7 obserwujących
109 notek
26k odsłon
  247   5

Ojciec 1500 plus ma koronawirusa!

...i z tego powodu jest bardzo wkurzony, ale jednocześnie bardzo szczęśliwy. Jako osoba wprawiona napisał litanię... a nawet dwie, w których wyjaśnia powody owego wkurzenia i uszczęśliwienia. Czytając je (link>>>) można się długo zastanawiać, czy ludzie naprawdę przestali już myśleć, czy są dopiero na dobrej drodze do osiągnięcia tego szczytnego celu. Czy logika i wyciąganie wniosków są tak trudne, że bez schematów podawanych z telewizorach nie da się już przeprowadzić żadnego procesu myślowego? Zajmę się tylko pierwszą litanią, bo ta jest bardziej kuriozalna, a szczęścia ludziom nie ma co wypominać.


Dlaczego jest wkurzony?

  • „Bo mordercy wymyślający kłamstwa o rzekomych strasznych doczesnych i wiecznych skutkach zaszczepienia się przeciw COViD-19 omal nie zabili mu Siostry”. A dlaczego? Tak ją nastraszyli, że się nie zaszczepiła. Teraz się zaraziła i „potwornie cierpi, otarła się o śmierć, na długo straciła zdrowie”. I jest pewien, że to by nie nastąpiło albo też miałoby przebieg łagodny (tak mówią w telewizorze)... mimo że druga jego Siostra zaszczepiła się i „podłapała COViD” (jednak? w telewizorze długo utrzymywali, że to prawie niemożliwe, choć „prawie” w tej historii robi dużą różnicę), na szczęście w wersji „light” (jak sprawdził, że gdyby się nie szczepiła, to byłaby wersja „heavy” tego już nie zdradza). Mało tego, trzecia Siostra nie zachorowała, bo „po ciężkim przechorowaniu rok temu, a później przyjęciu dwóch dawek szczepionki” zyskała odporność „po byku” (nie podaje, po którym byku, ale też nic nie mówi, czy szczepienie wzmocniło, osłabiło, czy nie wpłynęło na odporność po wcześniejszym przechorowaniu covid – w telewizorze tego nie mówią, więc nie wie).
  • „Bo Dzieci oblały egzamin z przestrzegania zasad higieny”. Dlaczego? Uważa, że zaraził się od nich (nie od Sióstr? żony? lub w pobliskim sklepie? może nie chodzi do sklepu po zakupy? jednak chodzi – prawdopodobnie poszedł tam nawet z wirusem).
  • „Bo sam oblał z kretesem egzamin moralny z przewidywania i odpowiedzialności”. Dlaczego? „Po pozytywnym wyniku testu u Żony nie zostałem objęty kwarantanną”. Może dlatego, że był zaszczepiony? (czyżby wierzył w to, co mówił telewizor? a co mówił? że jak się zaszczepisz to prawie 100% gwarancji). Wyrzuca sobie, że mógł się domyślić, a tymczasem wybrał się „na szybkie zakupy”, ale... „szczęśliwie w maseczce”. Jednak ma tę świadomość, że mógł „zarazić kolejne osoby stając się nieświadomym mordercą”. Ja dodałbym nawet „seryjnym mordercą, który po zaszczepieniu załapał wirusa i zarażał”! Co za horror! Gdzie jest terminator!?
  • „Bo pierwszy test u Żony dał wynik negatywny, gdy już czuła się wyraźnie przeziębiona”. A wydawało się, że wszyscy już wiedzą (prócz tego gościa chyba), że wynik testu PCR to jak loteria lub zabawa w dwa uda: uda się lub nie uda. Konstatuje: „Albo ten wirus jest aż tak podstępny, albo część testów jest do d... dając wynik fałszywie negatywny”. Brawo, brawo, panie Janku! I znowu wyrzuty sumienia: „Sugerując się tym testem mogłem nieświadomie zarazić lub posłać na kwarantannę wiele osób”. I kto tu jest winny: on, testy czy ci, którzy je kazali robić? Bierze winę na siebie. Zuch chłopak! Zmyliło go przekonanie, że to zwykły katar, bo on przecież zaszczepiony, a Żona... nie!!! Jak to? Jakoś nie wspomina o „mordercach wymyślających kłamstwa o rzekomych strasznych doczesnych i wiecznych skutkach zaszczepienia się przeciw COViD-19”, którzy omal nie zabili mu żony. Nic o tym, że mogła „potwornie cierpieć”, a nawet „otarła się o śmierć”. Dlaczego? Bo choć nie jest zaszczepiona, to „przebieg choroby jest relatywnie lekki”. Jak to? Nie wszyscy chorują tak ciężko jak Siostra? A w telewizorze mówią, że wszyscy. Czyli nie wszyscy? Niemożliwe. Może ma zwidy?
  • „Bo podejście pracowników służby zdrowia do szczepień potwierdza przysłowie, że najciemniej jest pod latarnią". Dlaczego? Bo pracujące w szpitalu: Żona, jej Koleżanka i pani Technik są NIEZASZCZEPIONE!!! (horror). Tylko jedna pani Profesor „zaszczepiona trzema dawkami” (na razie, ale jak będzie czwarta, to też na pewno nie odmówi – ona i on działki i pacierza nie odmawiają). Wcześniej wspomniani „mordercy”, do których dorzuca „szarlatanów” (jak prof. Kuna – po samym nazwisku widać, że dziki szarlatan na pewno) „potrafią skutecznie wystraszyć osoby takie, jak Siostra”. Żony w tym kontekście nie wspomina. Wspomina za to o „ponad stuletniej pracy nad rozwojem szczepionek” – ma na myśli te genetyczne. Ale nie wspomina, dlaczego są wprowadzone warunkowo. Po 100 latach badań...
  • „Bo upominał kogo się da na Facebooku” - nawet Siostrę, która teraz ciężko choruje (o żonie nie wspomina – może nie ma jej wśród znajomych na fb). Błagał, żeby „nie straszyć siebie nawzajem szczepionkami, nie zachęcać siebie do demonstracyjnego bojkotu maseczek itp”. Przez to na języki go ludzie wzięli, paluchami wytykali, „pół miasta plotkowało o mnie, że obrażam rodzinę”. Może dlatego odpuścił żonie ten niebywały grzech niedoszczepienia (nowy grzech ciężki)? Miłosierny jest.


