Wiersz z cyklu "A tam gdzie mijam piękno"...
Zygmunt Jan Prusiński
ZA HORYZONTEM ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA
Spiętrzają się wody, pora na odejście sopli. Mewy siedzące na kominach wspominają lato, a poeta bez imienia przerzuca kartki książki.
Liżą się potopy na ulicach, jest jakby święto. Ludowa orkiestra w remizie stroi instrumenty, chce się tańczyć nawet i z duchami ze Szkocji.
Porządek zmienia wygląd, śnieg szarzeje w otpryskach, plotki miasteczka się włóczą...To nic, nucę ostatnią piosenkę Michaela Jacksona.
Można jeszcze dodać, że sąsiadka pragnie mnie. Do takich wyczynów trzeba przygotować organ politycznej propagandy z wiersza, nad cichą rzeką.
21.02.2010 - Ustka


Komentarze
Pokaż komentarze