Zygmunt Jan Prusiński
WIERSZ W OSTATNIM DNIU MARCA
Niepokoje są zawsze wierne.
Wierniejsze od kobiety.
Dzisiaj miałem z rana ubogi sen.
To moja intymna tajemnica.
- Sypiam tylko ze swoimi wierszami.
Kobieta jak horyzont oddalona
od niebezpiecznej strefy.
Podminowany teren,
kruszy się jak stara kora drzewa
zapomniana przez ptaki.
To samotne drzewo
jest mi bliższe od nurtu rzeki,
od kwiecistych parków
i zakochanych tam w głębi.
Umiera mój świat dawnej młodości,
jakieś skrawki wyplutej aprobacji.
- Nie ruszam nutek poukładanych,
choć powinien z tego wyjść
biały blues wędrowca.
Sypiam w moim świecie
który czerń wybrał z kolorów.
Uczę się samotności która przędzi
pajęczynę zamknięcia
następnego rozdziału minionego
miesiąca bez kobiety.
- Czy dlatego że jestem zimną skałą ?
We mnie krzyk sokoła
i oddalające się echo w dolinie.
Jest kałuża, leniwa i nic nie mówi.
Wtapiam w nią wzrok i piszę
w ostatnim dniu marca
erotyk z plamą na niebie.
31.03.2010 - Ustka


Komentarze
Pokaż komentarze