13 obserwujących
238 notek
276k odsłon
1942 odsłony

Ekstraklasa 4. kolejka, czyli czas na derby jakich nie było od ćwierćwiecza

Warta jedzie na Bułgarską
Warta jedzie na Bułgarską
Wykop Skomentuj138

W Poznaniu derby, po 25 latach wreszcie, nareszcie znowu derby!

Długo na to czekaliśmy, bardzo długo, a warto pamiętać, że w latach 90-tych były takie sezony gdy w Ekstraklasie grało sześć klubów z wielkopolski, trzy z samego Poznania (Lech, Warta i Olimpia) i trzy z okolic (Grodzisk, Wronki i Pniewy).

Dlaczego derby jakich dawno nie było?
To proste, w Poznaniu wszystko jest inaczej niż w Krakowie, Trójmieście czy Łodzi.
Żadnych walk czy ustawek, żadnej wrogości, my tu naprawdę się lubimy, a popularnym hasłem jest „Lech king, Warta queen”.
Na derby wykupiono już wszystkie wejściówki, szykuje się pierwszy komplet w czasach zarazy. Nie będzie też żadnych sektorów buforowych, bo i po co, na tych derbach nie ma takiej potrzeby.

Przy okazji derbów warto wspomnieć kilka słów o Warcie, bo to obecnie klub niezbyt medialny, który przez lata dryfował na peryferiach futbolu i był nawet taki moment, gdy niewiele brakowało by całkowicie zniknął z powierzchni.  
A to za sprawą ówczesnych właścicieli, małżeństwa Pyżalskich. Ludzi, nazwijmy to oględnie, kontrowersyjnych.
Ona, była modelka Playboya i formalna prezes klubu, która swego czasu kandydowała nawet do, uwaga, zarządu PZPN :)))
On, młody wyrośnięty byczek i przedsiębiorca, choć Al Capone podobno też nim był, a przede wszystkim zwykły, ordynarny cham. W sieci do dziś krążą filmiki z jego mało chwalebnych „występów” podczas meczów Warty czy nawet 10-letnich młodzików...
Oboje doprowadzili klub do trzeciej ligi (Warta nigdy wcześniej tak nisko nie była) i na skraj bankructwa

A nie jest to jakiś klubik z przysłowiowej Koziej Wólki, tylko klub bardzo zasłużony dla polskiej piłki klubowej.
Dwukrotny mistrz Polski w 1929 i 47, pięciokrotny wicemistrz, siedem razy kończyli na trzecim miejscu, można powiedzieć, że w międzywojniu prawie nie schodzili z podium.

Po zdobyciu tytułu w 47 było już tylko gorzej. Klub kupców z poznańskiej Wildy podzielił los innych „niesłusznych” klubów jak Cracovii czy Polonii Warszawa i stopniowo był spychany do piłki prowincjonalnej.

Wróćmy do czasów teraźniejszych.

Losy klubu w ostatnich trzech latach przypominają prawdziwy rollercoaster, sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Od niemal upadku i bankructwa na koniec epoki Pyżalskich do euforii po niespodziewanym awansie do Ekstraklasy i niedzielnych derbów Poznania na Bułgarskiej.

Po Pyżalskich klub przejął młody, nikomu w piłce nieznany przedsiębiorca z podpoznańskiego Lubonia Bartłomiej Farjaszewski.

Farjaszewski okazał się prawdziwym asem i jokerem w jednej osobie, szóstką w totolotka i cudotwórcą zamieniającym wodę w wino.
No bo jak inaczej opisać i nazwać awans do Ekstraklasy Warty Poznań?

Ten awans to najbardziej romantyczna i zaskakująca historia od wielu, bardzo wielu lat.

Takie rzeczy po prostu się nie zdarzają. Farjaszewski przejął klub biedny i skompromitowany. Przejął klub zadłużony i nie posiadający porządnego stadionu. Klub, który w pierwszej lidze dysponował jednym z najmniejszych budżetów, ba, mając zaledwie 2,7 milionów nawet w drugiej lidze nie należeliby do krezusów...

I nagle cud. Do klubu przychodzi Farjaszewski i ten nikomu nieznany i bez doświadczenia w branży człowiek wprowadza Wartę do Ekstraklasy.

Cóż on takiego zrobił, jak to było możliwe?
Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało on niczego takiego szczególnego nie zrobił. Po prostu otoczył się sensownymi ludźmi z którymi wybrał właściwego trenera wraz z odpowiednią i ambitną grupą piłkarzy
Nie szarżował, jest przedsiębiorcą i absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, zna wartość pieniądza. Nie tylko awansował z Wartą do Ekstraklasy, ale stopniowo spłaca też stare długi klubu. Co prawda póki co muszą grać swoje mecze w Grodzisku Wielkopolskim, ale za jego kadencji ruszył remont własnego obiektu, popularnego Ogródka przy Drodze Dembińskiej w Poznaniu. Jest już ogrzewana płyta i oświetlenie, szykuje się budowa nowych trybun i jest nadzieja, że w przyszłym sezonie wrócą do Poznania.
Oczywiście mogliby też grać na Bułgarskiej, ale nowy właściciel nie rzuca się z motyką na słońce, on wie, że klubu po prostu na to nie stać.

I tak wygląda ta niecodzienna historia klubu, który jeszcze niedawno był na skraju upadku, a w niedzielę zagra z Lechem na Bułgarskiej przy komplecie publiczności.

Trudno nie wspomnieć o pucharach.
Jesteśmy już przyzwyczajeni do eurowpierdoli, a tu proszę. Lech i Piast wygrali z może nie najmocniejszymi, ale jednak przedstawicielami lig uznawanych za mocniejsze od naszej.

Lech gładko wygrał w Sztokholmie z Hammarby i jest to spore wydarzenie, a jeśli ktoś nie wierzy, to niech sprawdzi historię pojedynków polsko-szwedzkich.
Gdzieś przeczytałem, że polska drużyna pojechała do Europy i demoluje. I tak właśnie było, takie klasyczne veni, vidi, vici. Pojechali jak po swoje, miło się na to patrzyło.

Piast wyszarpał swoje z Austryjakami, którzy debiutowali w pucharach.
Mecz taki sobie, ale ważne, że wygrali. Pod koniec meczu na boisko wszedł Żyro i praktycznie powtórzył numer Świerczoka z Mińska, to jest strzelił ładną bramkę, a na koniec wykonał pudło sezonu.
Tak czy siak gratulacje dla Lecha i Piasta.

Na dziś wystarczy, udanych typów.

1. Podbeskidzie – Raków
2. Wisła Kraków – Wisła Płock
3. Lechia – Stal
4. Pogoń – Śląsk
5. Legia – Górnik
6. Zagłębie – Cracovia
7. Lech – Warta
8. Piast - Jagiellonia

Wykop Skomentuj138
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport