Witam
Krótka informacja
"Nie jest tajemnicą, że wiele biegaczek narciarskich choruje na astmę. Powód? Mogą wówczas korzystać z leków, które znajdują się na liście dopingowej. - Może znajdziemy astmę i u mnie? - zastanawia się Justyna Kowalczyk.
- Muszę poważnie porozmawiać z moim doktorem i powiedzieć mu, żebyśmy znaleźli astmę i u mnie. W pierwszej trójce, a nawet szóstce w biegu łączonym tylko ja jestem zdrowa. Wszystkie pozostałe dziewczyny to astmatyczki - skomentowała podopieczna Aleksandra Wierietielnego. Co daje zawodniczkom choroba? - Wolno im przed startem przyjmować sterydy, które rozszerzają pęcherzyki płucne, a w naszej dyscyplinie więcej powietrza w płucach to wielki atut - oceniła Kowalczyk".
( Źródło)
Nie chcę zbytnio komentować sprawy, ale już słyszę te głosy, że Kowalczyk szuka winnych, że "przeszarżowała" sezon występując w Pucharze Świata, że odzywa się u niej polska zawiść, itd, itp.
Bzdura... dobrze wie, gdzie leży prawda i moim zdaniem właśnie dobrze, że na Igrzyskach Olimpijskich (idea olimpijska!) to powiedziała i zwróciła uwagę na problem. Znamy Justynę od lat. Nigdy się nie uskarżała bezpodstawnie i mówi zawsze to, co myśli i o czym wie...
A ciężko chore zawodniczki może zastanowiłyby się nad wzięciem udziału w jakiś zawodach, gdzie występują osoby ciężko chore... będące na lekach mogących służyć jako środki dopingowe...
Pozdrawiam



Komentarze
Pokaż komentarze (15)