Czułem, że może czas wrócić do pisania o polityce. Ale, chyba na szczęście, zauważyłem notkę lestata o bełkocie na SG. Pouczające.
A wydarzeń brak. O Buzku powiedziano już wszystko - aż za dużo. Nowela budżetu też nie nadaje się do dyskusji, bo dla jednej ze stron s24 stała się symbolem klęski rządu i nic już tego nie zmieni.
Lepiej więc pogadać z kotami, które wciąż walczą. Dokładniej, walczy G. Na każdą próbę rudych, by się zaprzyjaźnić - a próby te są coraz częstsze - reaguje fukaniem. Cóż, oto dowód, że nie tylko ludzie w tych czasach sami sobie znajdują powody do zbędnych stressów.
Grunt, że wbrew spopularyzowanemu dziś przez media raportowi jakiejś pani profesor z USDA - nasze koty nie budzą nas ni to miauknięciem, ni to mruczeniem "o częstotliwości zbliżonej do płaczu noworodka".
Inne tematy w dziale Rozmaitości