Wielu ludzi, nawet tych uważających się za informatyków nie wie czym tak naprawdę jest OpenSource ani tego co możemy mu zawdzięczać. Podyktowane jest to brakiem wiedzy w tym temacie oraz błędnymi z założenia stereotypami natury nie tylko technologicznej czy praktycznej, ale nawet ideologicznej.
Oracle, Google i inni - czyli kto zarabia na OpenSource
Powszechnie utarło się stwierdzenie, że osoby wspomagające czy pracujące w strefie otwartego oprogramowania są fanatycznymi szaleńcami dobrowolnie piszącymi za darmo oprogramowanie dla innych, którym i tak się nie przyda. Ten, kto wierzy w takie bzdury godzien jest swojego najgorszego nawet losu :D - otóż w przeciwieństwie do zamkniętych produktów, każdy kto naprawdę zna się na tym co robi w znaczeniu programowania jest w stanie zarobić i to niezłe sumy. Nie bez powodu biznesowi potentaci jak niegdyś SUN, a dziś Oracle czy IBM inwestują mniej czy więcej w organizacje zajmujące się tworzeniem Otwartego Oprogramowania, wyławiając zdolnych programistów z doświadczeniem. Korzyści z takiego obrotu spraw są obustronne.
Nikt z liczących się potentatów nie pcha się ani w system z Redmond, ani w tworzenie własnego od podstaw. Giganci starają się korzystać ze sprawdzonych, lecz niezależnych rozwiązań ustandaryzowanych przez normy jakie zawiera standard POSIX. I tak oto pisząc aplikację pod zamkniętego Solarisa, BSD czy Androida opieramy się o Linuxa, choćby jako systemu treningowego.
I tak dzięki potrzebie niezależności mamy Androida (oparty na Linuxie), Bada OS (oparty o BSD) czy MacOS X. Podobnie rzecz ma się na wielkich komputerowych centrach danych, mainframe'ach czy serwerach. W końcu Linuxa lub jego kuzynów znajdziemy w oprogramowaniu dla routera, nawigacji GPS, tabletu czy systemach obrony militarnej US Army - W roku 2015 spodziewane sa pierwsze jednostki FCS (Future Combat Systems) działające pod Linuxem. FCS są to załogowe i bezzałogowe systemy wojskowe połączone poprzez wspólna modularna siec.
Pierwsze systemy FSC muszą jeszcze współpracować z technologiami z 20 wieku i to jest jak na razie głównym celem projektu transformacji na Linux.
Idea OpenSource a ideologiczne mity
Swego czasu Bill Gates - założyciel Microsoftu nazwał zwolenników Wolnego Oprogramowania komunistami i lewakami. Śmieszne jest to, że mówił to facet, który nie skończył technicznej uczelni, w młodości był hipisem, jarał blanty i miał szczerze gdzieś swój kraj.
Wolne Oprogramowanie daje szanse każdemu, co może być widziane jako element socjalistyczny, jednak nikomu nic nie narzuca - a nawet zachęca do tworzenia czegoś nowego - co jest elementem ściśle liberalnym. W końcu osoba biegle znająca podstawy O-S jest znacznie lepiej sytuowana w gronie specjalistów, co daje pewny poziom elitaryzmu. Pozatym projekty O-S mają swoich ojców i szefów, powodując, że jak np. z Linux'em nikt nie wciśnie żadnego złośliwego, czy szkodliwego kodu do nowej wersji kernela.
Zatem ten z pozoru nikły na desktopach Świat Otwartego Oprogramowania jest ukrytą potęgą, z której korzysta tak naprawdę każdy, a zwłaszcza Ci którzy w tym świecie potrafią i chcą się odnaleźć.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)