42 obserwujących
197 notek
337k odsłon
708 odsłon

Nie całe państwo było teoretyczne

Wykop Skomentuj21

Termin „państwo teoretyczne” wszedł w obieg publicystyki na podstawie znanej wypowiedzi B.Sienkiewicza w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, którą on sam uściślił słowami obrazującymi bardziej dosadnie stan państwa jako „ch…, d….i kamieni kupa”. W sumie chodziło o to, że praktycznie państwo nie tylko nie działało sprawnie, ono po prostu w znacznej mierze nie istniało, nie wypełniało większości swoich obowiązków i było tylko kwestią czasu, kiedy całkowicie zaniknie, a Polska utraci niepodległość.
Sienkiewicz miał rację, a impet, z jakim po 2015 roku rozpoczęto odbudowę państwa ukazał, jak daleko posunięty był rozkład państwowych struktur i jak dobrze do tej odbudowy była przygotowana ekipa, której naród powierzył w wyborach rządy ratujące suwerenność Polski. Miał Sienkiewicz  rację, ale nie do końca, bo była jednak dziedzina, w której to państwo przed 2015 rokiem było perfekcyjnie sprawne. Była to dziedzina, w której osiągnięto znaczną  i tragiczną dla Polski skuteczność, mimo że zaprogramowane działania musiały być prowadzone z przemyślaną ostrożnością, by nie prowokować ruchów obronnych ofiary. Chodzi o to wszystko, co nieuchronnie miało prowadzić do celu, który koniecznie trzeba nazwać ostatecznym rozwiązaniem sprawy Polski. Przez całe 30 lat te zamysły realizowano nadzwyczaj sprawnie i można to było śledzić, bo przecież istnienie tej niby ukrytej, spiskowej części państwa, a nawet  w przybliżonym wymiarze jej skład osobowy jest od dawna widoczny.
Wiedzę o zewnętrznych siłach, które taki projekt dla Polski przygotowały pozostawmy ekspertom, którzy potrafią odczytać udział w tej grze głównych graczy, a zwłaszcza różnych lóż masońskich, aspirujących do budowy nowego porządku świata. W tym nowym porządku świata nie byłoby miejsca dla takiego kraju jak Polska, z mocno rozwiniętym poczuciem wolności, z nieposkromionym dążeniem do niepodległości i z narodem głęboko zakorzenionym w chrześcijaństwie. Zaprojektowano więc z zewnątrz plan prowadzący do zaniku Polski, a wąska grupa wtajemniczonych ludzi wewnątrz naszego kraju sterowała procesem przekształcania Polski w byt całkowicie pozbawiony suwerenności. To jest właśnie ta dziedzina, która w tzw. państwie teoretycznym działała bardzo sprawnie i skutecznie, a po 30 latach doprowadziła Polskę na krawędź kompletnego upadku. Ważne, że dzisiaj ten proces już zatrzymano, świat też zaczyna się budzić, a narzędzia spiskowców zdają się wyczerpywać.  W trudnej sytuacji znalazła się owa wąska grupa ludzi, którzy wyzbyli się polskości.  Chyba dzisiaj stracili już kontrolę nad tym, co się w Polsce dzieje, a ich grzechy z ostatnich trzech dekad stały się jakby bardziej powszechnie widoczne i czekają na rozliczenie.