Co jego w tej historii najbardziej smuci i denerwuje?

„Ten nowy, zmienny i łamiący reguły wirus kolejny raz uczy pokory mędrców, którzy jak Sokrates wiedzą, że nic nie wiedzą, ale niestety też wbija w pychę głupców, którzy uważają, że wiedzą już wszystko”. Ale kto tu wie wszystko? Czy przypadkiem nie ci, którzy zalecają szczepienia? Reszta pyta: o wyniki badań, o NOP-y, o skład szczepionki? Ci pytający przyznają, że nie wiedzą, ale chcą się dowiedzieć. Tymczasem to pupile autora „wiedzą wszystko”, ale nie powiedzą. To znaczy powiedzą: zaufaj... były testowane... tak, wszystko będzie dobrze... nie, jest bardzo mało nieporządanych skutków... 100% skuteczności, no może 97%... to przypadkowe zgony... to mało prawdopodobne... dość tych złośliwych pytań...


Co mnie w tej historii najbardziej smuci i denerwuje? Napisałem już na początku. Dodam tylko: jak ubezpieczasz mieszkanie czy samochód, sprawdzasz wiarygodność ubezpieczyciela? Jak kupujesz mikser, sprawdzasz warunki gwarancji? Jak kupujesz nawóz do kwiatków to sprawdzasz kiedy i jak stosować i jakie będą skutki? Tu nie musisz? To mniej istotna kwestia? W obszarze twojego zdrowia obowiązuje bezgraniczne zaufanie? Ja nikomu nie zabraniam podejmowania ryzykownych decyzji, ale chcę - jak było dotąd, i nikt jakoś tego wcześniej nie kwestionował - sam podejmować decyzje dotyczące mojego zdrowia.


Ojcze, niech Ojciec nie osądza innych pochopnie, bo oni nie nazywają Ojca seryjnym zabójcą. A Żonę i Siostrę niech Ojciec pokocha tak samo jak siebie samego – nieobłudnie.

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale