Alosza Alosza
179
BLOG

Jedno państwo dwa systemy

Alosza Alosza Polityka Obserwuj notkę 0

Pokutuje nieuprawnione przekonanie iż po II WŚ "jesteśmy homogenicznym narodem".Ile ma to wspólnego z rzeczywistością?. Chyba najbardziej odpowiada to wspólnocie języka. Ale coś poza tym nas spaja? Warto przemyśleć!   

    Obecnie naród polski nie jest ani na jotę bardziej homogeniczny niż w latach powojennych. Przyczyn jest wiele. Jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej na teren Polski sowieci dostarczyli agentury liczonej w tysiącach celem opanowania sceny politycznej w powojennej Polsce. Do tego doszła ludność przesiedleńcza która dostała się na terytorium Polski z anektowanych przedwojennych terenów wraz z polskojęzycznym elementem mającym pełnić rolę rdzennych Polaków (tkz. popy). Następnie doszli przesiedleńcy ukraińscy z akcji Wisła których nie objęła wymiana na obywateli polskich z terytorium Ukrainy. Niespoistość społeczeństwa polskiego wynika również z istnienia grup etnicznych jak Ślązacy czy Kaszubi. Te grupy pielęgnują swoją odrębność i kulturę niejednokrotnie wykazując brak związków z Polską a nawet żądając suwerenności. Ale największy rozłam w spoistości narodu dokonał sam PRL który wbrew temu co miał wypisane na sztandarach, czyli równość klasową wykopał rowy w społeczeństwie nie do zasypania. Ustrój społeczny PRL wytworzył niejako nową, uprzywilejowaną kastę społeczną, kastę władzy. Lata komunizmu w Polsce dokonały trwałych podziałów w społeczeństwie niezależnie od grup kulturowych, regionów czy wyznania!!! Ci którzy byli przy korycie, którzy współpracowali z władzą, ci co mieli profity, robili kariery polityczne a następnie finansowe, ci co zostali złamani nigdy nie stworzą społeczeństwa homogenicznego ze swoimi ofiarami. Chyba że mamy do czynienia z syndromem sztokholmskim, przypadkiem redaktora Michnika czy św.p. Kuronia. Ale ci osobnicy to szczególne przypadki i temat do rozważań na inna okazję. Jeszcze warto wspomnieć o mniejszościach narodowych, rosyjskiej, ukraińskiej co wynika z kwestii powojennych ale tej najważniejszej, mianowicie diaspory żydowskiej. Ma ona silne przełożenie na politykę państwa, chociaż niewidoczna bo maskująca się pod polskimi nazwiskami. Wreszcie dochodzi obca agentura, rosyjska, izraelska czy niemiecka. Warto też wspomnieć o zakutych łbach rozpalonych polityką widzących zero-jedynkowo, niestarających się myśleć szerszymi kategoriami.

    Jak w takich okolicznościach budować ustrój demokratyczny który miałaby te wszystkie siły zadowolić? Przecież te siły mają sprzeczne interesy, swoje racje nie do pogodzenia. Funkcjonariusz bezpieki nigdy nie pogodzi się z redukcją uposażenia resortowego. Jest niezłomnie przekonany że ta należnie mu się należała za przepracowane lata w znoju dla dobra ojczyzny PRL. Dzieci Kulczyka czy innych czerwonych notabli, córki Kwaśniewskiego czy Jaruzelskiego są święcie przekonane że dziedziczą zapracowany majątek. To chyba oczywiste?! Nawet ci których przeszłość nie dotyczy, nie czerpią profitów z patologicznych układów i zdaje się powinni wiedzieć co dla nich jest dobre i właściwe będą gardłować i głosować przeciw sobie i swoim rodzinom wbrew faktom. Potrafią wytłumaczyć lukę vatowską, wszystkie afery, usprawiedliwić najgorsze chamstwo i niegodziwość. Tak działa propaganda i zmasowane kłamstwa z komercyjnych mediów jak Tefałen czy Gazeta Wybiórcza. Mają swoje autorytety, ekspertów, socjologów, naukowców, polityków, prawników, filozofów, historyków, aktorów, księży na zawołanie. Mogą wyjaśnić każdą wątpliwość natury prawnej, naukowej czy duchowej. Całkowicie równoległy byt!. Do tego stopnia potrafią konfabulować że zdaje się wykształceni ludzie nie potrafią skojarzyć faktów i dokonać dedukcji sprzeczności. Niemożność zbudowania znaczącego frontu pronarodowego wynika również z ludzkiej zachłanności i małostkowości. Każdy chce wydrzeć z tego sukna jak najwięcej dla siebie, mało kto widzi dalej niż koniec własnego nosa. Szczególnie widać to w postaci ostatnich strajków nauczycieli a wcześniej policjantów. Ci pierwsi zobaczyli że szantaż się opłaca i też postanowili zagrać va banque. Rząd próbując każdemu się przypodobać rzuca jakąś zachętę w postaci podwyżki, ulgi czy dodatku. No może nie każdemu, w tym właśnie szkopuł. Aby tylko wyborca poszedł i łaskawie zagłosował na nich. Ten system przekupstwa funkcjonuje nie tylko w jednej partii ale w każdej, z tym że nie każda ma z czego dać i nie każda zamierza. Partie takimi szczegółami się nie przejmują, ich etatowi psycholodzy tłumu wiedzą że wyborcy słabo kojarzą i mają słabą pamięć. Poza tym dobrze sprawdza się zarządzanie emocjami, wówczas nawet nie ma potrzeby pisania programu wyborczego na papierze wszak gawiedź po wygranych wyborach mogłaby się na niego powoływać. Oczywiście taka patologia ma miejsce w większości krajów europejskich, w tym bynajmniej nie jesteśmy odosobnieni. Jednakże nasz ojczyzna jest szczególna, nigdzie indziej w Europie społeczeństwo nie jest przesiąknięte agenturą tak jak nasze. U nas nie ma opozycji w klasycznym tego słowa rozumieniu. W Polsce nie ma ciągłości władzy, nie ma spójnej polityki, koncepcji państwa, podziału na partie polityczne. Dajmy na to takie USA, tam niezależnie kto zasiądzie w Białym Domu państwo nie zmieni radykalnie swoich priorytetów geopolitycznych. Zawsze oczkiem w głowie pozostanie Izrael a zatem Bliski Wschód oraz Daleki Wschód. W naszej ojczyźnie po wyborach strategia państwa, polityka międzynarodowa, ekonomiczna, energetyczna, historyczna, priorytety, finanse, edukacja zmieniają się diametralnie w przeciwną stronę w zależności od ekipy sprawującej stery. Taką specyfikę mają właśnie kraje postkolonialne gdzie władzę przejmuje się w wyniku zamachu stanu. U nas taki zamach przeprowadza się bezkrwawo, medialnie, cywilizowanie. Jedynie zamiana na prezydenta Komorowskiego wiązała się z ofiarami ale kto dziś o tym jeszcze pamięta, wypadek to jeszcze nie zamach stanu a kto snuje jakieś domysły to oszołom jest!. U nas podział jest jeden niezmienny od niemal trzech wieków, jedni są za suwerenną Polską inni za podmiotową stąd też reprezentują obcych mocodawców. Tego zadania był już książę Adam Czartoryski i trend od tego czasu się nie zmienił!. Najgorsza że decydujący ogół społeczeństwa tego nie rozumie ni hu hu. A skoro nie potrafią tego zrozumieć to argumentem który najbardziej trafia do świadomości powinny być konsekwencje finansowe! A zatem...

    Obowiązująca jest koncepcja funkcjonowania w którym państwo ma zagwarantować obywatelowi niemal wszystko: opiekę medyczną, edukację, emerytury, bezpieczeństwo. Te prawa są zagwarantowane w Konstytucji. Skutkuje to szerokim zaangażowaniem rządu w niemal każdy aspekt życia społecznego i jest powodem do rozliczania i atakowania władzy niezależnie od faktycznych podstaw. Tak szerokie zwierzchnictwo może być również rozpatrywane jako szerokie pole do nadużyć w związku z dostępem do dużych środków finansowych i kluczowych stanowiski. Ocena poczynań sprawujących władzę może być i jest najczęściej błędnie oceniana daleko odbiegając od obiektywizmu. Dzieje się tak z powodu braku punktu odniesienia dla właściwej oceny jakości rządzenia przez społeczeństwo. Co więcej, ten punkt odniesienia jest celowo rozmywany i definiowany przez nieprzychylne media komercyjne, w skrócie liberalno-lewicowe. Fałszywy obraz rzeczywistości który serwują jest wtłaczany nachalnie i tylko osoba o sprecyzowanych poglądach, zdystansowana, dobrze zorientowana potrafi wyłowić kłamstwo i manipulację. Potrafią wszystko wytłumaczyć i zinterpretować w celu uzyskania określonych korzyści. Nawet setki miliardów ukradzione z budżetu nie robią wrażenia na ludziach bo nie ma możliwości symulacji alternatywnej opcji ich wykorzystania w budżecie państwa a całe wyliczenia skali kradzieży typowy Kowalski traktuje zwykle z przymrużeniem oka. Podobnie wyliczenia z kilku poprzednich lat można łatwo zdyskredytować zasłaniając się kryzysem na świecie, innymi uwarunkowaniami gospodarczymi, politycznymi etc. Statystyczny Kowalski i tak to przyjmie na wiarę, w końcu powtarzać to będą autorytety ekonomiczne. Inaczej rzecz by się miała gdyby brak „ulotnionej” gotówki rzutował na jakość jego życia codziennego a ponadto miałby możliwość konfrontacji tego na bieżąco z sąsiadem czy kimś z rodziny. Tak jak możemy porównać obecnie swój status życia z Czechem, Słowakiem, Litwinem czy Niemcem. Jednak w tym przypadku zagraniczni sąsiedzi żyją w innych uwarunkowaniach geopolitycznych i różnicę jest o wiele łatwiej wytłumaczyć. Aby ludzie byli w stanie dostrzec różnicę w jakości zarządzania należałoby wprowadzić element konkurencyjności i alternatywy. W celu realizacji tego niezbędny byłby podział instytucjonalny w państwie, a zatem wyodrębnienie części państwowości niezbędnej i fundamentalnej, gwarantującą bezpieczeństwo, integralność i administrację w kraju oraz części mniej istotnej która nie potrzebuje zwierzchnictwa państwa. Mogłyby to być na przykład, służba zdrowia, edukacja, ubezpieczenia społeczne, system emerytalny czy rentowy. Innymi słowy rząd powinien zagwarantować sobie minimalny, niezbędny człon zwierzchni zapewniający bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne czyli policja, służby, skarbowe, wojsko, drogi, sądownictwo etc. Chociaż i tutaj widziałbym duże zmiany w ich funkcjonowaniu. W związku z powyższym musiałyby powstać dwa oddzielne systemy fiskalne, zajmujące się projektowaniem budżetu. Każdy z obywateli musiałby się określić do którego systemu ma przynależeć. Ze wspólnego budżetu miałyby iść tylko niezbędne środki do zapewnienia porządku w państwie oraz bezpieczeństwa zewnętrznego czyli fundusze na policje, wojsko czy sądownictwo. Pozostała część budżetu państwa powinna zostać podzielona proporcjonalnie w zależności od populacji systemów. Stworzenie oddzielnych służb skarbowych byłoby zagrożeniem, bowiem wywołałoby jeszcze większy nacisk na obsadzanie kluczowych, dobrze płatnych stanowisk w spółkach Skarby Państwa czy urzędach administracji publicznej. Autonomiczna część budżetu mogłaby być wykorzystywana według własnego uznania każdej ze stron. I tak proporcje pomiędzy wydatkami na służbę zdrowia, edukację, naukę, pomoc społeczną byłyby dowolnie wyznaczane. Znikneła by kwestia problem programu 500+, lekcji religii w szkołach czy wychowywania w duchu LGBT a zatem marszów LGBT. W związku z tym poszczególne szkoły musiałyby się zadeklarować również jaką przyjmują opcję kulturową. Poszczególni uczniowie musieliby umieścić swoje dzieci w szkole finansowanej z budżetu do którego zgłosili akces. Wiązałoby się to z dalszym dojeżdżaniem do szkoły co w większych miejscowościach nie byłoby uciążliwe, w mniejszych miejscowościach natomiast wymagałoby to podziału uczniów na klasy o określonym duchem nauczania. Podobnie rzecz przedstawiałaby się ze z ochroną zdrowia. Tak jak w przypadku szkół część szpitali czy placówek medycznych byłaby finansowana z określonego systemu. Ale niektóre szpitale czy przychodnie mogły świadczyć usługi dla obydwu stron tak jak to mam miejsce obecnie lecz zamiast podpisywać umowę tylko z NFZ podpisywaliby umowę z dwoma podmiotami lub więcej. Wreszcie prawo powinno dopuszczać istnienie służb wywiadowczych finansowo-gospodarczych którzy mogliby dokonywać pozyskiwania i gromadzenia informacji, prowadzenia śledztw i analiz w imieniu pewnej zorganizowanej grupy ludzi tak aby w porę informować, aby zapobiec zorganizowanym grabieżom pod czujnym okiem stróżów prawa i organów kontrolnych. Te rozwiązanie odnosi się do okresu władzy poprzedniej kadencji gdy nastąpił totalny rozkład struktur państwowych i boom całej masy afer finansowych i gospodarczych jak: Amber Gold, polisolokaty, opcje walutowe, kredyty frankowe, afera autostradowa, Finroyal, Get Back, Skok Wołomin dotykające osoby fizyczne a także finanse państwa jak Skok Wołomin czy afera Vat. Jeżeliby powstały takie wywiadownie przynajmniej część ludzi zostałaby w porę ostrzeżona zamiast tego została uśpiona ich czujność propagandą „państwa prawa”. Chociaż w minionym okresie skala afer przystopowała to wymiar (nie)sprawiedliwości nie jest w stanie wyjaśnić przewałów, mówiąc wprost jest absolutnie bezradny. Mało tego nie ma chęci i woli ukarania winnych i zadośćuczynienia poszkodowanym czy to z Amber Gold, Skoku Wołomin czy poszkodowanych podwykonawców w aferach autostradowych. Innymi słowy aferę powinno się w porę wykryć i podjąć z zarzewiu odpowiednie prewencyjne działania w stosunku do ludzi których ona może objąć działaniem bo po fakcie rola wymiaru sprawiedliwości to czysta fikcja i klasyczna „musztarda po obiedzie”.

