Cypriana; to rocznice, mało znaczące
dla robaków, chodzących i fruwających.
cóż mam ci powiedzieć, nie mogę przejść
na drugą stronę rzeki, tam Cyprian rysuje
ołtarz życia na trawie, liczy kamienie
i liście na drzewach, błagam was, nie piszcie
wierszy o Polsce, kraina naszych ojców
pod zaborem – jak za waszych czasów…
puste kielichy i toasty bez sensu, w nadmiarze
koloru szarego i porzuconego przez wiatr.
Konopnickiej, o Cyprianie Kamilu Norwidzie;
jakaś wstęga jałmużny zbiera się w niebie,
nie mam już czasu na drodze zamkniętej,
za horyzontem nuci dziecko białego bluesa,
trochę fałszuje, dyrygent schował się w trzcinie,
rechoczą żaby w południe, ksiądz spowiada.


Komentarze
Pokaż komentarze