Piszę, czytam, analizuję
"Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmiecie" - Zbigniew Herbert
17 obserwujących
65 notek
151k odsłon
2768 odsłon

Skazani w sprawie fundacji "Pro Civili"

Wykop Skomentuj2

Media podają, że w aferze fundacji „Pro Civili” Sąd skazał na wyroki pięciu lat bezwzględnego więzienia dwóch przestępców – Piotra Polaszczyka i Krzysztofa Werelicha. To jeden z bardzo nielicznych przypadków, że w jednej z największych afer III RP z WSI w tle Sąd skazał mózgi, nie zaś jak to z reguły bywa – płotki. Proces w tej sprawie rozpoczął się kilka lat temu i dochodziło podczas niego do scen tragikomicznych jak choćby tajemniczych zaginięć akt zgonów ofiar tej „fundacji”. Teraz należy się spodziewać, że władza PiS będzie próbowała wykorzystać propagandowo ów wyrok dla wzmocnienia swej popularności. Pewnie reaktywowane zostanie hasło rozliczeń ale mniejsza z tym, jest wyrok i to nastraja optymistycznie. Pytanie na ile wyrok bezwzględnego więzienia dla bandyty Polaszczyka i jego kumpla motywowany był sprzyjającym klimatem politycznym ale to również sprawa drugorzędna.

Jakby optymistycznie nie patrzeć na decyzję Sądu to i tak jest to ledwie wierzchołek góry lodowej gdyż ta „fundacja”, która w rzeczywistości była wyjątkowo mroczną organizacją przestępczą, zagrabiła państwu polskiemu kilkaset milionów i zapędziła do grobów kilkanaście osób, m.in. dyrektora IV Oddziału PKO BP w Warszawie Krzysztofa Sutora, inne ofiary „Pro civili” padały pod ciosami „seryjnego samobójcy” strzelając do siebie... po trzy razy, jeszcze innych zasztyletowano. Wszystko to działo się w drugiej połowie lat 90. w czasie gdy urzędującym ministrem obrony narodowej był były prezydent Bronisław Komorowski, który zachowywał się tak jakby ochraniał przestępców.

Złodziejsko – morderczy proceder ludzi tajnych służb wojskowych, z którymi związki Komorowskiego nie są żadną tajemnicą polegał na podpisywaniu fikcyjnych umów z Wojskową Akademią Techniczną, za które WAT płaciła „Pro Civili” aż stanęła na krawędzi bankructwa. Komendantem WAT w tym czasie był gen. Andrzej Ameljańczyk i tylko skali degrengolady III RP zawdzięczamy to, że na ławie oskarżonych obok Polaszczyka i Werelicha nie zasiadł także on oraz Komorowski i inni, którzy albo brali udział w tym mafijnym przekręcie albo o nim wiedzieli ale nie reagowali. W zarządzie i radzie tej „fundacji” zasiadało wiele ciekawych osób ze środowiska WSI jak choćby gen. Świtalski i płk. Marek Wolny z dawnej WSW (kontrwywiadu wojskowego PRL), znajomy innego wojskowego szpicla Aleksandra Lichockiego, którego w procesie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego skazano na cztery lata. Ostatnim szefem „Pro civili” był niejaki Wiesław Bruździak, który potem poszedł na szefa ochrony do szwajcarskiego Coutts Banku. To ten sam bank, w którym administratorem tajemnych kont polskich polityków był Pieter Vogel vel Piotr Filipczyński, morderca skazany w PRL za zabójstwo kobiety, syn komunistycznego dyplomaty i współpracownika bezpieki. Vogel wyszedł z więzienia na przepustkę i... uciekł do Szwajcarii. W III RP został ułaskawiony przez Kwaśniewskiego a uzasadnienia aktu łaski nigdy nie podano do publicznej wiadomości. Jeśli oprzeć się na tym co pisze Wojciech Sumliski w książce „Oficer” - gdy Vogel pojawił się w Polsce po latach, jego aresztowania zabronił Marek Ungier, szef gabinetu Kwaśniewskiego. Podobno rzecznikiem Pro Civili był Paweł Rabiej, dzisiejszy działacz partii „Nowoczesna” Ryszarda Petru. Rabiej oczywiście zaprzecza ale z kolej współpracownik Antoniego Macierewicza, Mariusz Marasek twierdzi, że Rabiej zapraszał go na jakieś spotkanie związane z tą fundacją, gdy jeszcze nikomu nie była ona znana. Oto post magdalenkowa III RP w swej pełnej krasie i choćby rozmaite kanalie z „Wyborczej” i TVN-u zapluły się na śmierć – nie zakrzyczą rzeczywistości.

Piotr Polaszcyk, który wedle wielu osób bywał gościem w Pałacu Prezydenckim u Komorowskiego był mózgiem mafii WSI – Pro Civili. Choćby z tej przyczyny, że jako oficer obiektowy na WAT był jednym z odpowiedzialnych za kontrwywiadowczą osłonę Akademii i projektów jakie na niej powstawały. Przełóżmy to na język zrozumiały dla wszystkich – ludzie odpowiedzialni za ochronę tajemnic WAT i bezpieczeństwo państwa wykorzystali te atuty do ograbienia państwa i wystawili jego tajemnice na infiltrację obcych służb co jest zwyczajną zdradą stanu (ciekawie ujął to prof. Andrzej Zybertowicz określając WSI jako peryskop przez który post sowieckie służby infiltrowały państwo polskie). Odpowiedzialny za to z racji swego urzędu Komorowski dziś szlaja się po marszach KOD-u lejąc łzy nad upadkiem „demokracji” w Polsce. Skrajne bieguny Monthy Pytona i bezbrzeżne morze cynizmu oraz łajdactwa.

Ale to nie wszystko. Pieniądze grabione przez Pro Civili i inne fikcyjne, podległe jej spółki jak m. in. „Olbart” wędrowały na Cypr. Ambasadorem na Cyprze w tym czasie był Tomasz Lis (zbieżność personaliów ze znaną kreaturą medialną), współpracownik Komorowskiego z początków lat 90. Z Cypru kasa wędrowała dalej, do Rosji oraz byłych sowieckich republik gdzie została wyprana do czysta. I tu pojawia się kolejna postać, niejakiego Igora Kopylowa, gangstera związanego z sowieckimi i rosyjskimi służbami, który wedle różnych publikacji miał pod sobą cały legion morderców i to co Polaszczyk i jego banda wyprowadzili z WAT on lokował w kolejne mafijne przedsięwzięcia. Kopylow posługiwał się kilkoma paszportami na różne nazwiska m.in. Patricka Castello. Posiadał także rozmaite egzotyczne obywatelstwa i dostęp do największych państwowych tajemnic, który mógł otrzymać tylko z najwyższego ministerialnego szczebla (czyli od Komorowskiego).

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale