„Pewien szewc ma poślubić księżniczkę – obiecała mu to, bo ją uwolnił z niewoli. Wyznaczyła mu miejsce spotkania, którego termin upływa za trzy dni. On udaje się w drogę, ale w miejscu, gdzie zatrzymał się na noc, opowiada całą historię i dają mu środek nasenny. Zjawia się na oznaczonym miejscu i zasypia. Ona przybywa czarnoksięską karocą, płacze, woła go, lecz nie może obudzić. Wyjeżdża zostawiając haftowaną chusteczkę, ale kradnie ją mały pastuszek. To samo powtarza się przez dwa następne dni. Przez pastuszka każe mu powiedzieć, że będzie go czekała u swojego ojca przez siedem lat. Szewc pyta jakiegoś mędrca o drogę do zamku. Mędrzec powiada: „Przejdź ten las, zamek jest po drugiej stronie lasu. Ale przypuszczalnie nie zajdziesz tam nawet idąc siedem razy po siedem lat. Wszyscy, którzy tego próbowali, pomarli albo odstąpili od swojego zamiaru.” Szewc idzie w las, zaopatrzony w siekierę i zaczyna wycinać sobie drogę poprzez gąszcz, w którym nie ma ani jednej ścieżki. Im mocniej jednak rąbie, tym szybciej gąszcz odrasta. Próbuje w innym miejscu, jeszcze gdzie indziej, jeszcze i jeszcze: wszędzie to samo. Uciekając przed lwem, wdrapuje się na drzewo; stamtąd widzi przed sobą ogromną leżącą przed nim przestrzeń lasu. Wpada w rozpacz. Ale przypomina sobie słowa mędrca: „Przejdź ten las.” Przychodzi mu do głowy wędrować z jednego wierzchołka drzewa na drugi. Trwa to siedem lat. Wreszcie staje przed świątecznie przystrojonym zamkiem. Księżniczka ma nazajutrz brać ślub. Idzie do zamku w łachmanach, wygląda to tak, że nie sposób go rozpoznać. I żeni się z księżniczką.”


Komentarze
Pokaż komentarze (7)