To nie są temperatury dla mnie. Duchota rozpuszcza mózg. Nie udało mi się nawet zrozumieć, co właściwie zarzucają celnicy ministrowi finansów, choć w grę wchodzić mają miliardowe straty. Trudno.
Zadzwonił do mnie syn z obozu żeglarskiego i pochwalił się, że właśnie jest w szpitalu, bo wpadł na jachcie w jakieś okienko i zdrapał sobie nogę. - Całą? - pytam. - Nie, trochę zostało - odparł i dodał, że spoko, bo już widział ogłoszenia Polskiego Związku Żeglarskiego dla Niepełnosprawnych.
No to spoko. Koty pobiły się nad truchełkiem upolowanej i zamęczonej na śmierć muchy. Upał nieco odpuszcza, a ja za dwie godziny dreptam z córą na Pottera. Może coś zrozumiem. Dwa dni temu byliśmy na III części Epoki Lodowcowej i chyba wszystko zrozumiałem, nawet liczne odwołania do filmowej klasyki. To jednak lepszy sposób spędzania czasu niż nurzanie się w oparach absurdu otaczających spór o bitwę pod KDT.
PS. 22:40 - może nie w czas napisałem, bo właśnie mamy na Kabatach huragan.
Inne tematy w dziale Rozmaitości