Arturb zwrócił kilka dni temu uwagę na zastanawiające informacje dotyczące premiera i prezydenta, które pojawiły się w mediach. Tygodnik Wprost opisał mianowicie weekendy Tuska rezygnującego z ochrony BORu, natomiast TVN24 zrobił reportaż z codziennych spacerów Komorowskiego do pracy.
"Bronisław Komorowski wyszedł wczesnym rankiem z Belwederu i dziarskim krokiem ruszył w stronę Łazienek Królewskich. Połączył przyjemne z pożytecznym, bo pierwszy wiosenny spacer był jego drogą do pracy do Pałacu Prezydenckiego."
"Głowa państwa zdradziła dziennikarce tvn24, że kilka razy w tygodniu rezygnuje z dojazdu samochodem do pracy i drogę do Pałacu Prezydenckiego pokonuje na piechotę. Spacer nie zajmuje mu dłużej niż godzinę."
"Co ciekawe, kanał TVN24 wyrysował na mapie całą trasę spaceru prezydenta, aby wszyscy zainteresowani widzowie dowiedzieli się, jak aktywny jest nasz prezydent."
Bloger Arturb komentuje te doniesienia następująco:
"Zaaranżowanie spaceru Komorowskiego można byłoby potraktowac jako niefortunną akcje PR-ową, ale w najnowszym wydaniu "Wprost" możemy poczytać o problemach BOR-u z chronieniem Tuska. Premier, gdy przebywa na Wybrzeżu praktycznie rezygnuje z bliskiej ochrony i samodzielnie prowadzi swoja Toyotę. Dobrze, że nie podali numeru rejestracyjnego, bo ostatnio tak dużo czołowych zderzeń z TIRami na bialoruskich numerach.
Nie wiem jak Państwo, ale ja odbieram to jako bardzo niepokojące fakty, nie mieszczące się w standardach europejskiego kraju. Zarówno Tusk jak i Komorowski sprawiają wrażenie polityków pewnych siebie, w pełni kontrolujących sytuację w podległych słuzbach.. Dlaczego środowiska bliskie obu politykom publikują fakty strategiczne dla ochrony VIPów?
Czy przytoczone informacje sa wynikiem walki pomiedzy dworami obu polityków? A może powoli zostaje zdejmowany parasol ochronny nad prezydentem i premierem? Jest jeszcze trzecia mozliwość, moim zdaniem najbardziej prawdopodobna. Służby przygotowyją paskudną prowokację ? Wyjątkowo paskudną.
Sadze, że w ciągu miesiąca czasu poznamy prawidłową odpowiedź."
Uważam, że Arturb ma rację, stawiając na wariant prowokacji. Dlaczego? Ano np. dlatego, że na Tusku i na Komorowskim się sprawa nie kończy, oto bowiem Onet.pl zapodaje: Zobacz, gdzie odpoczywa Janusz Palikoti podaje oprócz dokumentacji zdjęciowej konkretne namiary:
"Choć posiadłości w Dzierwanach nie ma w oświadczeniu majątkowym Palikota, nie jest tajemnicą, że jeden z liderów opozycji mieszka na codzień w Warszawie, w Lublinie i właśnie na Suwalszyźnie. Dojazd do domu lidera Ruchu Palikota nie jest łatwy - zwykły samochód nie daje rady, ale terenówki świetnie spisują się w tych warunkach. Dzierwany, gdzie znajduje się dom posła, jest oddalona o ok. 30 kilometrów od Suwałk i ulokowana na północny wschód od Jeziora Hańcza. Na terenie posiadłości znalazło się też miejsce na historyczną kapliczkę."
Palikot wciąż czuje się mocny, dziś np. nabluzgał na biskupa Michalika i na szefa SLD, Millera. Nie ma wątpliwości, że jest to ze strony Palikota przejaw wyrachowania. Prowokuje on w ten sposób zarówno swych przeciwników jak i sympatyków do działania. Mobilizuje i jeszcze bardziej antagonizuje wrogie sobie obozy, usiłując przy okazji przejąc elektorat konkurenta. Albo Palikot ma rzeczywiste podstawy do bycia pewnym, że nic mu nie grozi z powodu aroganckiego zadawania ciosów przedstawicielom dwóch potężnych środowisk, albo też niesie go złudne przekonanie, że można pozostac bezkarnym, igrając z ogniem. Pal sześc hierarchów KK, niejedno już znieśli, więc i plwociny kolejnego plugawca pominą milczeniem, gorzej dla Palikota, jeśli chodzi o członka Klubu Wałdajskiego - Millera. Na nim może połamac nieoczekiwanie dla siebie swoje kły.
Wrócmy do meritum, czyli do pytania kto i dlaczego prowokuje medialnie, stwarzając zagrożenie czołowym politykom obozu rządzącego (przyjaciela Komorowskiego, Palikota, też do tego obozu oczywiscie zaliczam)?
Może nadchodzi ten moment, o którym pisałem w kwietniu 2010 r.?
"Jeśli to był zamach, a wiele poszlak na to wskazuje, to NIKTnie może czuć się bezpieczny. W katastrofie pod Smoleńskiem zginęli nie tylko czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości, ale SLD i PO oraz najwyżsi rangą polscy wojskowi, urzędnicy państwowi, duchowni, a także zwykli obywatele Rzeczypospolitej.
Jerzego Szmajdzińskiego i Jolantę Szymanek-Deresz z SLD, Grzegorza Dolniaka i Arkadiusza Rybickiego z PO, Przemysława Gosiewskiego i Zbigniewa Wassermanna z Prawa i Sprawiedliwości złączyła wspólna śmierć, a nas razem z nimi nie tylko ludzka i narodowa solidarność, ale i obawa, że ten sam los mógłby (może) spotkać KAŻDEGO z nas. I to nie z wyroku ślepego losu, ale z ręki bezwzględnych, skrytych zabójców, dla których człowiek nic nie znaczy.
Pamiętajcie zatem stojący dziś na uboczu, radujący się po cichu, mataczący w sprawie katastrofy, również WAS może spotkać to samo. Ci, którzy byli w stanie i bez zawahania zgładzić Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, a wraz z nim przedstawicieli całego narodu, zrobią to po raz wtóry, jeśli ocenią, że to służy ich interesom. Dla tych zabójców nie tylko ich wrogowie, ale i wy nie znaczycie nic.
W osobistym interesie WSZYSTKICH- i polityków Prawa i Sprawiedliwości i Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Platformy Obywatelskiej i pozostałych ugrupowań leży pełne i szybkie odsłonięcie prawdy o przyczynach i przebiegu katastrofy pod Smoleńskiem. Jesteście to winni nie tylko ofiarom katastrofy, ale i samym sobie. Jeśli tego nie zrobicie, nie będziecie bezpieczni. Ani dziś, ani jutro, ani nigdy. Wasz Smoleńsk też czeka na was."
http://kisiel.salon24.pl/174225,jesli-to-byl-zamach
Ciekawe, czy beneficjenci kwietniowej zbrodni zdają sobie z tego sprawę?
tu wpis osadzający obecne zawirowania w polskiej polityce w kontekście międzynarodowym: http://slepamanka.salon24.pl/387935,aresztowanie-gen-czempinskiego-widziane-z-usa
http://wiadomosci.onet.pl/wiezienia-cia-w-polsce,5072365,temat.html


Komentarze
Pokaż komentarze (26)