Zygmunt Jan Prusiński
A TA TWARZ, A TE OCZY, A TE USTA...
Anicie Boroń
Spoglądam na ciebie
z uczuciem smaku od strony
czerwonego wina i dymu od papierosów.
Twoje zdjęcie mam przy sobie,
siedzę w knajpie patrzę i piszę
nigdy nie skończony poemat.
Nie wiem o czym mam napisać,
wiem tylko co bym robił
z twoimi oczami i ustami. -
To takie dzikie pragnienie
rosnące gdzieś w człowieku,
jakbym nad sadzawką straszył żaby.
Anito moich intymnych wędrówek,
nie chowaj niczego co masz dla mnie !
Zejdź po schodach soczystych myśli,
soczyście zbliż się do mnie
i soczyście zamilcz – nie mów nic,
bo wystraszysz motyla odpoczywającego na firance.
18.08.2010 – Ustka
Środa 22:10


Komentarze
Pokaż komentarze