    Powie ktoś, że drastycznie komplikowałoby relacje w państwie i jego funkcjonowanie, wprowadzałoby zamęt na każdy szczeblu. Na pewno jest w tym racja jednak obserwując co się dzieje obecnie nie widać na horyzoncie innego rozwiązania. Pomysł dwóch systemów w państwie wychodzi też na przeciw środowiskom opozycyjnym czy prawniczym którym nie podoba się rozstrzygnięcie demokratyczne które nastąpiło w naszym kraju po 2015 roku. Pierwsi chcieliby wzmocnienia roli samorządów i wprowadzenia idei ferdaralizacji państwa. Pozwoliłoby im to w większym stopniu partycypować w sprawowaniu władzy chociaż w wymiarze lokalnym. Drudzy mają pomysł stworzenia alternatywnego systemu prawnego niezależnie od rządu. Dodatkowo patologia obecnej demokracji polega na korupcji politycznej wyborców przez każdą ze stron sceny politycznej. Szkopuł w tym, że obłuda naganiaczy politycznych, ich chłodna kalkulacja a z drugiej strony zachłanność i naiwność wyborców może całkowicie wywrócić scenę polityczną w kraju a przy okazji gospodarkę a w efekcie doprowadzić do jeszcze większych nieszczęść. Wystarczy dobry pijar. Tak było w roku pańskim 2007 gdy partia opozycyjna ogłosiła słynny podatek „3 x 15” czy „liberalizm gospodarczy”. Tak też było w 2015 roku gdy lider antysystemowego ruchu obiecał okręgi jednomandatowe. Wszystko to okazało się deklaracjami na czas wyborów. Scena polityczna w Polsce jest nieobliczalna a jej łaskawość na pstrym koniu jeździ. Demokracja jest ułomna jeżeli nie jest powiązana z odpowiedzialnością a jeżeli nawet to w sposób bardzo mało przejrzysty. Konsekwencja powinna być odczuwalna i namacalna a efekty weryfikowalne. Przykładem może być chociażby ostatni wyciek szamba do Wisły. Jakże różne opinie krążą w sieci medialnej odnośnie tego zdarzenia jednak niepodważalnym faktem mającym wpływu na decyzje wyborczą warszawiaków byłoby usytuowanie kolektorów ściekowych przez ujęciem wody pitnej a nie za nim. Tłumaczenia że ścieki to tylko 1 % przepływu rzeki, które media przychylne władzom stolicy rozpowszechniają, przekonałyby zapewne mało znaczącą liczbę osób a przekonania polityczne zeszłyby na kolejny plan. 

Alosza
O mnie Alosza

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka