Poprzedni wpis poświęciłem grasującemu po neopeerelu seryjnemu samobójcy. Wytknąłem mu sztampowość, brak polotu, bowiem zawsze jako przyczynę "samobójstwa" podaje się depresję, również zastosowane środki są niewybredne - sznur, kula, w najlepszym wypadku - białoruski tir.
Trzeba brać, chłopie, przykład ze starszego pokolenia towarzyszy, tak jak to robi młodziak z Korei - Kim Dżong Un, utrwalający swoją dość jeszcze chwiejną pozycję na szczycie władzy.
"Kim Chol, wiceminister armii Korei Północnej, został skazany na śmierć - donosi "The Telegraph". Wyrok wykonano za pomocą salwy artylerii, by jak powiedział komunistyczny dyktator Korei Północnej Kim Dżong Un, "nie został po nim nawet włos"."
Teraz poniał, o co biega? Nie można być wyrobnikiem, należy czymś się odróżniać od gangsterów z Chicago, czy z Neapolu. Ja rozumiem, że może środków nie starczać na polon za 10 milionów dolców, jaki dla Litwinienki i Arafata zaserwowali towarzysze radzieccy, ale na pocisk artyleryjski chyba wystarczy forsy?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)