13 obserwujących
235 notek
270k odsłon
1431 odsłon

Ekstraklasa 3. kolejka, czyli puchary to jednak faktycznie pocałunek śmierci

Pasy w Malmoe/fot. Jakub Porzycki
Pasy w Malmoe/fot. Jakub Porzycki
Wykop Skomentuj133

Pamiętacie to słynne zdanie Michała Probierza?
Tym, którzy nie pamiętają przypomnę, że trener Probierz kiedyś po kolejnym niepowodzeniu w europejskich pucharach stwierdził, że owe puchary to nic innego jak pocałunek śmierci.

Żeby nie było, osobiście absolutnie się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. Uważam, że puchary to esencja klubowego futbolu, nagroda za całoroczny wysiłek i udany sezon.
Tym, którzy myślą inaczej pragnę przypomnieć jak ogromne emocje wzbudzały wprawdzie nieliczne, ale zdarzające się od czasu do czasu sukcesy polskich drużyn. Łezka się w oku kręci, gdy człowiek pomyśli o Górniku w finale PZP albo Widzewie i Legii w półfinale PE. Gdy przypomnimy sobie Wisłę i Ruch w ćwierćfinale PE albo kapitalne potyczki Lecha z Barceloną, City czy Juventusem.

Pocałunek śmierci?

Podane przykłady to niestety mniej czy bardziej odległa historia, o której dziś możemy tylko pomarzyć. Przynajmniej od wprowadzenia prawa Bosmana i od zniesienia ograniczenia limitu trzech obcokrajowców, kluby z naszej części Europy są praktycznie bez szans, a Liga Mistrzów jest wewnętrzną, nudną rywalizacją kilkunastu najbogatszych klubów, zwykle tych samych.

No tak, powyższe jest wytłumaczeniem, dlaczego polskie kluby nie ścigają się z Realami czy Liverpoolami, ale nasi poszli dalej.
Teraz wszyscy, regularnie obrywają od klubów znacznie od polskich biedniejszych i dotyczy to wszystkich, łącznie z Lechem i Legią!
I właśnie to doczekało się bardzo popularnej nazwy, to są eurowpierdole.

A jeśli te kluby są zbyt słabe, żeby łączyć grę w pucharach z krajową ligą i nie stać je na regularną grę co trzy dni, to nic dziwnego, że taki Michał Probierz mówi o pocałunku śmierci.

Spójrzmy na aktualny sezon. Legia klasyczny eurowpierdol od Cypryjczyków (jaka słodka zemsta Heninga Berga), Cracovia przegrywa ze szwedzkim Malmoe, klubem od nich większym i bogatszym. Starali się, ale byli bez szans, przynajmniej w tym wypadku nie było wstydu.

Awansowały Lech i Piast, ale umówmy się, Lech po prostu musiał. Trudniejsze zadanie miał Piast, który musiał pojechać do samego centrum białoruskiej rewolucji, ale dał radę i chwała im za to.

A teraz zobaczmy jak te mecze odbiły się na starcie ligi. I tu o dziwo najlepiej wypada Cracovia, która w tych dwóch meczach zdobyła cztery punkty. Legii udało się wygrać z osłabionym Rakowem, ale przegrała u siebie z Jagiellonią i ma trzy punkty.
Jeszcze gorzej Lech, niby grał ładnie i efektownie, ale znowu spieprzył dwa wygrane mecze i ma tylko jeden punkt.
Najgorzej wypada Piast, który we Wrocławiu przegrał zasłużenie, ale potem u siebie przegrał wygrany mecz niczym Kolejorz...

Gdyby już teraz, po dwóch kolejkach zastosować ESA37 i podział na dwie grupy, to nasi pucharowicze walczyliby o utrzymanie. Czyżby to Michał Probierz miał rację...?

Czas na aktualności.
Zestawy takie sobie, ale jeden mecz zapowiada się naprawdę ciekawie.
Mam na myśli oczywiście mecz Śląska z Lechem we Wrocławiu.

Nie ukrywam, że Śląsk mi imponuje. Dużo mówi się o Lechu i Legii, a Śląsk gdzieś tam w zaciszu robi swoje.
Zwykle mam problem z klubami miejskimi i będącymi pod państwową kuratelą i Śląsk też jest takim klasycznym miejskim klubem, ale nie do końca.
Tam dzieje się coraz lepiej. Sukcesywnie zmieniały się mianowane z ramienia miasta władze klubu, aż w końcu trafiły się te, co trzeba.
Na początek wymyślono trenera Lavickę i to był ruch najważniejszy, z którego wynikały wszelkie późniejsze sukcesy. Na początek miał uratować dla Śląska Ekstraklasę i ją uratował. W następnym sezonie Śląsk nie tylko wylądował w górnej ósemce, ale też prawie na podium. Aż strach pomyśleć, co będzie w tym sezonie...

A zaczęli znakomicie i nie wygląda na to, żeby mieli zamiar hamować. W tym momencie chciałbym podkreślić ich świetną politykę transferową. Kasy za dużo nie mają, ale wydają ją nadzwyczaj rozsądnie i naprawiają wszelkie błędy z poprzednich lat.
Najlepiej świadczy o tym obecne okienko transferowe. Kupili siedmiu ludzi, naprawdę ciekawe nazwiska i sami Polacy!

W Lechu niby dzieje się dobrze i naprawdę trudno narzekać, gdyby nie te zupełnie niepotrzebne straty punktów w dwóch wygranych meczach. W efekcie Kolejorz we Wrocławiu zagra na musiku, a Śląsk w świetnej dyspozycji. Dodatkowo Śląsk w trakcie przerwy na reprezentację mógł sobie potrenować i wszystko przećwiczyć, a Lech niekoniecznie, bo kilkunastu ludzi pojechało na wszelkie kadry...
Przy tym wszystkim muszę też Lecha za coś pochwalić. Zwykle wronieccy właściciele Kolejorza działają wolniej niż Watykan, a tu nagle okazało się, że potrafią też inaczej.
Lech sprowadził bardzo dobrego napastnika, Ishaka, ale wypożyczył Tomczyka, wywalił Timura, a Szymczak doznał kontuzji w meczu reprezentacji z Niemcami.
Czujecie to? Zaczyna się seans meczów co trzy dni, a oni mają JEDNEGO napastnika.
Przyznaję, że nie do końca w to wierzyłem, ale zareagowali faktycznie tak jak trzeba.
W środę kupili Izraelczyka z Macaabi, a jutro dojdzie znany nam Gruzin Kaczarawa. Mało tego, okazało się, że kontuzja Szymczaka nie jest aż taka zła i za miesiąc dwa wróci do gry.
Podobno to nie wszystko, bo jeszcze jeden dwóch ma dojechać. Wygląda na to, że Kolejorz będzie miał nie tylko super pierwszą drużynę, ale też całkiem szeroką kadrę.

W kontekście sobotniego meczu niewiele to zmienia i tak naprawdę Śląsk jest dla mnie faworytem tego meczu, choć oczywiście zatypuję na Lecha, bo ja zawszę typuję na Lecha :))

Życzę wielu emocji i udanych typów.

1. Jagiellonia – Podbeskidzie
2. Wisła Płock – Legia
3. Cracovia – Stal
4. Warta – Piast
5. Śląsk - Lech
6. Pogoń – Wisła Kraków
7. Górnik – Lechia
8. Raków - Zagłębie

Wykop Skomentuj133
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport