Fot. Katarzyna Kural-Sadowska. Materiały prasowe Teatru Polonia
Fot. Katarzyna Kural-Sadowska. Materiały prasowe Teatru Polonia
Andrzej Tadeusz Kijowski Andrzej Tadeusz Kijowski
210
BLOG

„Żar” w Teatrze Polonia, czyli Katastrofalny aparat!

Andrzej Tadeusz Kijowski Andrzej Tadeusz Kijowski Kultura Obserwuj notkę 5
„Nie wolno ustawiać na scenie naładowanej strzelby, jeśli nikt nie ma zamiaru z niej strzelić”. Tą klasyczną zasadą, wypowiedzianą przez Czechowa w „Aforyzmach” zajmowałem się w pracy magisterskiej równe 50 lat temu. Ciekawe, czy ktoś wspomni o mym tegorocznym jubileuszu półwiecza mijającego od recenzenckiego debiutu?
  • Kat

Dzisiaj wracam do tych źródeł. Nie da się wytrzymać po obejrzeniu koszmarku pt. „Żar”, jaki nam zafundowała Janda w swojej antyprawicowej fundacji. Jak ona to robi? Proste. Nazwiskami! Jan Englert, Daniel Olbrychski, Maja Komorowska – kto się na to nie nabierze? Więc bilety wyprzedane na kwartał do przodu – w cenie 320 zł dla naszej pary, już ponoć z jakąś zniżką dla ongi teatralnego krytyka! Na ich pohybel. Bo się wreszcie prawdy dowiedzą!

Bardzo liczyłem na to, że trafię na spektakl z Komorowską, którą po wstępnej reklamie dubluje Anna Seniuk. I tak już z pewnością zostanie! Nie dziwię się pani Mai, że opuściła tę żenadę. Siedzieć półtorej godziny i przysłuchiwać się, jak dwaj młodsi koledzy coś kłapią pod nosem , by na wstępie zagrać 5-minutowy ogon, a na zakończenie ćwierć ogonka! Tego się zdzierżyć nie da. Trzeba hucpy pani Jandy, by najwybitniejszej żyjącej aktorce minionego stulecia taką propozycję złożyć! Janda też wybitną aktorką jest. Mogła zatrudnić się sama jako reżyser i może zagrać ten babski „pizod” (role w teatrze wg Kucówny dzielimy na „główne”, „drugoplanowe”, „e-pizody” i „pizody”). Reżyser nie miał tu nic do roboty, ale pani Krystyna mogła chociaż siąść w siódmym rzędzie i zawołać: „Janku! Pół tonu wyżej – słabo słychać”. Sam artysta przecież siebie słyszy!

Zabieg powierzenie reżyserii głównemu protagoniście przypomina najgorsze czasy dziewiętnastowiecznej epoki gwiazd, gdzie Talma czy Duse obywali się w ogóle bez reżysera pod hasłem „wszystkie światła na mnie”. Odpowiedział na to Meiningen, George Gordon Craig i cała tzw. Wielka Reforma.

Z tą inscenizacją i wszechwładzą reżysera też oczywiście przesada! U nas swoje szczyty osiągnęła w przedstawieniach Hanuszkiewicza i Swinarskiego. Ale kto dziś, w dobie Jana Klaty, Warlikowskiego czy Jarzyny lub Lupy to pamięta!? Ludzie tęsknią do klasycznego teatru, jaki przez lat ponad 60 prezentowali na scenie Teatru Współczesnego wpierw Erwin Axer, a potem Maciej Englert. Po zejściu Englertów z warszawskiej mapy teatralnej (Maciej opuścił Współczesny, a Jan Narodowy) teatr stołeczny stanął na skraju przepaści: Englert i Janda postawili zdecydowany krok w przód. Zabrakło reżysera, inspicjenta chociaż!

