NOCE POD PARASOLAMI - część czwarta
Dział: Kultura Temat: Literatura
Zygmunt Jan Prusiński
SZELEST WIOSŁA CICHUTKI W JEZIORZE 2
Zataczam koło powrotu wedle planu
leśnej ścieżki - naga panienka akurat modlitwę
zmawia, nie wiem czemu...
Jest wystarczająco mokra, wpływam mocniej,
wystarczy jej uda rozluźnić ku niebu...
Rozgrzewam ją na odległość w środku -
spadają nagle zielone listki brzozy.
Wybija we mnie rytm, na ogół ognisty krzak
za miastem w tym samym miejscu płonie.
Tam dalej tylko malarz może domalować,
moje wstąpienie bym intymności dostąpił.
Opuściłem ląd na chwilę, kajakiem płynę
w marzeniach panienki z ostatniego snu.
ŹRÓDŁA PŁYNĄ, MOCY W SOBIE
Agnieszce Wawrzyniak
Agnieszko! W tę noc ogniska płoną,
spójrz, serce się rwie by cię całować!
Może i ja nastroję gitarę,
zaśpiewam ci nieznaną balladę.
Wrócą do Polski z miesiącem lutym,
by znowu upiększać tańcem łąki.
Zaproszę stado żurawi do nas,
niech nam powitalny śpiew zanucą.
Ostrożnie obliczę frazę sylab,
nie omieszkam twego dźwięku dotknąć.
Najpierw zapukam szelestem liści,
bo możesz być zajęta na wieczór.
W BRZEZINOWYM LESIE SŁOWIANKA CZEKA
(mojej przyjaciółce Kseni Sidelnikovakowej)
- Gołąbka pokoju wypuszczę między udami,
niech lot ma długi, do ostatniej strony książki!
Chodź Kseniu, tam trawy głębokie,
otworzę strony o miłości
posłuchasz kilka strof,
niech się kłębi i w wirach nocnych
nasz sen nagi do świtu -
umiejętnie zagram hymn w twoim ciele.
Otwieram ci książkę o lesie.
Brzeziny otwarte swoją szczerością,
jakby się uśmiechały do ciebie.
ROZBIERAM CIĘ W RYTMIE „BILLY JEAN”
Katarzynie Sztel
Katarzyno z Cienia Powstania
odwróć się twarzą do lasu,
będę cię powolutku rozbierał -
piękniejesz przy moim dotykaniu.
Nie odchodź za daleko
może „Billy Jean” powróci,
akurat piszę wiersz dla ciebie
delikatny choć rytmy rwą myśli.
A ty nad rzeczką
omawiasz szczegóły z wiatrem,
skąpa to dla mnie wiedza
celebruję haft miłości teraz.
W niebie śpiewa Michael Jackson,
dawno go nie widziałem
pofrunął do Krainy Mgły,
nie zdążył się ze mną pożegnać.
W DRZEWACH MOICH GABRIELA JEST ANIOŁEM
Gabrieli Joannie
I tak to czynię - zbawczym dźwiękiem
z cieniami i falami,
aż księżyc mi zazdrości!
Rozwija się na zewnątrz jak dalia w ogrodzie;
chce bym całował i pieścił w jej słodkiej zatoczce.
Gabriela w nocnej dekoracji
uwodzi mnie swoim wolnym ciałem,
muskam ustami jakbym komponował muzykę w niej.
Osiągam ten szum drzew
w moim Kolczastym Lesie...
Czy ktoś to doświadcza po cichu?
Jestem z erotyzowany liryką.
Podglądam ją gdy się śmieje,
ale i we śnie - lampka nocna szczęśliwa,
że strumyk światła oświetla jej plecy,
biodra, pośladki, nogi.
Jej możność to jak fala w morzu.
Uwielbia na mnie patrzeć
kędy recytuję wiersze
nie tylko obyczajowe czy polityczne,
erotyczne także.
TWÓJ ŻYWY WIERSZ W MOICH OBJĘCIACH
Dianie Tukral
Rozgrzeję Erotykami w cichej zasłonie,
by nikt nie zauważył jak ją pieszczę
po krawędziach łagodnego spadku w dół.
Jeśli nie zgubi się w czasie przyszłym,
odbiorę ją jak bukiet łąkowych kwiatów.
Teraz liczę chmury kłębiaste. Gwiżdżę
piosenkę Paula Anki „Szczenięcą miłość”,
wyrastają wkoło pajęczynki na trawie,
życie wciąż trwa a ja oczekuję Diany.
Co za kwiaty widziałem wciąż barwne
i niepospolite w miłości jak magnolie.
To już legenda na półkach w bibliotece -
choć łezka krótka zresztą dla tamtych
dziewcząt, co na stadionach wymodelowane,
patrzyły na mnie w mini spódniczkach.
Liczę chmury. Spokojnie upływają minuty,
rozgrzewam się jak onegdaj przed startem
- byłem biegaczem sprinterem w Polsce.
W ORZECHOWYM SADZIE, W SPIRALI MIŁOŚCI
Danucie Kazimierskiej – Katolik
Następnym razem zamienimy rolę -
czy mogę być twoim Uczniem Miłości?
Przy dzisiejszej lekcji będzie podobnie
choć w innym układzie ciało ułożę,
posłuchamy najpierw muzyki klasycznej
by potem klasycznie seks ukończyć.
Masz szczęście że mnie znasz
nie tylko z wyrafinowanej scenerii,
gdzie uczyłem cię w orzechowym sadzie
jak się masz zachowywać jako kobieta.
Wiersze z książki "Noce pod parasolami"





Komentarze
Pokaż komentarze