Wiekszość z nas ma jakieś kredyty-hipoteczne, samochodowe, gotówkowe. Ponadto Ci, którzy nie myślą wykorzystują limit na karcie kredytowej, a kompletni debile pożyczają pieniądze od tzw. ludzi z miasta. Ostatnio pojawił się problem kredytów we frankach, a dokładniej z rosnącym kursem tejże waluty. Ze wszystkich stron sceny politycznej, jak również z przeróżnych mediów słychać głosy, że Państwo powinno pomóc w spłacie tychże kredytów. Przepraszam bardzo, drodzy kredytobiorcy, ale dlaczego tzw. Państwo ma Wam pomagać? Czy w momencie podpisywania umowy kredytowej mieliście przystawiony do głowy pistolet? Czy ktoś Was zmuszał do wzięcia kredytu w ogóle, a dokładniej wzięcia go we frankach? Nie było mnie przy podpisywaniu tychże umów, ale jestem przekonany, że takowego przymusu nie było!!!. Kredyt hipoteczny wzięliście celem kupna mieszkania/domu- ok, zrozumiałe. We frankach był dlatego, że w latach podpisywania umowy kredytowej Wam się to opłacało, raty były niższe i bardziej przewidywalne niz złotówkowe. W tamtych okresach zarobiliście więc na różnicach kursowych. Teraz na nich tracicie - cóż, na tym polega ryzyko kursowe. Innymi slowy-chcieliście wydymać Freda, a to Fred wydymał Was.
Tylko pojawia się pytanie - dlaczego mam z moich podatków płacić za Waszą kuchnię, salon, czy zbyt dużą łazienkę? Mogliście wziąć kredyt w walucie, w ktorej zarabiacie!!!!!!!!! Naprawdę nie uśmiecha mi się, aby za to, że czuliście potrzebę pochwalenia się przed bliskimi z rodzinnej wsi ślicznymi płytkami położonymi w pięknej łazience w nowym mieszkaniu miałbym wpaść autem w dziurę na ulicy-tylko dlatego, że zabrakło pieniędzy na remont Al. Włokniarzy, gdyż jakiś ekonomiczny analfabeta wziął kredyt we frankach!!
PS. Wiem, że i tak z moich (naszych) podatków będą te kredyty spłacane. Po prostu zbyt dużo polityków i tzw. ludzi mediów ma je zaciągnięte.....


Komentarze
Pokaż komentarze (1)