List do wydawcy "Polish News" Krystyny Teller
WITAM SERDECZNIE Z USTKI !
Pani Krysiu.,
I niby powróciliśmy do swoich prywatnych spraw, i krzątaniny sporo, a tu Znamię zostało.
Nie umiem o tak szybko przejść do porządku dziennego.
Wczoraj piłowałem i rąbałem materiał drzewny z rozebranego domu w mojej starej dzielnicy, pomagał w tym najpierw fachowiec (od piły mechanicznej) i od wszystkich drzew w Polsce, pan Franek. To od niego dowiedziałem się, że topola w Polsce to jest jej trzy gatunki. Niby nic ważnego a jednak.
Doszedł Smerf Maruda, to tutaj taki opozycjonista do władz lokalnych, inteligentny zresztą człowiek - to dzięki niemu powstała
Niezależna Wytwórnia Filmowa PROSTAK
http://www.youtube.com/user/Prostak44
i można te kawałki oglądać na You Tube... Dopiero poczęliśmy. Jestem reżyserem i scenarzystą, Smerf Maruda jest kamerzystą, zatem będziemy dawać czadu z satyrą włącznie. Mam okazję produkować swoje monologi w autorskim kabarecie pn. "Ksywa Szczerbaty"... znane są kawałki pt. "Daj papierosa" czy "Daj złotówkę" na Pomorzu...
Ale nawet robiąc to czy tamto i co do wierszy, to wciąż trudno przyjąć tę dziwną katastrofę lotniczą - akurat w Rosji.
Ubolewam nad losem tych pasażerów, ale nie mogę uspokoić się kiedy pomyślę o Pani Ani Walentynowicz. Już nie chodzi o powstanie Solidarności w Stoczni Gdańskiej im. Lenina., bo gdyby nie powstała iskra zwolnienia Pani Ani, to może i by tej polskiej Solidarności nie było...
Żyła Pani Ania zawsze skromnie - bo i ze skromności wyrosła. Utrata swoich rodziców, w tak młodziutkim wieku, utrata brata gdzieś na "nieludzkiej ziemi" w Związku Radzieckim, tylko ten rodzinny kwiat, syn Janusz.
Panią Anię Walentynowicz można byłoby słuchać godzinami. Przeuroczą była kobetą i inteligentną.
A jaki dziwny los - już po śmierci, bo mało tego, trzeba jeszcze w tej tragedii dodać więcej dramatu dla rodziny i przyjaciól, chodzi o prezesa IPN Janusza Kurtyki. Ale tu akurat władze kościoła zagrały dziwną kartą...
Poseł Zbigniew Wassermann..., ile determinacji, zaangażowania i pracy włożył przez kilka lat w komisjach śledczych w sejmie. Bali go się inni członkowie tychże komisji, bo był Pan Zbigniew i dla nich niebezpieczny - tu chodzi o PO., dziwne zachowania tej partii.
Więc piszę wiersze żeby ludzie nie zapomnieli o nich.
- Czy to wystarczy ? Nie wiem. Życie jest jak płomień świecy...
Pozdrawiam
Zygmunt Jan Prusiński
Ustka. 25 Kwietnia 2010 r.
tel. 669 444 906
www.korespondentwojenny.salon24.pl


Komentarze
Pokaż komentarze