Nie ma żadnej przesady w twierdzeniu, że rządzący Polską po 1989 roku sterowali procesem świadomego niszczenia Polski i nie da się tego przykryć mówiąc o jakichś błędach, zaniedbaniach, braku doświadczenia, czy słabościach. Gdyby ktoś nakreślił plan działań zmierzających do zniszczenia państwa, kraju i narodu to odnaleźlibyśmy w nim wszystkie te elementy, które rzeczywiście realizowano w procesie przemian po 1989 roku. Tyle już o tych detalach napisano, że wystarczy hasłowo wymienić szkodliwe dla Polski decyzje, które podjęli rządzący: nie dopuścili do lustracji, do dekomunizacji, do wyjaśnienia którejkolwiek wielkich afer, do zablokowania eksplodującej korupcji. Wyprzedano za grosze większość majątku narodowego, zlikwidowano przemysł i zakłady, które mogły przynosić spore zyski w konkurencji dla zachodnich firm, oddano handel i banki w niepolskie ręce, przejęto media i stworzono ordynarny monopol medialny z niepolskimi właścicielami. Utrzymano zdeprawowaną kastę prawniczą dawnego systemu, która realizowała bezprawie i zapewniała przestępcom bezkarność. Nie ma chyba nikogo, kto mógłby przyjąć, że bez sprawnie funkcjonującego aparatu sprawiedliwości kraj może się rozwijać, a to co prawnicy stworzyli w Polsce jest tak jawnym bezprawiem, że zamiast rozwoju kraj musiał się cofać.
Można tę sekwencję działań niszczących Polskę kontynuować, bo przecież z biegiem lat bezpośrednie objawy likwidacji państwa stawały się coraz bardziej drastyczne, gdy zaczęto likwidować ambasady, posterunki policji, urzędy pocztowe, gdy armię prowadzono do zaniku, generałowie zbiorowo ginęli, a ludność Polski redukowano pauperyzacją i ubezwłasnowolnieniem, przed którymi emigracja stawała się jedyną ucieczką. Obyczajowa demoralizacja, barbaryzacja kultury, promocja LGBT, ideologia gender, ciągłe próby liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, wreszcie prześladowanie Kościoła i bluźniercze prowokacje wobec chrześcijan prowadzą nas do czasów współczesnych, w których walka z polskim narodem, z jego wiarą, tradycjami, obyczajami, godnością i fałszowanie historycznej przeszłości przybrały formy w pełni otwartej walki.
Przecież to wszystko nie mogło pozostać niezauważone przez tych, którzy przyjmowali praktyczną odpowiedzialność za państwo, nie stało się to samo z siebie, ale było z premedytacją i planowo realizowane. Realizowane często bardzo profesjonalnie, tak jak ów przekręt z funduszami inwestycyjnymi, w których zlikwidowano, lub przekazano w obce ręce 250 najlepszych polskich firm. Czy można w sposób improwizowany tak skutecznie przeprowadzić medialną operację, po której Polacy w referendum zdecydowali, że w zasadzie nie chcą się uwłaszczać i wystarczą im owe udziały w funduszach inwestycyjnych, które za chwilę miały być kompletnie bezwartościowe? Nie można! To byli profesjonaliści i doskonale wiedzieli, jak szkodzić Polsce.    
Mieliśmy więc dla większości Polaków państwo teoretyczne. Z jednej strony był to stan, w którym normalny, uczciwy obywatel nie miał żadnych szans rozwoju, a gdy ktoś przedsiębiorczy, mimo niekorzystnych warunków zaczął się ponad miarę wybijać, starano się go wprowadzić w machinę korupcyjnych układów, lub w brutalny sposób zniszczyć (symboliczne pod tym względem są losy Kluski, Olewnika, czy właścicieli firm budujących drogi i autostrady jako podwykonawcy). Z drugiej strony wytworzono sytuację, w której coraz bardziej powszechniej uświadamiano sobie, że państwo nie tylko nie wspomaga obywateli, ale staje się opresyjne, niesprawiedliwe i niegodne zaufania, a zatem niepotrzebne i szkodzące. Ci, którzy próbowali coś pożytecznego dla ludzi budować, a nawet podejmowali działania, które należały do obowiązków państwa, ale były zaniedbywane, natrafiali na niepojęte przeszkody i utrudnienia. Wystarczy prześledzić historię wysiłków podejmowanych przez ojców redemptorystów z  Radia Maryja i TV TRWAM, które mimo wielkich pożytków nigdy nie dostawały wsparcia, a były przez wiele lat brutalnie atakowane i blokowane.