Asystowałem kilka razy w życiu reżyserom, m.in. Axerowi i Hanuszkiewiczowi – każdy z nich na którymś spektaklu opuszczał swój stolik, szedł na koniec sali i sprawdzał słyszalność. Nie mam pretensji o wiek! Tym bardziej o edentulizm. Sam nań cierpię i może dlatego, pozbawiony już dawnej, niegdyś świetnej dykcji, nie wysyczałem na głos, a kusiło mnie bardzo: „Panie Rektorze – głośniej może!”.

Co Rektor Akademii Teatralnej pokazał, tego już nie da się zarzucić „amatorowi”. Olbrychski, który eksternistyczne prawo do nazywania się aktorem uzyskał dopiero około 1971 roku po tym, jak go w Narodowym Hanuszkiewicz nauczył scenicznej mowy (jeszcze w „Potopie” Wajdy bełkocze), artykułuje do dziś! Jego było słychać. Ale pamiętać każdy musi, że przychodzi taki moment, gdy czas się wycofać. Gdy w 2010 roku zadzwoniłem do Hanuszkiewicza, by mi przeczytał fragment z Norwida do filmu o Szopenie, odrzekł: „Ani mam siły, ani ochoty, pieniędzy mi nie trzeba. A i APARAT JUŻ NIE TEN”.

Uwielbiam Jana Englerta za dziesiątki wspaniałych ról, tak samo Daniela! Znam obu i bardzo szanuję! Panią Krystynę – mimo niepotrzebnego publicznego głoszenia obcych mi poglądów – zresztą też. Choć powinna pamiętać, że już w grudniu 1817 roku angielski poeta romantyczny John Keats napisał list do swoich braci, w którym stwierdził, że wybitny artysta (a zwłaszcza pisarz czy aktor, podając za wzór Szekspira) musi umieć wyzbyć się własnej osobowości, własnych przekonań i ego. Podobnie w „Paradoksie o aktorze” Diderot powiedział, że aktor poglądów nie ma, bo jest w stanie uosobić wszystko! Więc niech się Janda zajmie tym, co potrafi: gra i czyta dramaty jak  człowiek teatru – antreprener szukający dobrych sztuk scenicznych.

„Żar” bowiem to rzeczywiście znakomita powieść, jak piszą w reklamie, „wybitnego węgierskiego pisarza Sándora Máraiego. Dramat namiętności, których żar nie gaśnie mimo upływu ponad 40 lat”. Niech będzie! Ale to proza! Z dokonanej przez dwukrotnego laureata Oscara Christophera Hamptona scenicznej adaptacji wyszło jednak sztuczydło pas très bien faites. Nikt tu chyba nie słyszał o piramidzie Gustawa Freytaga; ani tu ekspozycji (rozmowa z nianią?), ani rozwoju akcji, punktu kulminacyjnego – uderzenia pioruna? (jak deus ex machina) ni stąd, ni zowąd w połowie rozmowy dwóch staruszków o tym, że jeden był zdolny, drugi bogaty, biedny bogatszemu uwiódł żonę, ani pokazany na wstępie rewolwer już więcej nie wyjrzy  z szuflady, ani wydobyty przez Olbrychskiego zaraz po przyjściu sztylet do końca nie  wysunie  się z laski.

Na koniec znowu wchodzi na dwie minuty wynudzona Seniuk. Publiczność, która może poza Jurkiem Zelnikiem w trzecim rzędzie i kilkoma innymi, podobnymi nam staruszkami, prawdziwego teatru w życiu nie oglądała, wstaje, by bić brawo i rozprostować nogi, i to faktycznie smutne – cała finalna Katastrofa.                                                                                        

Kat

Fot. Katarzyna Kural-Sadowska. 

Materiały prasowe Teatru Polonia

Kawaler Krzyża Komandorskiego Polonia Restituta     Moje poglądy polityczne są - gramatyczne.      Nie głoszę takich, które źle brzmią po polsku.            „Opis obyczajów w 15-leciu międzysojuszniczym 1989-2004”  „Organizacja kultury w społeczeństwie obywatelskim na tle gospodarki rynkowej. Czasy kultury 1789-1989”.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura