a nawet do ambasadora Wiktora Koronellego. Żaden z nich nie mógł jednak udzielić żądanej pomocy, a ambasador Koronelli powiedział, że nie wie, kim naprawdę jest Kowalczuk i nie słyszał nic o jego rzeczach.

W tym samym miesiącu Federalna Służba Bezpieczeństwa rozpoczęła śledztwo w sprawie działań „międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się organizacją przemytu narkotyków (kokainy) z Ameryki Łacińskiej do Federacji Rosyjskiej w celu ich dystrybucji w Rosji i krajach europejskich (Niemcy, Holandia)”.

Wobec braku pomocy ze strony Rogowa, Kowalczuk zdecydował się polecieć do Argentyny i osobiście odebrać walizki. 25 listopada 2016 roku przyleciał do Buenos Aires i spędził dzień w mieście, ale nie zdążył odebrać walizek. Ciekawy zbieg okoliczności sprawił, że akurat tego dnia w ambasadzie zapadła decyzja o otwarciu należącego do Kowalczuka bagażu.

Oleg Worobow poinformował ambasadora Koronellego o zawartości walizek. Informację przekazano do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Dwa tygodnie później funkcjonariusze FSB udali się do Argentyny, aby przeprowadzić czynności związane z ujawnieniem kokainy na terenie rosyjskiej ambasady.

Z materiałów ze śledztwa wynika, że kokainę oficjalnie „odkryto” dopiero wieczorem 8 grudnia 2016 roku, kiedy na polecenie rosyjskiego MSZ-u pracownicy ambasady ponownie otworzyli walizki w obecności funkcjonariuszy FSB. Próbki pobrane przez funkcjonariuszy rosyjskich służb potwierdziły, że w walizkach znajdowała się kokaina.

Z prawnego punktu widzenia sytuacja była niejednoznaczna; jeżeli narkotyki znajdowały się na terenie ambasady, teoretycznie strona rosyjska mogła nie angażować Argentyńczyków w śledztwo, choć w rzeczywistości trudno byłoby ukryć ten fakt przed tamtejszymi organami ścigania. Źródła powiązane z niemieckimi służbami specjalnymi uważają, że Argentyńczycy wiedzieli o narkotykach nawet przed Rosjanami.

13 grudnia 2016 roku ambasador Koronelli zaprosił na spotkanie Patricię Bullrich – minister bezpieczeństwa Argentyny. Tego samego wieczoru zwołano pilne spotkanie rosyjsko-argentyńskie, podczas którego Oleg Worobow powiązał sprawę z działalnością Iwana Bliziuka. Trudno jednak powiedzieć, na czym opierał swoje podejrzenia.

Podczas spotkania zdecydowano, że rosyjskie i argentyńskie służby będą współpracować przy sprawie. 14 grudnia zamieniono kokainę na mąkę, a walizki wyposażono w lokalizatory GPS. Tego samego dnia bagaże wróciły do Worobowa, który ponownie „ukrył” je na terenie ambasady w oczekiwaniu na przybycie Kowalczuka.

Argentyńczycy zdecydowali o założeniu podsłuchów na telefonach Iwana Blizniuka i Aleksandra Czikały. Funkcjonariusze FSB zdecydowali się na ten krok również wobec Alego Abjanowa. Z podsłuchanych rozmów jasno wynikało, że Blizniuk i Czikało utrzymywali kontakty z Kowalczukiem. Liczyli na korzyści płynące ze spełniania jego próśb. Początkowo Blizniuk oczekiwał załatwienia pracy w Gazpromie. Kowalczuk proponował mu także sprzedaż mięsa i otwarcie argentyńskiego oddziału Fundacji Prawosławnych Patronów w Ameryce Łacińskiej. (MORAL). Zarówno Blizniuk, jak i Czikało w rozmowach prowadzonych między sobą nazywali Kowalczuka „typem z niejasnymi powiązaniami”, ale mimo to liczyli na korzyści płynące ze współpracy.

W śledztwie ujawniono, że wiosną 2017 roku Kowalczyk próbował zorganizować wyjazd podchorążych jednej z rosyjskich szkół wojskowych do Argentyny, licząc na załadowanie walizek w drodze powrotnej wraz z bagażami uczniów.

11 października 2017 roku Andriej Kowalczuk przyleciał do Argentyny, uprzedzając o swojej wizycie Olega Worobowa. W tym momencie rosyjskie śledztwo „nie było jeszcze gotowe do aresztowania przemytników na gorącym uczynku”, więc ambasada nakazała Worobowowi pilną podróż służbową do innego miasta, aby Kowalczuk (który uważał, że tylko Worobow ma klucze do pomieszczenia gospodarczego) nie mógł odebrać ładunku. W tym samym czasie lokalne organy ścigania monitorowały Kowalczuka i podsłuchiwały jego argentyński numer.

Kowalczuk zadzwonił do Iwana Blizniuka i powiedział mu, że w rosyjskiej ambasadzie znajdują się rzekomo „rzeczy osobiste różnych dyplomatów”, które należało pilnie odesłać z pominięciem kontroli celnej.

Następnego dnia Blizniuk zadzwonił do Worobowa i poinformował go, że ambasada zatrzymała „zawierający rzeczy osobiste” ładunek Kowalczuka. Przyznał się także, że Kowalczuk zaoferował mu pieniądze za transport tego ładunku. Worobow zastosował blef (o zawartości walizek wiedział od listopada ubiegłego roku) i udał, że nie wie, o czym mówi Blizniuk.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka