Zygmunt Jan Prusiński
MÓJ SPACER PO PARYŻU
Adrianie Limie
Gdzie byłaś kędy wodził mnie zapach
po Wyspie Świętego Ludwika ?
Natenczas podniosłem z ziemi
trzy różowe kamyki i trzy żółte liście,
przywiozłem je do Wiednia.
- Gdzie byłaś boska i słodka,
rozpoczynająca świt w nagiej samotności,
unoszącymi skrzydłami ciała,
akurat poszukiwałem diamentu dotknięć
w zalążku rosnącej chmury -
wystarczyło zawołać moje imię ?
Może minęliśmy się w tym samym miejscu
w graficznym zapisie myśli -
może dotknęłaś mnie różą,
że zapach po niej do dzisiaj
we mnie pozostał nienaruszony.
- Adriano, wejdź ze mną do starego drzewa,
zaśpiewam ci "Balladę o miłości"...
Bądź oswobodzona !
27.04.2010 - Ustka



Komentarze
Pokaż komentarze