Dla dużej grupy ludzi, a nawet dla zaskakująco dużej, imponderabilia, los Polski, polska tożsamość nie mają tak wielkiego znaczenia, jak własne interesy. Ci ludzie korzystali z każdej okazji, by się wzbogacić kosztem innych Polaków, kosztem kraju, nie myśląc o przyszłości, nie bacząc na reguły i nie rozważając, czy ich zyski są zdobyte uczciwie, czy w sposób przestępczy. Dla nich również państwo było teoretyczne, ale w całkiem innym znaczeniu. Oni pod tym właśnie hasłem dostawali przekaz, że państwo w zasadzie nie funkcjonuje, można śmiało, bez obaw kraść, wzajemnie się korumpować i powiększać nieuczciwie swoje majątki. Nic ze strony państwa im nie groziło, żadnych kontroli nie trzeba było brać na poważnie, nikt im nie przeszkadzał, instytucje państwowe mogły tylko ich wspomagać w brudnych interesach, a gdyby noga się powinęła, to prokuratura umorzyła postępowanie, a w ostateczności sądy uniewinniały. Interes był wspólny – jedni się bogacili, a drudzy, ci z misją, mieli satysfakcję, że proces niszczenia Polski postępował i zbliżał do celu, w którym Polska, stając się coraz bardziej kolonią niemiecką, miała uznać taki stan za trwały koniec swojej historii. Trzy komisje śledcze wyjaśniające warszawską aferę reprywatyzacyjną, aferę kradzieży VAT i aferę Amber Gold, wystarczająco ukazały mechanizmy, jak to się działo. Ta ostatnia pokazała wprost jakie mechanizmy chciano wykorzystać, by zlikwidować firmę PLL LOT, w akcie niemal symbolicznym dla ginącej Polski.
To wszystko co piszę nie jest niczym oryginalnym dla wielu obserwatorów procesów zachodzących w Polsce. Jest jednak czymś ważnym, by sobie uświadomić, że poza udręczonym narodem i poza zgrają chciwych, zepsutych do dna przestępców, dla których polskie państwo sprowadzano do państwa istniejącego tylko teoretycznie, jest w Polsce grupa ludzi, którzy niszczyli naszą Ojczyzny i Naród nie dla osobistych zysków, ale z powodów ideologicznych, według planu opracowanego na zewnątrz Polski. Taki plan był od dawna otwarcie głoszony przez Michnika, Geremka, Kuronia, a potem systematycznie realizowany wraz z szerokimi środowiskami, które przez nadmiernie długi czas dysponowały medialnym monopolem. Ci ludzie zawsze głosili, że zrobią wszystko, by Polska nie odrodziła się w nawiązaniu do tradycji narodowych i w 2015 roku byliśmy o krok od zapaści, ale na szczęście wszystko potoczyło się inaczej.
Dzisiaj toczy się już otwarta wojna na wielu frontach – jawne działanie na szkodę Polski przez euro-posłów totalnej opozycji, eksplozja demoralizacji LGBT, bluźnierstwa, coraz dalej posuwające się prowokacje i bezpośredni atak na Kościół, znamionują ostateczny charakter rozprawy. Próba zasadniczej dekompozycji państwa, jaką jest furiacki atak samorządowych oligarchów ogłaszających 21-punktowy plan działań, które mają prowadzić do likwidacji unitarnego państwa, to ostateczne ujawnienie celu tej ofensywy. Jest dla mnie zupełnie zrozumiałe, że w tej fazie sytuacji także druga strona zaczyna mówić jasno i wprost. Prezes Jarosław Kaczyński ujawnił jak wcześnie, u progu przemian, J.K. Bielecki przekonywał go, że polską armię należy zlikwidować, Polska  miała więc przestać być podmiotem polityki zagranicznej. Kaczyński ujawnił to dokładnie w nawiązaniu do projektu „Wielkiej Polski samorządowej”, jako projektu likwidacji polskiego państwa. Bielecki zaprzecza i oburza się, a dzisiaj już mało kto pamięta, że faktycznie pokazał się wtedy również jako ojciec korupcji w Polsce, gdy zgodnie z lansowaną sentencją, że pierwszy milion trzeba ukraść, wydał zarządzenie zezwalające państwowym funkcjonariuszom prowadzenie działalności gospodarczej. Zarządzenie było wycofane, gdy stało się jasne, że jego funkcja już się kończy, ale państwowa korupcja zdążyła się urodzić, by trwać i szkodzić państwu przez długie lata.
J. Kaczyński wie, że walka o Polskę wkracza w decydujący etap i mimo, że widać oznaki przebudzenia narodu, zwraca uwagę na ogromną wagę rozstrzygnięcia, którego autorami będą Polacy w nadchodzących wyborach październikowych. Dzisiaj nie wolno podejmować żadnego ryzyka i bagatelizować to rozstrzygnięcie, bo od niego rzeczywiście zależy los Polski. Nawet trudno sobie wyobrazić kataklizm, który nastąpiłby w przypadku niepełnego zwycięstwa PiS w tych wyborach, umożliwiającego dzisiejszej opozycji przejęcie władzy. Akurat wczoraj mieliśmy okazję jeszcze raz przyjrzeć się Donaldowi Tuskowi w czasie przesłuchania przed komisją d/s VAT i usłyszeć jego kłamstwa, krętactwa, kompletne poczucie bezkarności i udawaną nieświadomość odpowiedzialności. Każde z tych kłamstw mogło być natychmiast zdemaskowane jego zarejestrowanymi wcześniejszymi wypowiedziami, mimo to nie wahał się demonstrować całkowitej obojętności na możliwość kompromitującej konfrontacji z rzeczywistością. Słychać jednak też dziwne komentarze i oceny, które pomijają sedno i łagodzą wymowę faktów, gdy ktoś ocenia, że Tusk zaniedbywał obowiązki premiera, nie interesował się sprawami ważnymi dla rozwoju kraju, dla dobra społeczeństwa, wolał jeździć do Gdańska, haratać w gałę…etc. Z pewnością tak też było, ale tym, co dla niego było najważniejsze zajmował się bardzo poważnie. Najważniejsze zaś było szkodzenie Polsce, rozkładanie jej potencjału, wyprowadzanie dochodów budżetowych, niszczenie i likwidację państwa w każdym obszarze i wtłaczanie jej w rolę niemieckiej kolonii. W tym był bardzo sprawny, niczego nie zaniedbywał. Jeśli czegoś złego dla Polski nie zrobił, to znaczy, że warunki mu na to nie pozwalały. Tak mu się na przykład nie udało zlikwidować LOT-u, mimo, że zakomunikował jasno takie intencje, gdy „lipy” Amber Gold nie dało się kontynuować.
Jestem głęboko przekonany, że Tusk był i jest jednym z głównych graczy tej sprawnej części „teoretycznego państwa”, w której działał wyłącznie na korzyść Niemiec. Jest z gruntu złym człowiekiem i wcale się nie zdziwię, gdy okaże się, że miał o wiele więcej wspólnego z zamachem w Smoleńsku, niż dzisiaj jest rozważane.
Tegoroczne wybory parlamentarne trzeba wygrać z większością konstytucyjną. Jeśli nie da się wprowadzić do nowej Konstytucji kary głównej, to musi być przynajmniej zapis o trybie pozbawiania obywatelstwa i skazywania na banicję. Warto też pomyśleć o poświęceniu polskich patriotów, do jakiego byli zdolni nasi przodkowie w różnych, trudnych chwilach dziejowych Jakże łatwe jest dzisiaj spełnienie patriotycznego obowiązku przez właściwe oddanie głosu przy wyborczej urnie. Czas jest nie byle jaki, więc obowiązek też.
Sursum corda!
                         

Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka