Każdy głos oddany do polskiej urny za rok na tampony gospodarki obecnie rządzące będzie samobójczy dla przyszłości kraju. Festiwal chaosu za pieniądze podatników nabiera kosmicznego tempa, czego przykładem kolejny medialny hit propagandy Donalda Tuska, tym razem z Ameryki. Polska tradycja nakazuje obrabianie dupska za plecami szczerząc fałszywie paszcze do telewizora. Technika korzeniami z 10u przykazań, więc zupełnie nie po drodze z zasadami Marcina Lutra. Skoro już przy Nowym Testamencie, to kpiną po pachy jest ostania deklaracja starego kapusia Czarzastego, że misją jego oraz formacji z gruntu POSTPZPR jest walka o państwo świeckie do krwi ostatniej posłanki Żukowskiej zapewne. Ten stary pierdoła Włodzimierz niezmiennie natchniony rewolucyjną kaszanką zapomniał, że za czasów sowich ojców generałów stanu wojennego na głowie stawał, że okadzać Kościół Katolicki takimi dobrami, że nawet papieże byli zdumieni tą hojnością. A teraz ten zblazowany cycek warszawskich salonów z gejszami pływa niemącony falą zapomnienia rodaków. Jak mu, Kosiniakowi czy Robespierowni Hołowni się wydaje. Minione 3 lata poza układankami lepszego bytu na ciężkie czasy, a te Polski nie opuszczały dzięki takim asom od zawsze, są takim szczurzym oszustwem z podziałem budżetowej kasy między swoich upasionych lojalistów. Tak jak Kaczyńskiemu również tej ekipie zabraknie czasu na ostateczne spasowanie deali, tak, żeby ten POPIS podłączyć do transfuzji świeżej krwi. Jakby to Tuskowi do ucha powiedzieć, prezydent Gdańska Dulkiewicz też jest coraz starsza, a młodzi wolą jednak wałkonić się w swoim przedziale wiekowym. Takie oldskulowe towarzystwo z nawet wywalonymi od mąki oczami i dobrym humorem moczonym w łyskaczu nie podnieca. Chyba, że chłopaków w sukienkach w Dąbrowie Górniczej.
Penalizacja i prostytucja życia publicznego elit to już nie oderwanie od rzeczywistości. To upychanie w lampę alladyna fekaliów, którymi dniami i nocami rząd Tuska karmi Polaków. Przez lata ugniatania stołków z PISem, lewusami i ludowcami bez ziemii zmusili społeczeństwo do mitycznej wręcz walki o przetrwanie w nocniku wolności zwanym ojczyzną. Naprzeciw charakterystycznych dla naszej mentalności opowieściom o niezywcięzonych sukcesach oręża, gospodarki, myśli naukowo/technicznej, kultury a najbardziej tolerancji jawi się sypiąca fasada nawet od frontu, najtańsza siła robocza a najdroższe życie w Europie, bezkarność państwa bezprawia i oczko w głowie wszystkich ław na Wiejskiej, czyli służba zdrowia. Gdyby nawet jakimś cudem, tu nawet moim zdaniem ręce umywa Staszek Dziwisz z Krakowa, pani ministra z przestraszonymi oczami dokonała by rewolucyjnego otwarcia na potrzeby chorujących Polaków, jej szef i tak nie poprawi wyglądu ani na urologii, ani na OJOMIE. Co trzeba mieć w głowie razem z lampasami ministrów i wybitnej na polach walki generalicji, żeby na klęczkach wmawiać wojenną solidarność z koczującymi ludami.
Wygląda na to, że nakręcana Berlinem Unia Europejska wpadła na pomysł wyhuśtania z biznesu postradziecką Rosję zakładając, że Kreml długo będzie trzeźwiał po baraszkowaniu Jelcyna. W tych pogebelsowskich łbach zwyczajowo tli się myśl o ekspansji świata, no ale trafiło na Putina. Pytanie, czy za cenę obywatelstwa Europy dzisiejsza armia kanclerza nie ma puścić w okopy emigrantów afro, ciapatych i z Ukrainy. Ta ostatnia z racji historycznej namiętności do czarnego munduru stanęła by motorem napędu dla niemieckich planów, które nie odpuszczą myślenia o powrocie do starych granic. Wystarczy tam troszkę pomieszkać, żeby poczuć tą tęsknotę i ja się im wcale nie dziwię.
To co nazywamy gernianizacją jest zagospodarowaniem klęski kulturowo gospodarczej od wymachiwania połamaną szabelką. Dziś mamy dokładnie to samo. Unia bez granic to ich reset tylko po to, żeby w drodze trwającej po Europie kolonizacji ulepić granice od nowa, czytaj po staremu. Według tej filozofii ćwiczonej cierpliwie od Adenauera do Mertza Ukraina nie ma szans na swoje państwo, ale już w Polsce może rewolucyjnie się rozpierać.
Wczorajsze kolejne zwycięskie wybory formacji skrajnych w Niemczech jasno pokazują, że obywatele tego kraju mają dość grania roli łagodnych demokratów, bo to nie ich charakter. Jeszcze Angela Merkel amputowała premierowi Tuskowi nogi, żeby Polska straciła samodzielność i telepała się na wózku inwalidzkim. Ekipa POPIS to nie jest stan kliniczny. To czas na kryminał i Trybunał Stanu.


Komentarze
Pokaż komentarze