53 obserwujących
283 notki
299k odsłon
  822   0

Popieramy skargę konstytucyjną Goczyńskiego. Obywatele do sądów

 

Jak argumentują antagoniści sądów ławniczych?

Przeciwnicy sądów ławniczych posługują się – oprócz argumentów finansowych – uzasadnieniem eksponującym rzekomą przewagę „sądownictwa zawodowego, wysoko kwalifikowanego i usytuowanego na poziomie uwieńczenia kariery prawniczej” nad sędziami społecznymi.

Taka argumentacja budzi wątpliwości nawet u niektórych wysoce prominentnych sędziów. Np. sędzia Marek Celej (były członek Krajowej Rady Sądownictwa) nie kryje swojego stosunku opozycyjnego względem eliminowania ławników ze składów orzekających. Cytuję: „Przede wszystkim błędem było moim zdaniem wycofanie ławników z sądów rejonowych, bo to głównie tam potrzebne jest ich doświadczenie życiowe i wsparcie dla młodych sędziów. Do sądów rejonowych przychodzą młodzi ludzie – od 29. roku życia – i orzekają często w bardzo trudnych sprawach, czasem dotyczących realiów, które nie mogą być im znane. Jeśli w takich okolicznościach ma się obok siebie dwie poważne osoby, łatwiej podjąć trudne decyzje”. Wskazuje również źródło zmian dokonanych w procedurze polskiej: „To prawda, większość sędziów nie chce ławników. I to jest praprzyczyna niekorzystnych sondaży i krytycznych opinii na ich temat. W ślad za tym idą zmiany przepisów ograniczające zakres działania ławników”.

A zatem to sędziowie zawodowi nie chcą ławników w sądach, nie życzą sobie , aby ktoś „im patrzył na ręce” i spowalniał procesy decyzyjne, związane z wydawaniem orzeczeń.

Nowelizacja procedury karnej, dokonana w 2007 roku, jawi się jako sprzeczna zarówno z Konstytucją, z dorobkiem doktryny, jak i zdrowym rozsądkiem. Poważne decyzje w procesach karnych oddano w ręce składów jednoosobowych, złożonych często z sędziów bardzo młodych, posiadających znikome doświadczenie życiowe i zawodowe. Jest to przyczyną – w mojej ocenie – wzrastającej liczby poważnych omyłek sądowych i rosnącego niezadowolenia społeczeństwa z funkcjonowania sądownictwa.

 

Dlaczego Bogdan Goczyński złożył skargę konstytucyjną?

Bloger Bogdan Goczyński – jak już informowałam poprzednio tutaj, tutaj i tutaj – został w lipcu b.r. uwięziony na skutek – jak sam wiarygodnie wywodzi – błędów popełnionych przez sędziów orzekających w składach jednoosobowych w dwóch procesach karnych.

Jak podawałam we wcześniejszych publikacjach, Goczyński, inżynier, który powrócił do Polski jako zamożny człowiek po prawie 20 latach emigracji w Australii i założył tutaj rodzinę, po pewnym czasie stał się ofiarą konfliktu małżeńskiego na tle przynależności żony do sekty. Jego małżonka, powiązana zawodowo z sądownictwem (mediator sądowa w sprawach rodzinnych) wniosła o rozwód i alimenty. Przyznano je – od niepracującego już wówczas inżyniera - w absurdalnej wysokości 7.000 zł na 2 kilkuletnie córeczki-bliżniaczki, co miało służyć przejęciu przez byłą żonę jego osobistego majątku. Było to tym bardziej ułatwione, że zawiadomienia  o posiedzeniach i postanowienia sądowe wysyłano najczęściej na błędne adresy. Jednocześnie żona  wyprowadziła się z domu i od tego czasu (2005 rok) już nigdy – wbrew orzeczeniom sądowym ustalającym kontakty – nie zezwoliła mężowi, aby zobaczył się z córkami. Jednocześnie wraz ze swoją matką oskarżyły Goczyńskiego o przemoc domową. Odbyły się dwa procesy oparte na całkowicie niewiarygodnych materiałach dowodowych.

Dość powiedzieć, że w jednym z procesów (oskarżenie z 2007 roku) Goczyńskiego pomówiono (wyłącznie na podstawie zeznań rzekomo pokrzywdzonej teściowej i później pozyskanych przez nią świadków „ze słyszenia”), że miał on (gdy przyjechał do Tarnowskich Gór, próbując zobaczyć się z córkami) bić teściową po klatce piersiowej, gdy w rzeczywistości miała ona obrzęk stawów skokowych z powodu przeskakiwania przez płot, co czyniła, aby uniemożliwić kontakt ojca z córeczkami. W tejże sprawie nikt ze świadków oskarżenia nie zgodził się na badania wariografem, gdy tymczasem takim badaniom poddał się Goczyński, uzyskując potwierdzenie swojej prawdomówności. Mimo tego rodzaju absurdalnych „dowodów” Goczyńskiego skazano na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.

W 2010 roku - utraciwszy całkowicie zaufanie do sądów - pisał on już dobitnie i z goryczą do Prezes SR w Tarnowskich Górach:

———————————————————————————————
Sygn. akt II K 856/07                     16 lutego, 2010 roku                                                                                                                                                                                                   
Bogdan Goczyński

P. Teresa Żyłka
Prezes Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach
ul. Opolska 17
42-600 Tarnowskie Góry

Dotyczy fabrykowania oskarżeń i wyłudzania pieniędzy.

W związku z pismem Pani Sądu z dnia 28 grudnia 2009r. z żądaniem zapłacenia 1122,40 zł tzw. kary i kosztów sądowych, informuję, że nie mam zwyczaju płacić oszustom. Oskarżenie w tej sprawie było prymitywnie sfabrykowane a Pani jako sędzia otrzymała polecenie wydania z góry określonego wyroku. W ramach zleconego zadania świadomie dopuściła Pani zeznania fałszywego świadka – Małgorzaty Sławik i tolerowała fałszywe zeznania oskarżycielek. Gwoli przypomnienia, Małgorzata Sławik zeznała, że biłem jej sąsiadkę po głowie, jednak owa sąsiadka tego nie potwierdziła.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale