Wiersze Zygmunta Jana Prusińskiego zamieszczone w Antologii poezji "Pod parasolem zieleni" - Słupsk 2008, Wybór: Zbigniew Babiarz Zych, Mirosław Koscieński, Jerzy Fryckowski. Publikacja wydana staraniem Starostwa Powiatowego w Słupsku, e-mail:
starostwo@powiat.slupsk.pl
Redaktor - Zbigniew Babiarz-Zych
Zdjęcia - Jan Maziejuk Projekt okładki, skanowanie zdjęć, skład komputerowy i łamanie - Artur Wróblewski Wydanie I, Nakład 450 egz. ISBN 978-83-60228-13-5
* * *
KOLEGOM TAMTYM MŁODYM
Załamywała się siła kłamstwa
szły propagandowe hasła na ulicę
nawet i te małe ulice miały garba
To nic że światło skracało nam zakręty
okno młodości szorstkie za firanką -
nawet marzenia ukrywaliśmy przed sobą
Tylko pić wódę głośno i tak czyniliśmy
ale pieśni o wolności w gardle zostały -
byliśmy ozdobą w pojedyńczych wierszach
choć cenzura czaiła się ruchem węża...
POWRÓT JASKÓŁEK DO GNIAZD
Wracają szaleńcy uczyć nas życia, mają
swoje "elementarze",
by uczuć globalnie nie było w człowieku
- i w rodzinie także.
Świat marzeń malujcie sobie na kartonach,
nie wyrywajcie,
dla każdego starczy, dla niewidomego i
dla tego, co krzyczy.
Akacje i morwy rosną za oknem,
spoglądam dalej,
niż księżyc widzi z góry - jest cisza w pestce
i w dzióbku ptaka.
Nie oszukujmy się, jesteśmy zdrapani
z obrazów słońca i światła -
za ciasno nam wiedzieć, kto właściwie rządzi
w raju bez granic.
Tylko jaskółki wróżą Polakom, jak cyganki na ulicy...
ZIMOWA WIOSNA W USTCE
Styczniowy blues budzi moje źródła...
Czy może być taka zima wiosenna ?
To nowa forma w języku polskim ?
A jednak słyszałem tę definicję w radiu.
Idę zatem po zimowej wiośnie, choć
nic jeszcze nie rośnie - najwyżej ubóstwo !
Przytulam to "ubóstwo" jak dziecko...
Samoistnie jestem przez to samowładny,
by unikać ciągle tego samego ducha.
Brzmi mi blues czarnego widnokręgu.
Nie słucham już radia, nie oglądam telewizji,
jestem zmęczony natłokiem pustych słów.
Zdaje mi się, że bajki są wiarygodniejsze...
Układam zresztą sam bajki dla mew i kawek,
są moimi sąsiadami w getcie zamieszkania.
Polujemy razem na przywileje nieba.
Kamienny stan bez drzew i krzaków,
wróble zostały wyeksmitowane, całe stada...
Blues nadal tą samą nutą gra mi do serca.
Karmię się muzyką tak bliską człowiekowi,
pomagam jej pisać codzienne słowa; czarne !
WOBEC CZASU IDZIEMY Z MGŁĄ BEZ SUKCESU
Wiktorowi Ciszkowi -
legendarnemu bojownikowi w wydarzeniach "Poznań 1956" ...
- Sączymy szczęście przez dziurę w desce,
na lot jaskółki spoglądamy przed deszczem.
Pytamy się jezior, rzek, ogrodów i sadów,
drogi z nowinami w koszyku do lasu.
Pytamy się nocy i latarni przy ulicy,
kobiety wyschniętej z portfelem pustym.
Pytamy się wciąż beznamiętnie i po cichu,
ile można żyć z milczącymi kamieniami ? -
Sączymy szczęście w dziurawym kaloszu,
bez wiary powrotów, że Polska to kraj nasz !
22.11.2008 - Ustka
STACHURA, WIECZNE ODBICIE LUSTRA
Czy dobrze że Edward Stachura wrócił do Polski ?
Czy w ogóle było dobrze, (a zawsze jest dobrze)
dla tych co umieją pamiętać, jakby w korze sosen
zaznaczyli swoje wiersze: policzcie te drzewa w lesie.
Przychodzą na świat poeci wielcy i mniejsi...
Irena Conti rzekła kiedyś do światła:
"że nie ma większych czy mniejszych,
po prostu jest się poetą".
Edward sam w sobie był tkanką tej białej melodii.
Powiem więcej, słuchał go i halny wiatr nocą.
Wracał poobijany i pijany wędrowną drogą po polach,
zaraz zapisywał odbicia śladów ludzi zwykłych.
Dla niego nie było salonów, rozbierał życie poturbowane
komunizmem - kaleczył się tym słowem,
aż krew spływała po kamieniach.
29.11.2008 - Ustka


Komentarze
Pokaż komentarze (3)