Kampania strachu i zagrożenia w PRrze Kamysza i Tuska rozkręca się na dobre, ale rodzi odwrotny skutek w społecznym odbiorze. Niechcący wyszło, że od czasów ośmiorniczek u restauratora Sowy, oddanego służbom generała Czesława, nic w papierowym pejzażu państwa ludowców, komuchów i neoliberałów się nie zmieniło. Ale w narkotycznym amoku nawet smok wawelski umie latać, jednak senator Monika Piątkowska najlepiej sprawdza się robótkami ręcznymi na Wiejskiej grzebiąc w rozporkach nadziei zamierającej władzy. Posiłkowanie się skompromitowanym eksprezesem NIK Banasiem przy zapowiedzi miejskiego audytu było równie sensacyjnym pomysłem, jak wybór Sikorskiego na szefa MSZ. Styl jaki jej obóz wybrał w IIej turze wyborów krakowskich był popisem patologii w podartych koronkach na tyłku w oparach klubu nocnego tamtejszego hotelu FORUM, największej dilerni miasta Staszka Dziwisza. A teraz i Gibały Łukasza, syna marnotrawnego Jacka Majchrowskiego. Wcześniej pisałem, że nawet Jan Długosz swą kronikarską mądrością w Krakowie nic by nie zmienił. Majchrowski jak Adamowicz w Gdańsku pasł latami wszystkie polityczne opcje przemieszane z wizjami nietrafianych dla mieszkańców biznesów.
Nie ma mowy, żeby numer z zamachem w godzinach otwartych w Krakowie lokali wyborczych wymyślono na trzeźwo. Tym bardziej, gdy obraz premier z zastępcami wzmacniają Wałodią Zelenskim. A tuż przed kabaretowymi wieściami zagrożonych śmiercią aż dwóch liderów partii, które wspólnie wystawiły Monikę z Wiejskiej nasz największy influencer Donald z Sopotu odbył rozmowę z szefem terrorystów od Nord Stream.
Kiedy za prezydentury Wałęsy jego notowania spadały jak akrobata z cyrkowego drążka chłopcy od Czempińskiego wymyślili zamach w Gdańsku. Medialnie gotowy do akcji był ówczesny korespondent w Polsce agencji Reutera plus kilka innych rozpoznawalnych dziennikarzy. Wybrano bogu ducha winnego sanitariusza w pogotowia ratunkowego, który na bani coś tam podbełkotał kolegom w pracy. Generalnie poza zwolnieniem z roboty nic się nie wydarzyło, a w zasadzie zdecydował mały iloraz inteligencji, wskazany w kontaktach z pacjentami. I jak znam Rakowiecką i Tuska, który służbom był zawsze oddany przypomnieli sobie plan wtedy no niestety finalnie nieudany. Takie pierdoły pokazują moc ABW równą potęgi naszej gospodarki. Zamiast pójść w niedzielę do kościoła i wyspać się w nawie premierostwo snuje się z jakąś nierealną rzeczywistością. Ale skoro do wątpliwego sukcesu w Krakowie przekonała ich Piątkowska, to spokojnie za rok przed wyborami Sikorski z Kierwińskim wkurzeni sondażami porwą Tuska na Kamczatkę lub dalej. To jedyni chętni, żeby krzywdzić naszą najwyższą władzę.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)