Słowa...słowa...a fakty jedne.
Z podsłuchu w autobusie.
/.../-A propos definicji faktów-dopytuje pasażer sedzący obok...
-Wiesz,jak człowiek osobiście nie doświadczy pewnego wydarzenia,
odnosi sie do niego subiektywnie, w zaleznosci od uksztaltowania swej
mentalnosci w czasie i przestrzeni.
-To znaczy, że tak może być z sędzą Tuleją...
-Oczywiście. W systemie ubeckim, za zwykłe słowa przeciw "szczęśliwości
komunistycznej" szło się do więzienia, lub do służby w karnym
batalionie.
-Rozumiem. Teraz, "uszczęśliwiacze" w przeszłości, dopatrzyli się w
normalnym przesłuchaniu delikwenta-jak w najgorszych czasach
stalinowskich.
-A może wiedzą co czynią...
-Wszystko możliwe, że w ten sposób chcą rozmyć swą przeszłość w najmniejszych potknięciach
demokracji.
I w tym momencie autobus kończy jazdę. Koniec podsłuchu.
tzm.
92
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)